„Płeć piękna” to kobiety? Największa w historii analiza atrakcyjności to potwierdza, ale i komplikuje sprawę
„Płeć piękna” to kobiety? Największa analiza w historii to potwierdza, ale i komplikuje sprawę
Naukowcy – od Karola Darwina po Richarda Dawkinsa – zwracali uwagę na pewien paradoks: u większości gatunków to samce są bardziej efektowne wizualnie, czego klasycznym przykładem jest paw. U ludzi role te się odwracają: kobiety są powszechnie uważane za „płeć piękną”, co odzwierciedlają idiomy w wielu językach (np. angielskie: the fair sex).
Na tropie Gender Attractiveness Gap
Choć fenomen ten był wielokrotnie opisywany, nigdy nie został zweryfikowany empirycznie w sposób systematyczny. Dopiero teraz naukowcy przeprowadzili imponującą w swojej skali metaanalizę. Zintegrowali informacje aż z 52 badań obejmujących ok. 17 tys. zdjęć i 1,5 mln indywidualnych ocen, tworząc tym samym największy w historii zbiór danych dotyczących atrakcyjności twarzy. A wyniki potwierdziły istnienie tego, co autorzy nazwali mierzalną luką atrakcyjności płciowej (Gender Attractiveness Gap, GAP): twarze kobiet oceniane były statystycznie wyżej niż męskie w większości analizowanych kombinacji (m.in. rasy, wieku czy źródła pochodzenia samego zdjęcia). Wyjątkiem okazały się tylko wizerunki osób starszych oraz pochodzenia afrykańskiego – w tych przypadkach luka atrakcyjności była bliska zeru, a u mężczyzn oceniających twarze osób czarnoskórych zanikała całkowicie.
Co szczególnie interesujące, na tę dysproporcję w postrzeganiu męsko-damskiej atrakcyjności najsilniej wpływają same kobiety. Okazuje się, że oceniają one twarze przedstawicielek własnej płci znacznie łaskawiej, niż robią to badani mężczyźni. Owa „estetyczna solidarność” kobiet znika tylko w jednym przypadku: gdy badani proszeni są o oszacowanie własnej atrakcyjności – wtedy różnice między płciami całkowicie się zacierają. Panowie z kolei wykazują ogólną tendencję do surowszego oceniania wyglądu, co naukowcy określili mianem „męskiego rygoryzmu”. Przypomina on zjawisko znane z różnych platform internetowych, na których – co pokazały inne analizy – mężczyźni wystawiają średnio niższe i bardziej krytyczne noty niż użytkowniczki, a najwyraźniej widać to w ocenie dzieł kultury (filmy, muzyka).
Czytaj także: Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia
Nie tylko kształt twarzy
Badacze postanowili również sprawdzić, co w warstwie fizycznej może odpowiadać za GAP. Wykorzystując zaawansowane analizy morfometryczne (matematyczne metody pomiaru i porównywania kształtów struktur biologicznych), zmierzyli dymorfizm płciowy twarzy (SShD), czyli obiektywne cechy strukturalne odróżniające rysy kobiece od męskich. Okazało się, że biologiczne odmienności budowy wyjaśniają ok. 33 proc. różnicy w ocenach dokonywanych przez kobiety i aż 43 proc. w ocenach męskich. Tę część różnicy w ocenach, której nie tłumaczy sam kształt twarzy, badacze wyjaśniają połączonym wpływem uwarunkowań socjokulturowych (m.in. promowanie ideałów piękna) oraz tym, że w analizie nie kontrolowano innych, niezwiązanych z kształtem twarzy biologicznych elementów dymorfizmu płciowego, takich jak tekstura skóry, jej kolor oraz owłosienie.
Czytaj także: Uroda czy siła – jak działa dobór płciowy
Autorzy publikacji zwracają jednak uwagę na fundamentalny problem natury metodologicznej: wysokie oceny przyznawane przez kobiety innym kobietom mogą sugerować, że ludzkie poczucie „atrakcyjności” nie oznacza tego samego dla obu płci. U mężczyzn ocena ta bywa silnie sprzężona z pożądaniem. Tymczasem u kobiet często jest to szerszy konstrukt, odzwierciedlający solidarność w obliczu presji społecznej dotyczącej wyglądu oraz akceptację wzorców kulturowych („dostrzegam i doceniam, że ta osoba świetnie wpasowuje się w kanon piękna, którego wszystkie jesteśmy uczone”).
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe: The Gender Attractiveness Gap