Z życia sfer

Jaka to melodia
Czasy nachalnej propisowskiej propagandy na antenie TVP to już historia.

Dowodem na to jest jeden z ostatnich programów z cyklu „Jaka to melodia?”, w którym, jak informuje dziennik „Rzeczpospolita”, nieoczekiwanie pojawiła się grupa mieszkańców Pisza w czerwonych koszulkach z logo tej miejscowości na piersiach. Po dokładnych oględzinach wykonanych przed nagraniem wyszło na jaw, że logo Pisza składa się z napisu „Pisz”, w którym „s” jest w sposób nienaturalny, a do tego zupełnie nieuzasadniony wydłużone, zaś nad „i” zamiast kropki jest narysowane słoneczko. Wzbudziło to podejrzenia realizatorów programu, że pod płaszczykiem promowania Pisza ma miejsce próba agitacji politycznej na rzecz partii Jarosława Kaczyńskiego.

W tej sytuacji czuwający w studiu stylista polecił mieszkańcom Pisza założenie koszulek tyłem na przód lub przełożenie ich na lewą stronę.

Jak się okazało, był to dobry pomysł – zdaniem realizatorów programu w koszulkach założonych tyłem do przodu goście wyglądali o wiele korzystniej, mniej kontrowersyjnie i w sumie ciekawiej. Dziennikarka „Rzeczpospolitej” nie omieszkała wprawdzie zauważyć, że przed założeniem koszulek tyłem do przodu mieszkańcy Pisza byli w studiu uśmiechnięci, zaś potem stali się smutni, ale jej wniosek, że powodem smutku była ta właśnie zamiana, wydaje się zbyt daleko idący. Zresztą to, że goście z Pisza byli smutni, i tak nie miało większego znaczenia, bo podobno wyglądali wystarczająco śmiesznie, zaś sam program był bardzo wesoły.

Mimo to po programie burmistrz Pisza i tak skarżył się „Rzeczpospolitej: „To jakieś szaleństwo. Przecież z tego powodu, że się komuś nasza nazwa kojarzy z nazwą partii, nie będziemy zmieniać logo”. Trzeba powiedzieć, że jego upór jest bez sensu, bo wiadomo, że kojarzenie się z partią prezesa Kaczyńskiego nie jest dzisiaj skutecznym sposobem promocji. Media donoszą, że z nazwą PiS nie chcą się już nikomu kojarzyć nawet kandydaci tej partii w wyborach samorządowych, aby w ten sposób nie zniechęcać wyborców. Nieoficjalnie wiadomo, że kierownictwo PiS popiera te działania, a ukrywanie partyjnego logo w kampanii to jeden z pomysłów sztabu partii na uzyskanie dobrego wyniku wyborczego. Jest to chyba koncepcja słuszna, bo życie pokazuje, że im mniej coś istnieje, na tym większe poparcie może liczyć. Przykładem może być partia posła Palikota, która jeszcze w ogóle nie istnieje, a już zdobyła poparcie większe od PSL, które istnieje od 107 lat.

Oczywiście Pisz może mieć takie logo, jakie chce, ale musi mieć świadomość, jakie będą tego skutki. Zresztą w sytuacji, w jakiej znalazł się Pisz, zmiana logo to półśrodek, który i tak niewiele da. Władze Pisza powinny podejść do problemu całościowo i pomyśleć o zmianie nazwy miejscowości na mniej kontrowersyjną. Wiele bowiem wskazuje na to, że z obecną nazwą Pisz daleko nie zajedzie, a już z całą pewnością nie zrobi kariery w telewizji.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj