Walewski odpowiada Piekorz w sprawie boreliozy
Chciałbym odczarować przed czytelnikami „Wysokich Obcasów” wszystko to, czego dowiedzieli się z tej rozmowy.
Na świecie w renomowanych ośrodkach od niedawna skrócono czas leczenia boreliozy z 21 do 10–14 dni.
Getty Images

Na świecie w renomowanych ośrodkach od niedawna skrócono czas leczenia boreliozy z 21 do 10–14 dni.

Rozmowa Małgorzaty Wach ze znaną reżyserką Magdaleną Piekorz, zatytułowana „Diagnoza” („Wysokie Obcasy” nr 1, 13.01.2018), robi piorunujące wrażenie. „Z zupełnie zdrowej osoby stałam się wrakiem”, „moje ciało krzyczało o pomoc” – bohaterka wywiadu nie poprzestaje na takich ogólnikach, lecz z detalami opisuje trwającą trzy lata gehennę za sprawą tajemniczej choroby, która wytrąciła ją z życia i była pasmem wielu upokorzeń.

Okazuje się, że to borelioza. Lekarze postawili co prawda wiele innych, mniej lub bardziej nietrafionych rozpoznań, ale zdaniem pani Piekorz (i autorki rozmowy, która łatwowiernie przyjmuje jej opinie) przyczyną niemijającego bólu i cierpień były krętki borelii wprowadzone przez kleszcza przed dziesięcioma laty. Z rozmowy wynika, że grupa „życzliwych” osób – cudzysłów użyty przez rozmówczynie z rozmysłem, czyli z ironią – przekazała pani Magdalenie artykuł „Kleszczoza”, który opublikowałem jesienią w POLITYCE (nr 45/2017). Ponoć z nadzieją, by krytyczniej spojrzała na pseudomedyków, którzy za ciężkie pieniądze próbują ją wyleczyć. „Bardzo łatwo pisze się taki artykuł z perspektywy biurka” – oceniła jednak mój tekst pani reżyser. „Może gdyby autor miał wśród chorych kogoś ze swoich bliskich, wydźwięk tego materiału nie byłby tak jednoznaczny”.

Otóż właśnie dlatego, że mam wśród bliskich osobę, która przebyła boreliozę, i znam ludzi, którzy się z nią nadal mocują, oraz właśnie dlatego, że od dawna zajmuję się w POLITYCE tematyką medyczną (bynajmniej nie z perspektywy biurka ani internetu, ale opierając się na opiniach rzeczywistych ekspertów, a nierzadko też chorych, którzy o swoich problemach potrafią opowiedzieć najlepiej) – chciałbym odczarować przed czytelnikami „Wysokich Obcasów” wszystko to, czego dowiedzieli się z tej rozmowy. Trudno mi bowiem przejść obojętnie wobec mitów i promowania na łamach poczytnego magazynu kłamliwych opinii pseudonaukowych – a niestety wszystko wskazuje na to, że pani Magdalena Piekorz, opierając się na fałszywych autorytetach, posiadła od nich fałszywą wiedzę, którą redakcja bezrefleksyjnie przekazała dalej.

Co na to specjaliści?

Szkoda, że publikując ten wywiad, nie zdecydowano się na komentarz ze strony specjalistów, gdyż wtedy czytelnicy mogliby się dowiedzieć, że:

1. Początek boreliozy, która „zaatakowała nagle i niespodziewanie”, choć po dziesięciu latach od spotkania z kleszczem, nie może być powiązany z katarem i nieżytem zatok.

2. Ujemne wyniki badań takich jak Western-Blot i punkcja kręgosłupa wskazują na brak rozpoznania boreliozy, gdyż wszystkie wytyczne polskich i zagranicznych towarzystw chorób zakaźnych, 2–3 lata temu zaktualizowane, podkreślają, że nie ma „surowiczoujemnej” boreliozy. Konieczne jest stwierdzenie przeciwciał w klasie IgG i kropka. Fakt, że grupa znachorów wymyśliła testy, które interpretuje po swojemu (wcześniej każąc sobie za nie słono płacić), naprawdę nie ma tu nic do rzeczy.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj