Wodociągowe szlaki Rzymu

Zatrute akwedukty?
Systemy wodociągowe Rzymu są doskonałym dowodem inżynieryjnego geniuszu starożytnych. Jedyną pomyłką były ołowiane rury, które w nich stosowano. Czy rzeczywiście przyczyniły się do upadku Wiecznego Miasta?
Rycina przedstawiająca budowę rzymskiego akweduktu
EAST NEWS

Rycina przedstawiająca budowę rzymskiego akweduktu

Inżynierowie z Wiecznego Miasta projektowali wodociągi nawet w w najdalszych prowincjach. To ołowiane rury w Bath w Anglii.
Archiwum

Inżynierowie z Wiecznego Miasta projektowali wodociągi nawet w w najdalszych prowincjach. To ołowiane rury w Bath w Anglii.

Różnych rozmiarów ołowiane rury, z których zbudowane były antyczne wodociągi w Rzymie i Ostii.
hris 73/Wikimedia Commons

Różnych rozmiarów ołowiane rury, z których zbudowane były antyczne wodociągi w Rzymie i Ostii.

Kinomani znają scenę z filmu „Rzym” Felliniego, w której robotnicy drążący tunel metra trafiają na pomieszczenie dekorowane malowidłami znikającymi w zetknięciu z powietrzem. Podobne sytuacje zdarzają się naprawdę. Rozpoczęta w 2007 r. budowa linii C ze wschodu Rzymu do jego historycznego centrum stale się z tego powodu przedłuża. W tym roku na wzgórzu Celio, niedaleko Koloseum, natrafiono – na głębokości 17 m – na 32-metrowy odcinek Aqua Appia, czyli najstarszego akweduktu, zbudowanego w 312 r. p.n.e. Był on wykonany z kamienia, miał źródło w rzece Anio, 16 km długości i prawie cały czas biegł pod ziemią, doprowadzając do Rzymu 73 tys. kubików wody dziennie. Na stacji metra San Giovanni można oglądać wystawę znalezisk z linii C, w tym elementy systemu wodociągowego wraz z okrytymi złą sławą ołowianymi rurami.

Praktyczniejsze niż piramidy

Wodociągi miał król asyryjski Sancheryb w VII w. p.n.e., a wiek później tyran Polikrates na Samos czy Fenicjanie, ale ich skala i rozmach są nieporównywalne z rzymskimi, skoro w I w. łączna długość 9 akweduktów wokół Rzymu wynosiła 420 km. Sekstus Juliusz Frontyn, inżynier i w 97 r. n.e. zarządca rzymskich akweduktów, pisał, że nie ma nawet sensu porównywanie tego genialnego wodno-kanalizacyjnego systemu do wszystkich niepraktycznych monumentów. Choć to opinia dość jednostronna, nie ulega wątpliwości, że bieżąca woda w mieście miała większe znaczenie dla jakości życia niż najbardziej nawet imponujące greckie świątynie czy egipskie piramidy.

Trudno obliczyć, ile wody doprowadzano do Rzymu. Według Frontyna powinno jej być 992 mln litrów dziennie, ale faktycznie dopływało połowę mniej, ze względu na nieszczelności rur i podbieranie wody przez rolników, a w mieście przyłączenie się do systemu przez osoby prywatne. Choć 700 jego ludzi nadzorowało wodociągi, trudno było zapanować nad nielegalnymi wyciekami, nie mówiąc o ściąganiu za nie opłat. Zakładając, że dane Frontyna są dokładne, a Rzymian było około miliona, Brigitte Cech w „Technik in der Antike” oszacowała, że każdy z nich mógł dysponować dziennie 176 litrami publicznej wody, choć tylko nieliczni mogli się cieszyć wodą płynącą w ich domach z brązowych kurków.

Początkiem akweduktu było źródło, z którego woda płynęła kanałami do zbiornika osadowego, potem do wieży rozdziału (castellum divisorium), skąd rurami trafiała do publicznych fontann, ubikacji i łaźni oraz domów bogaczy. – Starożytne systemy działały na zasadzie grawitacji, czyli najwyżej położone było źródło, a spadek kanałów prowadzących wodę musiał być w miarę stały. Szukano więc tras omijających przeszkody, ale jak trzeba było, przebijano tunele przez wzniesienia i nad dolinami budowano mosty – tłumaczy dr inż. Maciej Ways z Wydziału Instalacji Budowlanych Politechniki Warszawskiej.

Rzymscy inżynierowie wyliczyli, że optymalny spadek kanałów powinien wynosić między 1,5 a 3 m na kilometr. Aby go zachować, akwedukt prowadzący od źródła w Uzès do oddalonego o 12 km Nîmes miał aż 50 km i przecinając dolinę rzeki Gard, biegł po wysokim na 50 m moście arkadowym (Pont du Gard). Trzy głębokie doliny pokonywały kanały doprowadzające wodę do Lyonu, dlatego tworzące w dolinie syfon rury umieszczono na arkadach (15–18 m), a w celu redukcji ciśnienia kierowano wodę nie do jednej dużej, tylko kilku rur o mniejszej średnicy. W Arles zasadę syfonu wykorzystano, układając osiem nitek ołowianych rur na dnie Rodanu, każda po 200 m. W 2011 r. archeolodzy natrafili na ich pozostałości na głębokości 12 m. Okazało się, że mające 3 m cylindry łączono za pomocą kropel ciekłego ołowiu, potem rurociągi umieszczano w otulinach z drewna w odległości 50 m od siebie i że przestały działać, gdy uszkodziła je powódź w 255 r. – Wodociągi biegnące po dnie dolin czy koryt rzeki były trudniejsze do wykonania i konserwowania niż te na mostach, bo rury musiały być bardzo szczelne i wytrzymywać wysokie ciśnienia – mówi dr Ways.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną