Ludzie i style

Buty na każdą nóżkę

Buty na każdą nóżkę

Po czym poznać dobrego narciarza? Po tym, że za najważniejszy element ekwipunku uważa buty. Nie bez powodu tak popularne jest stare powiedzenie, że dwóch rzeczy się nie pożycza: dziewczyny i butów narciarskich.

To od butów w olbrzymiej mierze zależy, czy będziemy dobrze jeździć na nartach. Odpowiadają one bowiem za przekazywane impulsów – a więc po prostu rozkazów – od narciarza na narty. Chronią też przez urazami. Równocześnie powinniśmy na stoku czuć się w nich w miarę komfortowo.

Dlatego dobieranie sprzętu należy zacząć właśnie od butów.

.mat. pr..

Decydujący nie może być przy tym ani design, ani łatwość zakładania, ani – niestety – cena. Jeśli oprzemy się tylko na tych kryteriach, nie będziemy potem zadowoleni.

Zacząć trzeba od wyszukania takich modeli, które odpowiadają naszym potrzebom – a więc głównie stylowi jazdy (sportowy, agresywny czy spokojny?) i ulubionym miejscom (czy wolimy przygotowane trasy, czy może wyskakujemy w teren w poszukiwaniu puchu, a czasem też podchodzimy na fokach?). Nie ma, na przykład, sensu kupować najtwardszych butów (czyli o tzw. flexie 130), jeśli nie jesteśmy atletycznie zbudowani i nie mamy stalowych nóg.

Drugi etap to dobranie właściwej wielkości. Chodzi nie tylko o długość skorupy, ale i jej szerokość oraz wysklepienie. Pomocą w ustaleniu tych wielkości służą specjalne miarki oraz skanery – a także oko doświadczonego bootfitera (tak w branży zwani są spece od dopasowywania butów narciarskich – niektórzy z nich skądinąd podczas doboru rozmiaru buta pracują na samej skorupie, każąc założyć klientom tylko ją, bez tzw. botka wewnętrznego). Ale i tu znaczenie mają preferencje. Kto stawia na precyzję jazdy, powinien wybrać skorupę radykalnie dopasowaną (dość powiedzieć, że zawodnicy jeżdżą w butach zwykle o numer mniejszych od używanych na co dzień). Kto zaś woli wygodę, może użyć nieco – ale tylko nieco! – obszerniejszej, lecz wciąż dobranej na styk! Jeśli zaś jedna stopa jest dłuższa, to rozmiar dostosowujemy do tej krótszej!

Warto przy tym (któryż to już raz!) zwrócić uwagę na często pokutujący mit, jakoby buty narciarskie mogły być rozmiarowo większe niż te, w których chodzi się po ulicy. Symbolem tego myślenia jest wciąż żywy obyczaj mierzenia butów narciarskich w podwójnych skarpetkach. Mogło to być od biedy uzasadnione dekady temu, gdy i budowa skorup, i materiały, z których wykonany był botek wewnętrzny mogły powodować dyskomfort z powodu zimna. Teraz jednak, gdy do botków używa się tworzyw o doskonałych właściwościach cieplnych druga skarpeta (a nawet skarpeta zbyt gruba!) nie ma żadnego uzasadnienia – utrudnia za to sterowanie nartami, a więc po prostu jazdę.

Doświadczony sprzedawca powinien także zasugerować, które z marek będą dla konkretnego klienta najodpowiedniejsze. Po prostu: poszczególne firmy konstruują skorupy pasujące lepiej dla różnych typów anatomicznych stóp, różnie oceniają flex, niejednakową wagę przywiązują do komfortu cieplnego itd.

W przymierzaniu butów dobry sprzedawca bezcenny jest zresztą nawet dlatego, że sprawdzi, czy użyta jest właściwa skarpeta oraz pokaże, jak prawidłowo wkładać i zapinać buty (z tym też niektórzy miewają kłopoty) i jaką pozycję przybrać. Przypilnuje w końcu, by przymierzać je przez wystarczająco długi czas.

Powinien również uświadomić klientowi, że zakup butów to nie wszystko. Sukces – zarówno, jeśli chodzi o poziom jazdy, jak jej komfort – gwarantuje bowiem najczęściej dopiero ich „spersonalizowanie”, czyli dostosowanie do kształtu stopy. Na szczęście współczesne technologie pozwalają na kształtowanie nie tylko botka wewnętrznego, ale także skorupy zewnętrznej. *

Oczywiście z czasem każdy botek wewnętrzny mniej więcej dopasuje się do stopy, proces ten może jednak przyspieszyć jego wygrzanie. W razie potrzeby można nadto zastosować rozmaitego kształtu kliny i wypełniacze między nim a skorupą.

.mat. pr..

Rewolucyjnym ułatwieniem w przebrnięciu przez ten dość skomplikowany proces może okazać się najnowsze, a i najdokładniejsze obecnie, urządzenie przydatne do diagnostyki stóp, a następnie do doboru butów – opatentowany przez uznaną w bootfiterskiej branży firmę SIDAS system Feetbox® 3D. Nogi narciarza są najpierw za jego pomocą skanowane na specjalnej platformie kamerą 360° na odcinku od kolan w dół. W efekcie powstaje ich trójwymiarowy model, a system komputerowy oblicza nie tylko objętość każdej ze stóp (z dokładnością +/- 1 mm w każdym punkcie), lecz również nacisk i ułożenie kończyn dolnych względem podłoża. Następnie zaś na tej podstawie (oraz wywiadu tyczącego preferencji narciarza)... sugeruje, które z dostępnych modeli butów są dlań najodpowiedniejsze. Teraz może się on już zabrać do przymierzania, ostatecznej decyzji, a bootfiter do ostatecznego cyzelowania wybranego egzemplarza.

Równie istotną rolę pełnią wkładki pod stopę! To ona przecież musi unosić całą masę ciała narciarza. Co więcej, but z wkładką dużo lepiej trzyma, bo stanowi ona precyzyjne wypełnienie absolutnie indywidualnego kształtu każdej stopy. Podkładki dostarczane wraz z butami najczęściej takiej roli nie pełnią, więc można je od razu wyrzucić do kosza. Wkładki – choćby układające się pod wpływem samego ciężaru i ciepłoty ciała – są więc kolejnym elementem, który nie tylko poprawia komfort, ale czyni też sterowanie nartami dokładniejszym i łatwiejszym.

Sprzedawca powinien na koniec ustawić – jeśli trzeba – tzw. canting, czyli zależne od budowy nogi pochylenie boczne cholewki oraz kąt nachylenia jej do przodu.

Dopiero teraz warto wziąć się za szukanie odpowiednich dla siebie nart. To już banał.

*Przegląd technologii używanych do produkcji butów narciarskich czołowych firm można znaleźć choćby pod tym adresem

.mat. pr..

Autor jest redaktorem naczelnym „Ski Magazynu”, a na portalu „Polityki” prowadzi blog „W śniegu i po śniegu”.

Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak Jarosław Kaczyński zbudował sobie sektę?

Dlaczego tak wiele osób tak bardzo wierzy w talenty, umiejętności, wiedzę, siłę moralną i osobiste przymioty, słowem – w nadzwyczajność Jarosława Kaczyńskiego?

Ewa Wilk
05.04.2016
Reklama