Medycyna personalizowana – nadzieja na lepsze zdrowie?

Każdemu według genów
Kluczem do kolejnych sukcesów medycyny jest indywidualne podejście. Tę samą chorobę u każdego pacjenta trzeba traktować inaczej.
Odkąd udało się złamać kod genetyczny, pojawiła się możliwość bardziej precyzyjnego działania na jednostkę.
ktsdesign/PantherMedia

Odkąd udało się złamać kod genetyczny, pojawiła się możliwość bardziej precyzyjnego działania na jednostkę.

Idea leczenia „każdemu według potrzeb” jest miła dla ucha, ale jak ją pogodzić z realiami?
Tim Flach/Getty Images

Idea leczenia „każdemu według potrzeb” jest miła dla ucha, ale jak ją pogodzić z realiami?

audio

Audio Polityka Paweł Walewski - Każdemu według genów

Od zarania dziejów sztuka lekarska opierała się na intuicji. Słynne jest ironiczne powiedzenie Voltaire’a – „doktorzy zlecają nieznane leki na choroby, które znają jeszcze mniej, aby poprawić los pacjenta, o którym nie wiedzą nic”. Ale czy słowa te bardzo odbiegają od prawdy, skoro współcześni absolwenci medycyny boleją, że widzą chorych jedynie w przelocie, a głównie za pośrednictwem obrazów i wyników badań? Kiedyś medycyna była integralną dziedziną wiedzy o człowieku – z biegiem lat stała się rejestrem ujednoliconych standardów, które są dostosowane do spisu objawów i dolegliwości. Szczepionki? Te same dla wszystkich. Antybiotyki? Dopasowane do bakterii, a nie osobniczych cech chorego.

Dla niewielu chorób w XXI w. kurację dobiera się indywidualnie, lekarze zatracili bowiem zmysł obserwacji. „W starożytnej Grecji byli badaczami człowieka – pisze dr Roger Dachez w zajmującej książce „Historia medycyny: od starożytności do XX wieku”. – Dziś współczesna medycyna nadal fascynuje, ale też tak bardzo olśniewa, że może oślepiać swych adeptów”.

Kto jednak chciałby zawrócić bieg historii? Można z nostalgią czytać o Hipokratesie, odwoływać się do tradycji holistycznego spojrzenia na pacjenta, ale jak nie zaakceptować nowoczesności, w której nastąpiła eksplozja tak wielu odkryć i skutecznych kuracji! Widać to w poprawie wyleczalności i spadku śmiertelności przy wielu najczęściej spotykanych chorobach.

A jednak potencjał leków, które przyczyniły się do poprawy tych wskaźników, powoli się wyczerpuje. Przy okazji rosną oczekiwania. Odkrycie insuliny było kiedyś wielkim przełomem, któremu miliony ludzi z cukrzycą zawdzięczają życie. Ale coraz głośniej słychać pretensję: czy nie moglibyśmy wyleczyć się całkowicie i nie przyjmować już więcej żadnych leków?

Rak w wielu wypadkach też może być tylko wprowadzony w fazę uśpienia, a więc stać się schorzeniem przewlekłym, które do końca życia trzeba regularnie kontrolować. Tak samo jak migrena, nadciśnienie, AIDS i dziesiątki innych zaburzeń. Populus remedia cupit! Lud żąda lekarstw – tanich, skuteczniejszych, dających szansę na ostateczne pokonanie choroby.

Wszystko o niczym, nic o wszystkim

„Medycyna jest nie tylko dyscypliną naukową, z której wynika sztuka leczenia, ale przede wszystkim – owocem myśli określonej epoki. Odzwierciedla nadzieje, a czasem i złudzenia każdego pokolenia” – twierdzi dr Roger Dachez. Dziś najmodniejszym słowem odmienianym na wszystkich kongresach naukowych jest „personalizacja”. Pod jej kątem syntetyzowane są nowe leki, a fachowa literatura pęcznieje od artykułów wynoszących tę ideę do rangi najwartościowszej metody terapii.

Medycyna personalizowana pozwala dobrać najlepsze leczenie w najlepszym czasie do potrzeb konkretnego pacjenta – lapidarnie definiuje ją prof. Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Podczas zorganizowanego niedawno w Warszawie I Międzynarodowego Forum Medycyny Personalizowanej wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas solennie przyrzekł, że „pojawi się ona wkrótce w modułach kształcenia na uniwersytetach medycznych”. Czego właściwie będą się przyszli lekarze o personalizacji uczyć? Czy koncentrując się na potrzebach każdego chorego z osobna, nie stracą z pola widzenia szerszych problemów? Medycyna została już dość rozczłonkowana na wiele fragmentów i podspecjalności. Oby nie spełnił się zły sen cytowanego dr. Dacheza, który przewiduje jej rozpad na dwie części: „Jedną utworzą ci, którzy wiedzą niemal wszystko o niemal niczym, drugą zaś – ci, którzy nie wiedzą niemal niczego o niemal wszystkim”. Może innej, trzeciej drogi po prostu nie ma?

Odkąd udało się złamać kod genetyczny, pojawiła się możliwość bardziej precyzyjnego działania na jednostkę. – To był niewątpliwy wstęp do medycyny personalizowanej – zauważa prof. Jassem, ale to właśnie jego dziedzina najbardziej w ostatnich latach na tej zmianie korzysta. Bez genetyki współczesna onkologia nie byłaby w tym miejscu, w którym się znajduje. Kobietom z rakiem piersi wywołanym mutacją w receptorach HER-2 nie podawano by leków wycelowanych w to konkretne białko, ratując większość z nich przed śmiercią. Podobnym przełomem okazał się Glivec w leczeniu przewlekłej białaczki szpikowej.

Nowotwory piersi i przewlekła białaczka szpikowa to tylko dwa z wielu przykładów, jak nowa generacja „inteligentnych” leków wydłuża chorym życie – podobne sukcesy można odnotować w przypadkach raka jelita grubego, płuca, jajnika i czerniaka.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną