100 tys. lat dziegciu

Smoła do żucia
Co z tego, że brudziła i cuchnęła, skoro była niezastąpiona jako lepiszcze, impregnat, a nawet lekarstwo. Smoła drzewna, zwana dziegciem, to najstarszy produkt chemii organicznej, który człowiek produkował już 100 tys. lat temu.
Mieszkańcy Skandynawii w okresie wikińskim stosowali do budowy swoich wspaniałych łodzi ogromne ilości impregnującego dziegciu. Tu licząca 21,5 m długości i 5 m szerokości dębowa łódź z Oseberg z połowy IX w. (dziś w Muzeum Łodzi Wikingów w Oslo).
Werner Forman Archive/BEW

Mieszkańcy Skandynawii w okresie wikińskim stosowali do budowy swoich wspaniałych łodzi ogromne ilości impregnującego dziegciu. Tu licząca 21,5 m długości i 5 m szerokości dębowa łódź z Oseberg z połowy IX w. (dziś w Muzeum Łodzi Wikingów w Oslo).

Najstarszy dowód użycia dziegciu w Polsce to liczący 9 tys. lat mezolityczny harpun z Tłokowa na Warmii, w którym krzemienne ostrza umocowano do drzewca za pomocą smoły drzewnej.
Zofia Sulgostowska

Najstarszy dowód użycia dziegciu w Polsce to liczący 9 tys. lat mezolityczny harpun z Tłokowa na Warmii, w którym krzemienne ostrza umocowano do drzewca za pomocą smoły drzewnej.

audio

AudioPolityka Agnieszka Krzemińska - Smoła do żucia

Są wielkości paznokcia. Wyglądają jak wypluta i zaschnięta na kość substancja ze śladami zębów. To grudki dziegciu, czyli smoły z kory brzozowej sprzed 10 do 5 tys. lat. Pierwszy raz archeolodzy trafili na nie 30 lat temu w osadzie nad Jeziorem Bodeńskim, z czasem znaleziono ich więcej, głównie na terenie Skandynawii. Szybko okrzyknięto je „pradziejową gumą do żucia”, zakładając, że ich używanie było sposobem na zachowanie higieny jamy ustnej i leczenie jej chorób, ponieważ w dziegciu są bakteriobójcze benzeny i fenole. Eksperymenty pokazują, że jego żucie usuwa resztki pokarmu i łagodzi podrażnienia śluzówki. Dziegieć zmiękcza także stwardniałą smołę, która służyła jako lepiszcze do mocowania krzemiennych ostrzy do uchwytów z kości i drewna w pradziejowych nożach, oszczepach czy harpunach.

Pomiary wielkości zębów ze 100 smolnych grudek sprzed ok. 10 tys. lat z Huseby Klev w zachodniej Szwecji wykazały, że żuli je nie tylko dorośli, ale i kilkuletnie dzieci. Czyżby faktycznie był on pierwowzorem tak lubianej przez maluchy balonówy? Wątpliwe, bo powstający w wyniku suchej destylacji kory brzozowej dziegieć jest bardzo gorzki. – To genialna substancja, która twardnieje, ale się nie kruszy i nadaje do użycia setki lat – zachwyca się Wojciech Piotrowski, archeolog, który przez 40 lat eksperymentował z dziegciem jako pracownik Muzeum w Biskupinie. – Formowana w cygara smoła drzewna mogła być trzymana latami, wystarczyło odłupać kawałek, ogrzać w dłoni lub w ustach i rozgnieść lub rozgryźć, by stał się elastyczny i gotowy do użycia.

Teraz badanie DNA wyplutych grudek pozwala określić, kto konkretnie je żuł. Natalija Kashuba z uniwersytetu w Uppsali nie tylko przeprowadziła ponowne pomiary odcisków zębów na „gumie” z Huseby Klev, które potwierdziły, że były to osoby w różnym wieku, ale też pobrała do analizy próbki z trzech z nich. Okazało się, że żuły je dwie kobiety i mężczyzna, genetycznie spokrewnieni z żyjącymi 10 tys. lat temu w Skandynawii mezolitycznymi łowcami-zbieraczami.

Podobne badanie wykonali Duńczycy, oddając do laboratorium dziegciowe kulki ze śladami zębów sprzed ok. 5700 lat ze Syltholm na wyspie Lolland. Z badań genetycznych wynikło, że żuła je tylko jedna nietrawiąca laktozy kobieta o niebieskich oczach i ciemnych włosach, spokrewniona z łowcami-zbieraczami, żyjącymi w okolicach Luksemburga i Hiszpanii. To zdziwiło badaczy, bo w tym czasie na Lolland mieszkali już odmienni genetycznie rolnicy. Genetykom udało się także wyekstrahować DNA brzozy (co oczywiste), mikrobów, które do dziegciu trafiły ze śliną z jej jamy ustnej, oraz niedawno spożytego posiłku, na który składały się węgorz i kaczka. Czyli kobieta preferowała dietę przodków, a nie neolityczne nowinki z pól sąsiadów. Przybyli z południa rolnicy może nie żuli już dziegciu, ale i im był on potrzebny, więc podpatrzyli, jak go pozyskać, a z czasem nawet udoskonalili technologię.

Między garnkami

Czy pierwsza była smoła drzewna z żywicznych drzew iglastych czy dziegieć z kory brzóz? Nie wiadomo. Ale na to, jak je zrobić, na pewno wpadł ok. 100 tys. lat temu Neandertalczyk. Najprawdopodobniej zwrócił uwagę na krople czarnej substancji na drzewach po pożarze lasu, które kleiły się, nie spływały i zasychały na kamień. Zaczął więc się głowić, jak ją pozyskać, i po latach prób opracował metodę. Kładł brzostę, czyli korę brzozową (lub szczapki żywicznego drewna) w dołku oklejonym gliną, nakrywał je płaskim kamieniem, który uszczelniał, by nie było dostępu powietrza (a właściwie tlenu), i nad tą konstrukcją rozpalał ognisko. Wytrąconą smołę oddzielał od potażu (węgla drzewnego) i wykorzystywał jako lepiszcze.

W neolicie metodę ulepszano, wykorzystując naczynia, które oklejano gliną i wkładano do ogniska. Przełomem stała się jednak wprowadzona w połowie II tys. p.n.e., pozwalająca uzyskać czysty dziegieć technika zwana dwugarnkową (jej powiększoną formą stały się później duże smolarnie działające do XX w.). Dobrze wypalone naczynie z dziurkami w dnie napełniano korą brzozową i stawiano na mniejszym garnku, który wkopywano w ziemię. – Oba naczynia łączono specjalną sezonowaną gliną wymieszaną z końskim nawozem – wyjaśnia Wojciech Piotrowski. – Nad tym przez 3 godziny palono ogień. Dziegieć spływał do garnka na dole przy temperaturze ok. 300 st. C. Gdy wkładem było drewno szpilkowe, wszystko trwało dłużej, bo żywica przeistacza się w smołę dopiero przy ok. 700 st. C. Obydwie substancje są tak samo kleiste, wytrzymałe i elastyczne, co czyni z nich doskonałe lepiszcze i impregnat, różnica polega tylko na tym, że dziegieć, który leczy choroby skóry i do dziś stosowany jest w weterynarii, medycynie oraz kosmetyce naturalnej, uchodził za szlachetniejszy i droższy.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną