Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Pokolenia

Smart home. Bystry dom czy więzienie dla seniora?

Preferuj w Google
Dorosłe dzieci znacznie chętniej akceptują inteligentne systemy monitorowania niż ich starzejący się rodzice. Dorosłe dzieci znacznie chętniej akceptują inteligentne systemy monitorowania niż ich starzejący się rodzice. elebeZoom / Shutterstock
Kiedyś troska o starzejącego się rodzica oznaczała codzienny telefon: „Mamo, wszystko w porządku?”. Dziś system informuje, czy senior wstał, otworzył lodówkę albo upadł. Tylko gdzie tu wolność starszego człowieka?

Stanisław Lem ma dziś opinię pisarza, który przewidział niemal wszystko: internet, e-booki, rzeczywistość wirtualną czy sztuczną inteligencję. Takie podejście do futuryzmu jest jednak dość redukcjonistyczne – w fantastyce i ogólnym przewidywaniu przyszłości nie chodzi o to, kto przewidzi jak najwięcej gadżetów, które później rzeczywiście powstaną, ale kto najlepiej zrozumie zależności między nimi a ludźmi. Oto w felietonie opublikowanym w tygodniku „Przekrój” ćwierć wieku temu Lem zapowiedział urządzenie przypominające Apple Watcha, który z zegarkiem ma wspólną głównie nazwę i sposób noszenia; jego główną funkcją jest monitorowanie aktywności fizycznej i stanu zdrowia użytkownika.

„Noszone przez ludzi lub wszczepiane im podskórnie mikroczujniki same zawiadamiają właściwe ośrodki pogotowia lub szpitale o pogorszonym stanie zdrowia – poczynamy się zbliżać ku wizji owej cywilizacji, która okazuje się jako całość środowiskowo mądrzejsza od swych mieszkańców” – prognozował Lem. „Wielostronność i wielozakresowość opieki (…) może się stać do tego stopnia namolna, że zacznie przypominać nowoczesne więzienie, bardzo higieniczne, ale opatrzone surowym rygorem”.

Senior pod nadzorem

Można humorystycznie zauważyć, że Lem, miłośnik słodyczy, obawiał się, że owe zachcianki zostaną uznane za „niehigieniczne” i zakazane (rozmaite potencjalne zakazy, np. spożywania mięsa, to częsty lęk polskiej fantastyki), ale to poważny problem – gdzie kończy się troska, a zaczyna ograniczanie wolności. Zwłaszcza kiedy zamiast Apple Watcha (i pokrewnych gadżetów) pomyśli się o inteligentnym domu, który może potencjalnie zajmować się opieką nad seniorem.

Inteligentny (Lem powiedziałby „bystry”) zegarek monitoruje tętno, potrafi wykryć upadek, ostrzega o możliwych zaburzeniach rytmu serca, a w razie zagrożenia może automatycznie wezwać pomoc i powiadomić wskazane kontakty alarmowe. To jednak przede wszystkim osobisty asystent zdrowia – urządzenie, które wspiera użytkownika i uruchamia wsparcie z zewnątrz dopiero w sytuacji kryzysowej. Inteligentne domy reprezentują inną filozofię. Nie czekają na nagły wypadek, lecz nieustannie analizują codzienne rytuały mieszkańca: czy wstał z łóżka, czy poruszał się po mieszkaniu, czy korzystał z kuchni.

Elementy „smart” ułatwiające samodzielne życie – np. sterowanie temperaturą czy oświetleniem, jak w systemie Bosch Smart Home – są dostępne od dawna. Rozwiązania projektowane specjalnie z myślą o opiece nad seniorami coraz wyraźniej wyodrębniają się jednak jako osobna kategoria. Takie zintegrowane systemy oferuje na przykład Loxone, a opieka nad seniorami jest też jednym z elementów ekosystemu Samsung AI Living. Loxone promuje rozwiązania Ambient Assisted Living, obejmujące m.in. wykrywanie upadków, wezwania alarmowe i monitorowanie codziennej rutyny. Z kolei Samsung, obok nadzorowania urządzeń AGD czy pilnowania pupili, proponuje „kompleksową siatkę bezpieczeństwa do opieki nad osobami starszymi poprzez proaktywne monitorowanie oraz funkcje ostrzegania w nagłych przypadkach”. Jeszcze kilka lat temu troska o starzejących się rodziców oznaczała codzienny telefon: „Mamo, wszystko w porządku?”, a dziś zastępuje go aplikacja. System wysyła „powiadomienie o pierwszej aktywności”, informując, że senior rozpoczął dzień, a jeśli przez kilka godzin nie wykryje żadnego ruchu, automatycznie alarmuje wskazaną osobę.

