Koty czy psy? Już wiadomo, kto nas bardziej kocha
Na potrzeby współczesnego człowieka najlepiej odpowiada kot – bo sam potrafi o siebie zadbać i dzielnie znosi samotność. Tylko czy odwzajemnia miłość swoich właścicieli?
Tumblr

Jeśli ograniczyć się do sztywnych statystyk, Polaków należałoby uznać za zwolenników psów (nazwijmy ich dobrotliwie psiarzami). Do 2015 r. utrzymywaliśmy ich w domach prawie 8 mln. Kotów tymczasem nieco mniej – bo 6,1 mln.

Ale jeśli brać pod uwagę ogólny trend, trzeba by odnotować uczciwie: podczas gdy popularność psów jest w zasadzie stała, na koty decydujemy się współcześnie coraz częściej. Zazwyczaj dlatego, że nie wymagają ciągłej opieki, wyprowadzania na dwór, radzą sobie dobrze pozostawiane same w domu – to dla samotnych, ale stale pracujących, na ogół przeważające argumenty. Pieszczoch, który sam o siebie potrafi się zatroszczyć, a przy okazji zapewni pożądane towarzystwo.

Gorzej jeśli oczekujemy od czworonoga uwagi czy wręcz czułości. Kto jej więcej przysporzy – pies czy kot? Odpowiedzi poszukali analityk zachowań zwierzęcych Chris Packham oraz neurolożka Liz Bonnin, przygotowując dokument dla telewizji BBC Two. Do współpracy zaprosili dr. Paula Zaka, neuroekonomistę, który bada głównie charakter działania neuroprzekaźników.

Naukowcy korzystali oczywiście z danych już powszechnie znanych – ciało psa w kontakcie z właścicielem reaguje uwolnieniem oksytocyny, nazywanej hormonem miłości, który sprawia, że niknie dystans, buduje się zaufanie i przywiązanie (hormon ten pomaga też osiągać skutek odwrotny – wypracować dystans). Oksytocyna uwalnia się także w mózgu człowieka – wchodzącego w interakcję z bliskimi, za których uznać należy również czworonogi.

Do tej pory podobnych badań nie prowadzono jednak na kotach. Dr Paul Zak sprawdził i porównał zatem, jak to z tą oksytocyną u psów i kotów jest – 10 min przed zabawą z ich właścicielami i 10 min później.

Co się okazało? Poziom oksytocyny wzrósł u psów o 57,2 proc. U kotów tymczasem… o 12 proc. Nie wykazują one zatem tak silnego entuzjazmu. „Reakcje psów okazały się bardzo mocne. Zresztą fakt, że koty okazują minimum radości – też wydał mi się zaskakujący” – komentował dr Zak. Pozostaje nadzieja, że kot kotu nierówny, a ich właścicielom namiastka uczucia wystarczy.

Jeszcze inny aspekt posiadania czworonogów omawiano podczas niedawnej konwencji Towarzystwa Osobowości i Psychologii Społecznej w San Diego. Prezentująca swoje badania Katherine Jacobs Bao z Nowego Jorku przekonywała, że właściciele zwierząt generalnie mają się lepiej niż ci, którzy na zwierzę się nie decydują. Ale to „psiarze mają lepsze samopoczucie, są bardziej sumienni, mniej neurotyczni, na ogół też bardziej ekstrawertyczni”. Cechy te zaliczają się do tzw. psychologicznej Wielkiej Piątki i świadczą o naszej ogólnej życiowej postawie. Naukowcy pytani, czy to człowiek dobiera zwierzę do swojej osobowości, czy też zwierzę na tę osobowość wpływa, odpowiadają – prawda leży gdzieś pośrodku. Tak jak kształtuje nas ogół doświadczeń, tak też oddziałują na nas czworonogi.

Bao nie wyklucza więc, że psy mogą się okazać jakimś remedium na ból, którego na co dzień doświadczamy. Ich właściciele po prostu czują się szczęśliwsi – powiada badaczka.

Jeśli jednak w czymś koty mają nad psami przewagę – mogliby dopowiedzieć kociarze – to w woli i umiejętności przetrwania.

O bezinteresownej miłości ludzi do zwierząt napiszemy wkrótce nieco więcej. A o miłości zwierząt do ludzi pewnie jeszcze kiedyś więcej się dowiemy.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj