Włoskie narty – inne narty
W zimowym biznesie wszyscy chwalą się dziś tym samym: szybkimi wyciągami, przygotowanymi trasami (oczywiście „o każdym stopniu trudności”) i puchem do jazdy terenowej, szkółkami dla rodzin i après-ski dla imprezowiczów.

Ale połączenie: „narty i Włochy” daje coś więcej – specyfikę.

Ot choćby:

…widoki. Takie, na przykład, skały Tre Cime di Lavaredo/Drei Zinnen dorównują pięknem Matterhorn i Mont Blanc. Innego rodzaju wrażenie robią górujące nad dolinami Alta Badia i Val Gardena/Gröden monumentalne wierzchołki masywu Sella – zwłaszcza w zachodzącym słońcu, wydobywającym ich czerwonawą, „płonącą” barwę. Nie bez powodu Dolomity zostały w 2009 roku uznane przez UNESCO za część światowego dziedzictwa przyrodniczego. A wreszcie majestatyczny (3 905 m n.p.m.) i groźny Ortler.

.
Polityka

.

…śnieg. Tu symbolem jest oczywiście słynny nawet wśród alpejskich sąsiadów, a wynikający z wieloletniego doświadczenia, poziom przygotowania tras. Wszak to właśnie we Włosi pierwsi sprowadzili na kontynent ze Stanów Zjednoczonych urządzenie do dośnieżania stoków. Wymusiła to Natura. Słońce jest oczywiście wielkim atutem tamtejszych stacji narciarskich, ale też wiosną zwłaszcza praży mocno. Aby więc utrzymać jakość tras, potrzeba dodatkowego śniegu. Dlatego na początku lat 80. ubiegłego wieku szefowie ośrodka w Obereggen Georg Eisath i Walter Rieder zdecydowali się zainwestować w tzw. armatkę śmigłową. Ale zaraz potem sami wzięli się za projektowanie: włoska armatka miała być od amerykańskiej tańsza, ale bardziej wydajna. Prototypy opracowywano w lokalnym zakładzie ślusarskim, a oparto o turbiny z maszyn służących do… suszenia siana. Taki był początek firmy TechnoAlpin, której instalacje dośnieżają dziś ponad 1800 stacji zimowych w niemal 50 krajach świata. Wielu ekspertów przekonuje na dodatek, że jakość produktu z armatek TechnoAlpin jest lepsza niż uzyskiwanego przez konkurencję, bo… bliska śniegowi naturalnemu.

.
Polityka

.

Znaczenie ma i to, że w ostatnich sezonach to właśnie południowych (a więc m.in. włoskich) partiach Alp Wschodnich notowano najintensywniejsze opady.

…talent gospodarzy do sprawiania, by narty były czymś wyjątkowym. Znowu nie ma przypadków: dla Włochów narty są od dekad sportem narodowym. Narciarska historia takiej, przykładowo, Madonny di Campiglio ma ponad sto lat. Zaczęła się bowiem w 1910 r., kiedy to kilku brytyjskich pasjonatów gór dotarło do wioski saniami, wspięło na nartach na Monte Spinale (2101 m n.p.m.) i… zachwyciło zarówno krajobrazem, jak mnóstwem możliwości do zjazdów. Po powrocie podzieli się wrażeniami z podobnymi zapaleńcami i… dziennikarzami. W efekcie z czasem Madonna zaczęła uchodzić za jeden z topowych kurortów zimowych Europy.

I choć pierwszy wyciąg – z Col Alt w Corvara – uruchomiono we Włoszech stosunkowo późno, bo w 1947 r. (okres faszyzmu i II wojna zrobiły swoje), to odtąd narciarstwo rozwijało się tam w tempie imponującym. Dość zerknąć na listę triumfatorów alpejskiego Pucharu Świata – roi się tam od Włochów właśnie. Gustavo Thoni, Alberto Tomba, Deborah Compagnoni to legendy w narciarskim świecie. Za tym idzie naturalnie popularność nart wśród amatorów – ale też poziom instruktorów i infrastruktury, w tym bazy noclegowej.