Inteligentne domy nie czekają na nagły wypadek, lecz nieustannie analizują codzienne rytuały mieszkańca:Pixel-Shot/ShutterstockInteligentne domy nie czekają na nagły wypadek, lecz nieustannie analizują codzienne rytuały mieszkańca:

W sytuacji kryzysowej pozwala nawet zdalnie uruchomić kamerę i głośnik robota sprzątającego, aby odszukać rodzica w mieszkaniu i porozmawiać z nim bez konieczności fizycznej obecności. Funkcja Safety Patrol („patrol bezpieczeństwa”) ma zaś potencjalnie „ułatwić opiekę nad starszymi rodzicami, wykrywając potencjalne problemy, jeśli ich aktywność w domu odbiega od typowej rutyny”. Czujnikami nie są tu inteligentne opaski (jak Apple Watch), ale wszystkie urządzenia podłączone do sieci, np. elektryczny czajnik, lodówka, kuchenka. Podobny jest sposób ich działania – na podstawie gromadzonych odczytów powstaje profil użytkownika.

Szpital czy więzienie?

Do tej pory tego typu rozwiązania kojarzone były z opieką nad dziećmi – od monitorowania snu i oddechu noworodków (aby uniknąć tzw. śmierci łóżeczkowej), przez kamery instalowane w żłobkach i przedszkolach (tak aby zapracowany i stęskniony rodzic mógł rzucić okiem na swoją pociechę), po lokalizatory GPS (w smartwatchach i telefonach). Czasem zamiast przynieść ukojenie opiekunom prowadziło to do obsesyjnego sprawdzania przedszkolnej kamerki, co świadczy nie tylko o nadmiernej trosce, ale i o braku zaufania do personelu.

Zdalna i zautomatyzowana opieka nad seniorami, dyktowana zrozumiałą troską, musi być zatem sprawowana z poszanowaniem ich niezależności. Chociaż i niemowlaki, i osoby starsze można traktować jako ludzi o ograniczonej sprawności, nie wolno stawiać między nimi znaku równości. Niestety często pojawia się skłonność do infantylizacji. Badania pokazują, że entuzjazm wobec technologii opiekuńczych nie rozkłada się równomiernie. Dorosłe dzieci znacznie chętniej akceptują inteligentne systemy monitorowania niż ich starzejący się rodzice. Często nie doceniają zdolności seniorów do zrozumienia działania tych urządzeń ani potrzeby włączania ich w proces podejmowania decyzji. Wielu opiekunów jest przekonanych, że w razie potrzeby po prostu przekonają rodzica do korzystania z nowej technologii.

Rozmowa o inteligentnych domach dla seniorów nie dotyczy relacji między seniorem a komputerem, lecz relacji rodzinnych. Obie strony za najważniejszy problem uznają prywatność, ale rozumieją ją znacznie szerzej niż tylko ochronę danych. Dla badanych prywatność okazała się nierozerwalnie związana z niezależnością, poczuciem tożsamości i osobistą wolnością. Użytkownikami systemu często nie są osoby starsze, lecz ich dorosłe dzieci. To one kupują urządzenia, konfigurują aplikacje i odbierają powiadomienia. Technologia daje im wiedzę, której wcześniej po prostu nie miały. Czy mama wstała z łóżka? Czy tata otworzył dziś lodówkę? Czy od rana poruszał się po mieszkaniu?

