Ludzie i style

Polacy o krok od medalu

Turyn: polscy siatkarze awansowali do półfinału mistrzostw świata

Kuba Atys / Agencja Gazeta
Polscy mistrzowie mogą obronić tytuł sprzed czterech lat. Po powtórnym 3:0 nad Serbią i pierwszym wygranym secie z Włochami nasza reprezentacja gra w półfinale mistrzostw świata w piłce siatkowej.

Cały mecz w Turynie, na otarcie łez, wygrali gospodarze turnieju 3:2. Ale to zwycięzcy płaczą, a przegrani skaczą z radości. Przesądziły o tym wcześniejsze rezultaty. Wygrana jednego seta ustawiła kolejność tabeli.

To są dziwne zawody, z dziwnym regulaminem i dziwnymi (niektórymi) wynikami. W tej rzeczywistości umieją się znaleźć – widać to bardzo wyraźnie – ludzie Vitala Heynena. Robią swoje i to zwycięstwo daje co najmniej srebro. Porażka oznacza mecz o brąz.

Czytaj także: To się nie mogło udać. Polscy siatkarze zdobyli tytuł mistrzów świata 2014

Zwycięzcy płaczą

W piątkowy wieczór Włosi wyszli na parkiet z wyrokiem, pod którym brakowało jednego podpisu. Ten zbiorowy podpis złożyli zamaszyście nasi reprezentanci. Wynik 25:14, gdy spotykają się potęgi nie jest porażką – jest katastrofą. Wszystko to, co stało się później, ma tylko statystyczne znaczenie.

Ale wszystko co najważniejsze zdarzyło się wcześniej. Dla Włochów, bo sromotnie zawiedli w potyczce z Serbami. Dla Polaków, bo walecznością i umiejętnościami znów przewyższali tych samych Serbów. Włoskim gospodarzom wolno więcej, ale w tej sytuacji potrzebny byłby cud. A ten się nie zdarzył.

Polska drużyna robi swoje. I się rozkręca

W meczu z Polakami iskrzyło tylko w początkowych minutach. Postraszyli trochę siatkarze o mało włoskich nazwiskach: Iwan Zajcew i Osmany Juantorena. Nasi byli skupieni na celu i dążyli do jego osiągnięcia z całkowitą determinacją. Bartosz Kurek rośnie z meczu na mecz. Uderzał piłki nie tylko piekielnie mocno, ale także inteligentnie. Kapitanowi Michałowi Kubiakowi po zakończeniu antybiotykowej kuracji wrócił wigor, który udziela się kolegom. Odkryciem tej fazy mistrzostw jest Mateusz Bieniek. Wydawało się, że nie wróci z bocznego toru, a on odnalazł się nadzwyczajnie. Nie tylko oni są coraz bezwzględniejsi dla przeciwników. Cała drużyna sprawia wrażenie, jakby ciągle się rozkręcała. Jeśli ten proces się nie zatrzyma, to kto wie, może czekają nas kolejne świetne wieści.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Poprawczak. Czy to działa? Młodzi wychodzą i mają dwie lewe ręce

Wydajemy ogromne pieniądze na resocjalizację młodocianych przestępców. Na ogół mało skuteczną.

Agnieszka Sowa
22.05.2022
Reklama