Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Nauka

Strachy i szanse

Strachy i szanse. Jak Polska może wykorzystać AI i czy jest się czego bać

Agnieszka Gajewska Agnieszka Gajewska materiały prasowe
Polska potrzebuje strategii, która pozwoli wykorzystać potencjał drzemiący w sztucznej inteligencji – mówi Agnieszka Gajewska, partnerka i globalna liderka ds. usług dla sektora publicznego w firmie doradczej PwC.

JĘDRZEJ WINIECKI: Sztuczna inteligencja rozpala emocje. Słusznie?
AGNIESZKA GAJEWSKA: Są o tyle zrozumiałe, że w przypadku każdej nowej głośnej technologii mamy zazwyczaj tendencję do przeceniania jej krótkoterminowego wpływu i nie zawsze dostrzegamy, w jaki sposób zmieni ona przyszłość bardziej odległą. Dziś wydaje się więc, że AI niesie zmianę, jakiej jeszcze nigdy nie było. Niektórzy mówią wręcz o tsunami, rewolucji w produkcji, projektowaniu, optymalizacji, o wyższej jakości usług publicznych, medycznych czy edukacji. Potencjał jest rzeczywiście potężny, ale tak jak przestaliśmy traktować internet jako osobny byt, tak pewnie niebawem sztuczna inteligencja zacznie być po prostu elementem codzienności. Choć po drodze przyniesie znaczącą przebudowę. Odczuje ją wiele grup zawodowych i branż. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że jako kraj będziemy w stanie wykorzystać nadchodzącą szansę. Aby tak się stało, musimy być jednak świadomi zagrożeń i możliwości. Rozumieć, co one dla nas znaczą, i bardzo stanowczo działać, by zminimalizować ich negatywne skutki i maksymalnie wykorzystać szanse.

Mamy potencjał, by się z tą zmianą zmierzyć?
Wielokrotnie przechodziliśmy przez cykl wyzwań, choćby w czasie kryzysu finansowego i pandemii. Na wychodzenie z opresji pozwala naszej gospodarce elastyczność, stosunkowo duży rynek wewnętrzny i polska przedsiębiorczość. Mamy firmy, które z sukcesami radzą sobie na rynku – w kraju i za granicą. To one mogłyby stać się motorem innowacji i wziąć na siebie ciężar kolejnej transformacji. Jednak trzeba im pomóc, na pewno musimy znacząco poprawić tzw. otoczenie biznesu, na tym polu są karygodne zaniedbania. Jeżeli mamy ambicje dojścia do rzeczywiście nowoczesnej gospodarki, to nie możemy tkwić na 119. pozycji w kategorii „otoczenie biznesu” w rankingu globalnej innowacyjności. To efekt niestabilnego i nieprzewidywalnego systemu podatkowego, wielkich obciążeń biurokratycznych oraz niedostatecznego wsparcia dla innowacyjnych firm, dużych i małych. Tworzymy prawo bez wsłuchania się w głosy biznesu. A w przedsiębiorcach widzimy w pierwszej kolejności nie tych, którzy konsekwentnie od ponad trzech dekad tworzą wartość i budują polską gospodarkę, ale tych, których należy sprawdzać, kontrolować i karać.

Aby przebić się do czołówki, startując z pozycji numer 119 – na której jesteśmy teraz – potrzebujemy niemal cudu. Czy mogłoby się to dokonać za wstawiennictwem sztucznej inteligencji?
Cóż, AI nie wyręczy ludzi w stworzeniu dobrej strategii gospodarczej dla Polski ani w jej wdrożeniu. Sztuczna inteligencja nie przebiła się jeszcze do głównego nurtu debaty politycznej, np. tylko zdawkowo była omawiana przy okazji zeszłorocznych wyborów do Sejmu. Polska nie jest odosobniona. Z badania Edelman Trust Barometer, mierzącego globalne zaufanie do instytucji, wynika, że prawie 60 proc. pytanych sądzi, że rządy nie mają kompetencji do skoordynowania działań w taki sposób, który pozwoliłby dobrze wykorzystać potencjał AI i innych innowacyjnych technologii. Jak trudna to dziedzina, pokazały prace na poziomie Unii Europejskiej, zmierzające do uregulowania sztucznej inteligencji – żeby była tworzona w sposób odpowiedzialny i bezpieczny dla krajów, społeczeństw i obywateli. I trzeba to było poukładać tak, by Europa się technologicznie nie zmarginalizowała, nie została w tyle za Azją i Stanami Zjednoczonymi. A obawa jest poważna, bo to innowacyjność pozostaje słabą stroną europejskiej gospodarki. Większość wniosków patentowych rejestrowanych w Europie pochodzi spoza Starego Kontynentu. I choć kilka krajów, w tym Niemcy i Francja, próbuje to na własną rękę zmienić, to nadal dobrze zapowiadające się nowoczesne firmy uciekają do Stanów Zjednoczonych do Doliny Krzemowej, gdzie mają lepsze warunki.

Unia znajdzie na to receptę?
Sztuczna inteligencja rozwijana jest w bardzo szybkim tempie, więc tradycyjny sposób działania, z siedmioletnimi budżetami, bardzo rozbudowanym i powolnym systemem podejmowania decyzji, w tym przypadku nie bardzo Unii służy. Jeśli chcemy się ścigać ze Stanami Zjednoczonymi, które są pierwsze w opracowywaniu oprogramowania, czy z Azją, przodującą w budowaniu i produkcji sprzętu, w tym półprzewodników, to musimy jako Unia nie tylko bronić swojej strategicznej i technologicznej suwerenności, ale w dziedzinie wysokich technologii współpracować w ramach bloku.