Każda z tych informacji może uspokajać, ale każda tworzy również pokusę ingerencji, a troska zamienia się w zarządzanie cudzym życiem. Zwłaszcza że opieka nad rodzicami to odwrócenie ról – kiedy byliśmy dziećmi, to oni ograniczali naszą wolność, pilnując posiłków i godzin powrotu z podwórka. Dla niektórych możliwość przejęcia kontroli może wydawać się bardzo kusząca.

Wolność Tomku w inteligentnym domku

Elementem wolności jest prawo do podejmowania nierozsądnych decyzji. Kaprysy, działania impulsowe, drobne szaleństwa. Dziecko może zjeść ciastko, nie myśląc o możliwym bólu brzucha, a senior złamać rutynę wbrew zaleceniom lekarza czy opiekuna. Czy senior ma prawo nie odebrać telefonu, przespać śniadanie, wyjść z domu bez informowania dzieci?

W rozważaniach nad etyką opieki pojawia się nawet pojęcie „godność ryzyka”. Zakłada ono, że możliwość popełniania błędów jest elementem godnego życia. Opieka, która eliminuje wszelkie ryzyko, może jednocześnie eliminować autonomię. Inteligentny dom komplikuje ten obraz. Nie tylko ogranicza ryzyko, ale również zmienia odpowiedź na pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za jego ograniczanie: sam senior, jego dorosłe dzieci czy algorytm analizujący codzienną aktywność.

Elementy „smart” ułatwiające samodzielne życie – np. sterowanie temperaturą czy oświetleniem – są dostępne od dawna.Lamorenitaestudio/ShutterstockElementy „smart” ułatwiające samodzielne życie – np. sterowanie temperaturą czy oświetleniem – są dostępne od dawna.

To również pytanie o pojęcie samodzielności. Wbrew liberalnym fantazjom nie istnieją ludzie całkowicie samodzielni. Żyjemy w społeczeństwie, korzystamy z infrastruktury, której nie stworzyliśmy sami. Starość jedynie obnaża tę zależność. Pogarszający się wzrok, słuch, pamięć czy sprawność ruchowa sprawiają, że czynności wykonywane kiedyś automatycznie zaczynają wymagać wsparcia. Dlatego nie należy utożsamiać samowystarczalności z wolnością. Kwestią jest autonomia, czyli możliwość decydowania o własnym życiu. System inteligentnego domu, jeśli zostanie użyty z poszanowaniem autonomii jego mieszkańca, może tę autonomię zwiększać – ułatwia przecież wdrożenie idei „ageing in place”, czyli starzenia się we własnym domu, bez konieczności przeprowadzki do domu opieki, co często wiąże się z obciążeniem nie tylko finansowym, ale i psychologicznym („nie przesadza się starych drzew”).

Sama technologia ma zatem potencjał emancypacyjny – kontrola nad codziennością nie służy ograniczeniu wolności seniora, ale uniknięciu jej większego ograniczenia przez reguły instytucji opiekuńczej. I jak w każdym innym przypadku jej ewentualne nadużycia są problemem społecznym, nie technologicznym (trudno też nie zauważyć, że to często odpowiedź na zmiany kulturowe – zamiast wielopokoleniowych domostw wiele rodzin jest dziś rozproszonych po kraju lub świecie). „Inteligentny dom” to pytanie przede wszystkim do dorosłych dzieci. Czy potrafią zobaczyć w swoich rodzicach autonomicznych ludzi, którzy z wiekiem potrzebują nieco więcej wsparcia, czy raczej osoby, którym stopniowo odbiera się prawo do samodzielnego decydowania o własnym życiu?

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Najwyższa Matka Boska. Sprawdzamy, jak powstał rekordowy posąg Maryi w Konotopiu

Drugiej takiej Matki Boskiej Miłosiernej nie ma na świecie. Największa, najdroższa, najnowocześniejsza, prywatna i całkowicie polska. Oprócz łask tłumom wiernych może przynieść także powodzenie biznesowe okolicy.

Marcin Kołodziejczyk
11.08.2026
Reklama