Probiotyki mogą szkodzić
Probiotyki, aby były skuteczne, mogą wymagać indywidualnego doboru składu – uważa prof. Eran Segal, współautor badań nad bakteriami probiotycznymi. W innym przypadku mogą nawet szkodzić.
Autorzy badań uspokajają, że produkty spożywcze takie jak jogurty, kefiry czy kiszona kapusta są bezpieczne ze względu na niewielkie ilości obecnych w nich bakterii.
PixelsAway/PantherMedia

Autorzy badań uspokajają, że produkty spożywcze takie jak jogurty, kefiry czy kiszona kapusta są bezpieczne ze względu na niewielkie ilości obecnych w nich bakterii.

Mają pomagać na wzdęcia, zaparcia, a nawet schudnąć. Gdy zaś zachorujemy i bierzemy antybiotyki, zwykle lekarz zaleci nam osłonowo probiotyk w kapsułkach. Kariera probiotyków, czyli żywych szczepów bakterii, wygląda na bardzo udaną – znajdziemy je zarówno w supermarketowych produktach, jak i w aptekach.

Pożyteczny mikrobiom

To prawda, w naszym przewodzie pokarmowym – głównie w jelitach – żyje całkiem sporo bakterii (a także wirusów i grzybów), zbiorczo nazywanych kiedyś florą bakteryjną. To mylące określenie (żaden z gatunków nie należy do królestwa roślin) zaczęto zastępować współcześnie pojęciem mikrobiomu. Ma on wpływ na trawienie przede wszystkim błonnika pokarmowego – to, czego nie trawimy my, robią za nas bakterie. Przede wszystkim bez bakterii jelitowych każdego z nas szybko skolonizowałyby chorobotwórcze bakterie i zgubiły zakażenia.

Czytaj także: Jak układ odpornościowy sam hołubi bakterie

Jednak dowody na dobroczynny wpływ spożywanych przez nas probiotyków, niezależnie od tego, co twierdzą producenci jogurtów, są raczej skąpe. Z dwu najnowszych badań opublikowanych w periodyku „Cell” wynika wręcz, że probiotyki mogą być – to przykra wiadomość – szkodliwe.

Probiotyki bez śladu w mikrobiomie

W pierwszym badaniu, żeby sprawdzić faktyczny wpływ probiotyków na florę jelitową, badacze z Instytutu Weizmanna w Izraelu pobrali próbki flory bakteryjnej z przewodów pokarmowych (to rzadkość w badaniach nad mikrobiomem) 19 ochotników. Następnie badanym podawano albo dostępny w sklepach probiotyk, albo placebo.

Wyniki były uderzające. Tylko w jelitach ośmiorga badanych znaleziono bakterie z probiotyków, z czego u trzech w znacznych ilościach, zaś u pięciu ślady kolonizacji były umiarkowane. U 11 badanych probiotyki nie miały żadnego wpływu na skład bakterii w jelitach – można powiedzieć, że przelatywały przez układ pokarmowy bez śladu. Czynnikami, które decydowały o tym, czy bakterie zasiedlą jelita badanych, był skład ich własnego mikrobiomu oraz działanie ich układu odpornościowego. Oznacza to, że to, czy bakterie z probiotyku nas „skolonizują”, czy nie, jest sprawą wielce indywidualną, zaś idea, że probiotyki działają zawsze na każdego, raczej nie znajduje naukowego potwierdzenia.

Czytaj także: Leczenie jelit bakteriami uzyskanymi z kału zdrowych ludzi?

Z kolei w grupie, u której zmiany w składzie bakterii jelitowych zauważono, nie miały one żadnego odzwierciedlenia w składzie bakterii kałowych. To z kolei niedobry sygnał dla badań nad ludzkim mikrobiomem, które prowadzi się najczęściej poprzez analizę próbki odchodów. Okazuje się, że jest to metoda tyleż prosta, co nieskuteczna.

Probiotyki mogą utrudniać regenerację mikrobiomu po antybiotykoterapii

W drugim badaniu naukowcy sprawdzali, jaki jest wpływ probiotyku przy leczeniu antybiotykami. 21 ochotników podzielono na trzy grupy siedmioosobowe. Pierwszej pozwolono po antybiotykoterapii dojść do siebie własnymi siłami, drugiej podawano probiotyk. Trzeciej podano zaś dawkę ich własnych bakterii jelitowych sprzed antybiotykoterapii.

Okazało się, że najszybciej do normy wróciły bakterie jelitowe grupy trzeciej – w ciągu kilku dni. Ale w grupie drugiej kolonizacja jelit przez bakterie probiotyczne znacznie i przez długi czas utrudniała powrót mikrobiomu do pierwotnego stanu – niekiedy aż przez sześć miesięcy. To zaskakujące i niepokojące, bo takiego działania niepożądanego dotychczas w literaturze naukowej nie opisywano.

Odkryliśmy, że u niektórych probiotyki przechodzą przez przewód pokarmowy i nie kolonizują go, u niektórych zaś taką kolonizację zaobserwowaliśmy. To wskazuje na to, że skuteczność probiotyków może być różna u różnych osób, a probiotyki, aby były skuteczne, mogą wymagać indywidualnego doboru składu – komentuje dla POLITYKI prof. Eran Segal, współautor badania.

Probiotykowe „zamglenie mózgu”

Przytoczyć można jeszcze inne, niedawne badania nad probiotykami, opublikowane w sierpniu w „Clinical and Translational Gastroenterology”, z których wynika, że znaczna część przyjmujących probiotyki doświadcza wzdęć i ociężałości umysłowej (opisywanej obrazowo jako „zamglenie mózgu”), co w niektórych przypadkach było tak uciążliwe, że wymagało… podania antybiotyków.

Czytaj także: 8 zdrowych produktów, które sprawiają, że czujemy się... ociężali

Autor tego badania dr Satish S.C. Rao uspokaja jednak, że produkty spożywcze takie jak jogurty, kefiry czy kiszona kapusta są bezpieczne ze względu na niewielkie ilości obecnych w nich bakterii.

Morał z powyższych badań płynie chyba taki, że w kwestii zdrowia nie warto ulegać trendom, zwłaszcza żywieniowym, póki nie pojawią się solidne dowody na dany temat. W nauce „solidne” oznacza zazwyczaj liczne, a to z kolei – zdobywane najczęściej przez lata badań.

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj