Jak zatrzymać afrykański pomór wśród polskich świń

Świnia na dziko
Afrykański pomór świń wymyka się spod kontroli. Choroba, stwierdzana do tej pory u dzików, przerzuciła się na świnie. Wszystko przez drobnych rolników i pokątne hodowle.
Wirus przemieszcza się na zachód z prędkością 300 km rocznie. Jeśli przekroczy Wisłę, Unia uzna całą Polskę za strefę zapowietrzoną.
Michael Duva/Getty Images

Wirus przemieszcza się na zachód z prędkością 300 km rocznie. Jeśli przekroczy Wisłę, Unia uzna całą Polskę za strefę zapowietrzoną.

Na razie wirus zmierza na południe. Jeśli jednak skręci na zachód i przekroczy Wisłę, cudu nie będzie. Polska hodowla trzody chlewnej, do niedawna jeszcze nadzieja polskiego eksportu żywności, zostanie zniszczona. Tak jak stało się to w Gruzji, która po dziesięciu latach walki z afrykańskim pomorem świń (ASF) nie jest w stanie odbudować stad. Wirus wydaje się niezniszczalny.

My też, jak na razie, sukcesów nie mamy. Główna Inspekcja Weterynaryjna o wsparcie poprosiła ABW i prokuraturę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną