Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

El Niño można stłumić w zarodku? Naukowcy proponują rozjaśnianie chmur

Preferuj w Google
Teoretycznie możliwe jest powstrzymanie El Niño za pomocą geoinżynierii. Teoretycznie możliwe jest powstrzymanie El Niño za pomocą geoinżynierii. Shutterstock
Wschodnia część tropikalnego Pacyfiku rozgrzewa się coraz bardziej, a z kolejnych prognoz – w tym tych z ostatniego tygodnia – wynika, że to El Niño może być jednym z najsilniejszych w ciągu ostatnich stu lat.

Wiele modeli synoptycznych wskazuje, że będzie to najpotężniejsze El Niño w historii obserwacji, a towarzyszyć mu będzie wysyp ekstremów pogodowych. Kilka dni temu Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) ogłosiła, że według jej oceny sytuacja na Pacyfiku zaostrzy się gwałtownie już w lipcu i sierpniu.

Tymczasem w najnowszym „Science Advances” grupa badaczy dowodzi, że teoretycznie możliwe jest powstrzymanie El Niño za pomocą geoinżynierii. W tym celu należałoby właśnie teraz, gdy zjawisko dopiero się rozkręca, zwiększyć powierzchnię niskich chmur typu stratocumulus unoszących się nad południowo-wschodnią częścią Oceanu Spokojnego. W jaki sposób? Rozsiewając w troposferze drobiny soli morskiej, które stałyby się jądrami kondensacji dla pary wodnej. W efekcie zwiększyłaby się powierzchnia chmur, a ich jasne wierzchołki odbijałyby więcej światła słonecznego. Dzięki temu wierzchnie warstwy oceanu by się schłodziły, a spirala wzajemnego nagrzewania się wody i powietrza prowadząca do rozwoju El Niño zostałaby zablokowana.

Sama idea nie jest oczywiście nowa. Już w 1990 r. brytyjski fizyk John Latham opublikował w „Nature” artykuł „Control of global warming?”, w którym zaproponował wysłanie na morza flotylli statków z wieżami wydmuchującymi kryształki soli morskiej wytworzonej z wody oceanicznej. Wokół nich kondensowałaby para wodna, tworząc chmury odbijające promieniowanie słoneczne. Miał to być pomysł na schłodzenie całej planety, gdyby temperatury na niej zbyt szybko rosły w wyniku antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych.

Obecna propozycja, którą zgłosiła Jessica Wan z University of Chicago z zespołem, nie jest aż tak ambitna. W tym przypadku chodzi o interwencję regionalną ograniczającą się do kawałka oceanu kluczowego dla rozwoju El Niño. Pomysł narodził się po wielkich pożarach buszu w Australii w sezonie 2019–2020. Ich konsekwencją było pojawienie się w atmosferze dużej ilości aerozoli, które rozjaśniły chmury nad częścią Pacyfiku i w ten sposób go schłodziły. Wan i jej współpracownicy, zainspirowani tym naturalnym eksperymentem, za pomocą modelu komputerowego zbadali, w jaki sposób na interwencję geoinżynieryjną zareagowałyby dwa ostatnie bardzo silne epizody El Niño – z lat 1997–1998 i 2015–2016. Okazało się, że w obu przypadkach taka ingerencja osłabiłaby wyraźnie intensywność zjawiska, pod warunkiem że rozpoczęto by ją wcześnie i kontynuowano przez kilka miesięcy.

Tyle teoria. W praktyce nie wiadomo, jak zareagowałby cały system oceanu i atmosfery. Sami autorzy badań zwracają uwagę, że jednym ze skutków ubocznych takiej manipulacji środowiskowej mogłoby być zmodyfikowanie przebiegu siostrzanego zjawiska La Niña, które zazwyczaj przychodzi po El Niño i jest jego lustrzanym odbiciem. Niewykluczone, że schłodzenie Pacyfiku zaostrzyłoby drugi element pacyficznej układanki, nakręcając ekstrema pogodowe w innych niż zwykle częściach globu.

Sięgnij do źródeł

Badania naukowe: Targeted marine cloud brightening weakens subsequent El Niño

Reklama

Czytaj także

Kraj

Swoi dla swoich. „Polityka” poznała wyniki audytu w MSZ. Tak za rządów PiS rozdzielano miliony

Władza się zmieniła, polityczne powiązania przetrwały. Audyt w MSZ pokazuje, jak i komu za rządów PiS przyznawano w tym resorcie publiczne pieniądze.

Anna Dąbrowska
03.07.2026
Reklama