Unia – i to jest dobre – chce mieć do 2028 r. 20 mln miejsc pracy opartych na wysokich kompetencjach technologicznych. I wreszcie chyba najtrudniejsze, to stworzenie ekosystemu, który pozwoli promować innowacyjne przedsiębiorstwa i stworzyć ośrodki innowacji, zwłaszcza tam, gdzie Europa ma duże dokonania, czyli w przemyśle samochodowym, w mechanice precyzyjnej i zielonej energetyce. Zresztą transformacja cyfrowa ma wiele strukturalnych podobieństw do tej energetycznej, są dane, które wskazują, że dojście do neutralności klimatycznej przed 2050 r. będzie możliwe, o ile 50 proc. energii zostanie wyprodukowane z technologii, które dziś albo jeszcze nie istnieją, albo są dopiero w fazie badań. To ogromna szansa dla innowacyjnych przedsiębiorstw i mądrych rządów, które ten ekosystem wesprą, umożliwiając rozwój nowych technologii na szeroką skalę.

.mat. pr..

Polska jest na tej mapie?
Tak, choć jej obraz jest słodko-gorzki. 155 mld euro netto, które wpłynęło do Polski, ewidentnie przyczyniło się do poprawy jakości usług publicznych, infrastruktury, w tym dróg i autostrad, i szeroko pojętej infrastruktury publicznej. Ale jeśli marzy się nam kolejna ucieczka do przodu, w tym skokowa poprawa innowacyjności gospodarki, to konieczne są inwestycje. Tymczasem te pozostają na poziomie najniższym od początku transformacji i są jednymi z najniższych w Europie. Brakujące środki można oczywiście nadal pozyskiwać w drodze zadłużania się sektora finansów publicznych. Ale to za mało – trzeba uruchomić środki prywatne, kołem zamachowym mogą też być fundusze z Krajowego Programu Odbudowy, choć tu na cyfryzację przeznaczono 21 proc., czyli nieznacznie więcej niż w wymagane minimum. Niemniej inwestycje muszą napotkać na odpowiedni klimat i infrastrukturę cyfrową. Porównując KPO z różnych państw, widać, że polskie zostało przygotowane tak, by głównymi beneficjentami były ogromne spółki, głównie energetyczne, z udziałem Skarbu Państwa. Choćby w państwach bałtyckich czy w Rumunii postawiono na dużo bardziej innowacyjne podmioty.

Przegapiliśmy swoją szansę?
Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ostatnie dwudziestolecie wykorzystaliśmy stosunkowo dobrze. Zbudowana infrastruktura była niezbędna do podtrzymania krwiobiegu gospodarki i umożliwienia jej wzrostu. Jednak następne 20 lat będzie zupełnie inne.

Jak zatem sprostać tym nowym wyzwaniom?
W kolejnych latach globalna gospodarka będzie bazować na innym paradygmacie, a sprostanie pojawiającym się wyzwaniom będzie wymagało nowych zasobów. Łatwiej jest wydać bardzo znaczące środki na drogę czy lotnisko, znacznie trudniej z sensem zainwestować np. w rozwój kompetencji obywateli. Dotychczasowa przewaga konkurencyjna Polski, w postaci tańszej i dobrze wykwalifikowanej siły roboczej, blednie. Nasze PKB w 2004 r. stanowiło połowę średniego unijnego PKB, obecnie sięga 80 proc. Potrzebujemy więc nowego, ambitnego kierunku. Jego określenie i konsekwentne wdrażanie powinno być priorytetem rządu.

Jak to zrobić?
Wyzwania i szanse stawiane przez sztuczną inteligencję wymagają niewątpliwie reakcji państw. Rządy niekoniecznie muszą być przez to liczniejsze, ale powinny mieć zdecydowanie więcej do powiedzenia w kwestiach absolutnie kluczowych dla rozwoju krajów, stymulowaniu ich i koordynacji. Na polskiej ścieżce musimy być trochę wybiórczy, bo głębokość dostępnych środków finansowych nie pozwala nam się mierzyć z takim krajem jak np. Niemcy. Mamy za to poważny zasób talentów, w Polsce pracuje ok. 1,2 tys. osób o bardzo wysokich kompetencjach technologicznych. O ich wartości świadczą sukcesy zawodowe naszych rodaków w Dolinie Krzemowej, także w firmach z branży AI. Trzeba jednak mieć precyzyjny plan, jak ich zatrzymać, by chcieli zostać i rozwijać się w kraju.

Polityka 18/19.2024 (3462) z dnia 23.04.2024; Kompetencje cyfrowe; s. 124
Oryginalny tytuł tekstu: "Strachy i szanse"
Więcej na ten temat

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Pięć dziwactw polskiej polityki. To dlatego czeka nas zapewne dreszczowiec dekady

Nasza krajowa polityka, choć wydaje się na co dzień zwyczajna i banalna, ma jednak swoje wyraziste cechy, może i dziwactwa – w skali europejskiej i nie tylko. Te znaki szczególnie mocno się ujawniają i będą wpływać na kluczowe wydarzenia, także na wybory 9 czerwca i prezydenckie. Oto kilka z takich osobliwości.

Mariusz Janicki
16.05.2024
Reklama