A wreszcie życzliwość i szacunek, jakim darzy się tych, którzy przyjechali do Włoch na narty. Taki detal: gospodarze wielu schronisk i górskich restauracji sami byli niegdyś zawodnikami (o czym świadczą powieszone na ścianach dyplomy, zdjęcia i medale), a już na pewno z pasją (i klasą) jeździli na nartach.

Nartom służyć ma więc wszystko. Choćby pomysł w postaci Ski Pustertal Exspress – uruchomionego kilka lat temu pociągu, który kursuje (co 30 minut!) pomiędzy kurortami doliny Pusteria (na dodatek z peronu Percha/Perca można od razu wsiąść w gondolkę na Kronplatz, uchodzący za jeden z najlepszych włoskich ośrodków zimowych).

.
Polityka

.

…różnorodność stacji. Są oto we Włoszech ośrodki słynące z trudnych tras Pucharu Świata (zjazdowych i gigantowych „Saslong” w Val Gardena, „Gran Risa” w Alta Badia, „Erna” w Kronplatz, a także w Bormio i Santa Caterina czy slalomowych w Madonna di Campiglio i Cortina d’Ampezzo oraz Sestriere – było nie było areny alpejskich konkurencji igrzysk olimpijskich 2006 r.). Ale oczywiście w każdym z nich przednio pojeżdżą też nie nastawieni na wyczyn narciarze. Są przednie miejscówki dla freestyle’owców i freeriderów – chociażby znane z obfitych opadów i mikroklimatu (oraz strefy wolnocłowej) Livigno. Są też kurorty rodzinne – „największa alpejska łąka”, czyli przepiękny płaskowyż Alpe di Siusi, zaciszna Solda czy ulokowana wśród lasów Marilleva (połączona wyciągami z Madonną). Są wreszcie lodowce: Presena nad Passo Tonale i Senales/Schnalstal nad Maso Corto.

…lokalne delicje – i sam włoski kult dobrego jedzenia. Zwłaszcza speck, sery i wino (dużo zacniejsze niż u sąsiadów z północy). Oraz oczywiście pizza (polecam tę od kilkukrotnego mistrza Włoch Elio Ungaro w schronisku Bellavista na stokach Santa Cateriny), pizzoccheri i risotto z leśnymi grzybami (w chacie Palu – tamże). Do tego – jak ktoś lubi – szklaneczka grappy. Bądź bombardino – ale tylko domowej receptury, a nie z żadnego sprayu! A już zupełnie osobną jakością są owoce morza serwowane na… 2150 m n.p.m. w Rifugio Comici na trasie Sella Ronda. Otóż jako że są one codziennie dostarczane z Adriatyku, więc zasada, że w górach ryb nie należy zamawiać absolutnie w tym przypadku przestaje obowiązywać.

…to, że prócz wielkich nart niemal wszędzie można poczuć wielką Historię. A to w murach romańskiej kolegiaty w San Candido/Innichen, a to na zboczach Lagazuoi (niedaleko Alta Badia), których skalne tunele były podczas I wojny światowej areną tzw. bitwy minowej, a to w średniowiecznej części Bormio czy też w pamiętających czasy rzymskie tamtejszych termach.

…słońce wreszcie. Wszak jest go tu więcej niż gdzie indziej. Statystyki dowodzą, że w Dolomitach w ciągu roku słonecznych jest ponad 300 dni. A wedle subiektywnych już odczuć wielu gości (i samych Włochów naturalnie) we Włoszech słońce świeci inaczej niż gdzie indziej.

.
Polityka

.

Jak tu zatem Włoch nie wielbić? I jak tam nie jeździć na narty! Ja i wielbię, i pasjami tam jeżdżę.

PS A moje prywatne typy to od lat bezwarunkowo Santa Caterina i Solda.

Autor na portalu „Polityki” prowadzi blog „W śniegu i po śniegu”. Jest też redaktorem naczelnym Ski Magazynu.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj