Rynek

Liberałowie przestali bronić wolności. Czwartek u ekonomistów z prof. Andrzejem Szahajem

Najnowsza książka Szahaja składa się z ok. 30 tekstów publikowanych w latach 2016–17. Najnowsza książka Szahaja składa się z ok. 30 tekstów publikowanych w latach 2016–17. David Shankbone / Flickr CC by 2.0
Czy kapitalizm i neoliberalną wersję demokracji czeka implozja? O swojej nowej książce „Neoliberalizm, turbokapitalizm, kryzys” w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym opowiadał Andrzej Szahaj.
Materiały partnera

Liberalizm przegrał, bo zdradził sam siebie i stracił wiarygodność. Zamiast walczyć o autentyczną wolność jednostki, stał się zasłoną, za którą realizowane były (i są nadal) egoistyczne interesy silnych oraz uprzywilejowanych grup interesu. Takich jak zwycięzcy globalizacji czy beneficjenci polskiej transformacji. Jeśli liberałowie nie zrozumieją tych błędów, to czeka ich dalsza zapaść.

To główne przesłanie nowej książki Andrzeja Szahaja „Neoliberalizm, turbokapitalizm, kryzys” (Książka i Prasa, 2017). Podczas ostatniego „Czwartku u ekonomistów” Szahaj opowiadał o swojej książce w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym. Prócz toruńskiego filozofa w dyskusji uczestniczyli szefowa PTE Elżbieta Mączyńska, wydawca książki Przemysław Wielgosz oraz niżej podpisany.

Neoliberalizm, turbokapitalizm i kryzys

Najnowsza książka Szahaja składa się z ok. 30 tekstów publikowanych w latach 2016–17. Krążą one wokół typowych dla autora tematów: dobra wspólnego, osłabienia pracy, obrony prowincji czy przyszłości kapitalizmu. Czasem są to interwencje inspirowane konkretnymi wydarzeniami (zakaz handlu w niedzielę, którego Szahaj broni). Częściej jest to raczej ogólna, erudycyjna refleksja mądrego obserwatora procesów politycznych. Tym cenniejsza, że w generacji 60-latka Szahaja tego typu wrażliwość jest zjawiskiem unikalnym.

Czy kapitalizm przetrwa?

W czasie debaty w PTE Szahaj przestrzegał przed kneblowaniem krytyków nadwiślańskiego liberalizmu. Mówił, że zbyt często zamyka się im usta przy pomocy argumentu, iż swoją krytyką służą wrogom wolności i społeczeństwa otwartego. Takie wyciszanie prowadzi bowiem do sytuacji, w której polski liberalizm nie może się odrodzić, tylko tkwi uparcie w starych błędach i przyzwyczajeniach. Brak autorefleksji po stronie liberałów nie służy też samemu kapitalizmowi.

„Czy kapitalizm przetrwa do roku 2034?” – pytał Szahaj. Było to nawiązanie do sławnej broszurki rosyjskiego dysydenta Andrieja Amalrika „Czy Związek Radziecki przetrwa do 1984 roku?”. Napisanej wtedy, gdy nikomu nie przychodziło do głowy, że system komunistyczny może się załamać. Wydawało się, że będzie on trwać wieki, sprawiał wszak wrażenie trwałego i silnego. A jednak upadł szybciej, niż się komukolwiek zdawało. Dekadę po kryzysie roku 2008 żadna z głębokich przyczyn tamtego tąpnięcia nie została usunięta. A jedyne, co mają do zaoferowania obrońcy neoliberalnego status quo, to narzekanie na wzrost fali populizmu na świecie. W tej sytuacji scenariusz dalszej implozji kapitalizmu i neoliberalnej wersji demokracji wcale nie jest wykluczony.

Od zaciśniętej pięści po verso pollice

„Neoliberalizm, turbokapitalizm, kryzys” nie jest pierwszą porcją publicystyki Szahaja podaną w książkowej formie. Wcześniej był „Kapitalizm drobnego druku” (2014) i „Inny kapitalizm jest możliwy” (2015). Dzięki konsekwencji wydawcy udało się też zachować graficzną ciągłość okładek. Na pierwszej (czerwonej) widnieje zaciśnięta pięść. Na drugiej (koloru niebieskiego) jest dłoń złożona w geście wiktorii z jednym poranionym palcem. Trzecia (zielona) ma dłoń układającą się w znak verso pollice, z kciukiem skierowanym w dół.

Postkomunistyczna lewicowość

Te okładkowe gesty-symbole da się zinterpretować jako drogowskazy po intelektualnym świecie Andrzeja Szahaja. Naukowiec z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika zaczynał od lewicowości. Interesował się neomarksizmem szkoły frankfurckiej i brał udział w posiedzeniach legendarnego środowiska Kolegium Otryckiego. Ale lata 80. to nie był dla lewicowego rewizjonizmu najlepszy czas. PZPR Jaruzelskiego i Rakowskiego w szybkim tempie oddalała się od swoich ideowych korzeni, dryfując ku partii nie dość że autorytarnej, to jeszcze na wskroś wolnorynkowej. Lewicowość niepostkomunistyczna schodziła do głębokiego podziemia.

Sprzeciw wobec polskiej wersji liberalizmu

Potem Szahaj poszedł w kierunku badania liberalizmu, nowego hegemonicznego sposobu myślenia polskich elit politycznych po 1989 roku. Nawet jeśli liberalizmu nie czuły, to chciały do niego aspirować. Szahaj sporo wówczas jeździł po najlepszych światowych uczelniach. Spędził dłuższy czas w Kalifornii: na Stanfordzie i w Berkeley. Był w Oksfordzie i w Cambridge. Ze wszystkich tych wyjazdów przywoził coraz większy krytycyzm wobec polskiej wersji liberalizmu, która bardzo często nie była żadną żywą i inspirującą ideologią, lecz przykrywką dla budowania III RP na gruncie niesprawiedliwości i pozornej, fasadowej demokratyzacji.

Brutalny neoliberalizm znad Wisły

W końcu zaś przyszła synteza. Dość pesymistyczne (stąd kciuk skierowany w dół) przekonanie, że z polską wspólnotą polityczną nie dzieje się najlepiej. Powodem nie jest jednak wzrost prawicowego populizmu. To raczej skutek niż przyczyna. Źródłem jest raczej brutalny i darwinistyczny neoliberalizm, który zwyciężył nad Wisłą. Na dodatek polskie opiniotwórcze elity nie są gotowe, by przyznać się do błędów i zaproponować zmianę kursu. Co może otworzyć drogę do władzy jeszcze bardziej autorytarnym populistom. I może nie wystarczyć do zmiany zasadniczej natury obecnego systemu opartej na wyzysku słabych i wykluczonych przez silnych i majętnych.

Materiał powstał we współpracy z PTE.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Po co nam dzisiaj harcerze

Harcerstwo jest dziś naprawdę potrzebne dzieciakom. Pytanie, czy zda test na orientację. W czasie, przestrzeni i polityce.

Martyna Bunda
15.09.2019
Reklama