Rozmowy z dożywotnimi cz.IV - Wiesław Wiszniewski

Urodziłem się po to, żeby w więzieniu siedzieć
Wiesław Wiszniewski, lat 40, napadał na staruszki, osiem z nich zmarło.
Wiesław Wiszniewski  lat 40, napadał na staruszki, osiem z nich zmarło.
Agata Pilarska-Jakubczak/Materiały prywatne

Wiesław Wiszniewski lat 40, napadał na staruszki, osiem z nich zmarło.

DEBATA: Czy skazani na dożywocie nie powinni mieć możliwości wyjścia na wolność wcześniej, niż po minimum 25 latach? Czy więc kara dożywocia w ogóle  jest humanitarna? Zapraszamy do debaty na naszym Forum>>

Data i miejsce urodzenia: 15 maja 1971 r., Dunajek; pochodzenie społeczne: robotnicze; obywatelstwo: polskie; wykształcenie: podstawowe; zawód wyuczony: stolarz; sytuacja rodzinna: kawaler, bezdzietny, pochodzi z rodziny pełnej, wielodzietnej.

Zbrodnia: zabójstwo „po uprzednim użyciu przemocy wobec Michaliny D. bezpośrednio zagrażającej jej życiu, polegającej na zadaniu pokrzywdzonej uderzeń w głowę, ręce i nogi, co spowodowało wystąpienie szeregu drobnych obrażeń twarzy, przedniej części głowy oraz kończyn górnych i dolnych oraz skrępowaniu rąk i nóg za pomocą paska koloru biało-czerwonego i skakanki, wepchnięciu do jamy ustnej fragmentu ręcznika frote, owinięciu twarzy i szyi ręcznikiem, co spowodowało silne przesunięcie protezy szczęki górnej w głąb gardła, czego następstwem było odcięcie dopływu powietrza do płuc, skutkujące zgonem...”; fragment uzasadnienia wyroku z 22 listopada 2001 r., Sąd Okręgowy w Warszawie.

Uprawnienia do warunkowego przedterminowego zwolnienia (wpz): od 5 marca 2029 r., po odbyciu kary minimum 30 lat pozbawienia wolności.

Ma pan jakiś cel w życiu?
Można żyć i bez celu.

Pan żyje bez celu?
A po co żyć?

No po co?
Po to, aby odsiedzieć swoje.

Rozmawia pan z kimś na te tematy?
Nie. W więzieniu nie ma się kolegów. Nie można nikomu ufać. Do tej pory nie znalazłem przyjaznego człowieka i szukać nie zamierzam. Spędziłem w więzieniu tyle lat...

Czy myśli pan, że kiedyś wyjdzie na wolność?
Raczej jest to mało prawdopodobne.

Uprawnienia do warunkowego przedterminowego zwolnienia nabędzie pan w 2029 r.
Szczerze mówiąc, nie wiem, czy jest sens czekać, co ma być, to będzie.

Najczęściej myśli pan o?
Staram się w ogóle nie myśleć, mam jakieś swoje zajęcia i jakoś leci. Pracuję odpłatnie w pralni, od czterech lat, pięć godzin dziennie. Robi się różne rzeczy, np. szkatułki dla siebie robię.

Gdzie się pan tego nauczył?
Nie jest to mój pierwszy wyrok. Wcześniej siedziałem za włamania. Wtedy też jeszcze pracowałem normalnie, w piekarni, odlewni żeliwa, tartaku, stolarni.

Dlaczego pan kradł, skoro miał pan fundusze?
Chyba to charakter.

Urodził się pan włamywaczem?
Mógłbym tak powiedzieć.

Pierwsza kradzież?
Klasery ze znaczkami, w drugiej klasie szkoły podstawowej, miałem wtedy dziewięć lat. Sprzedałem je przyszłemu dzielnicowemu i za pieniądze kupiłem sobie ciastka, słodycze.

Rodzice dowiedzieli się o tym?
Ojciec, gdyby się dowiedział, pewnie by mnie zabił. Nie było tygodnia, żebym nie dostawał lania.

Za co?
Za to, co zrobiłem lub nie zrobiłem, lub ktoś – a ja obrywałem. Byłem najmłodszy z braci, w domu obrywałem tylko ja. Bił, czym popadło, ręką, pasem, kablem, paskiem klinowym od ciągnika.

Mocno bił?
Skoro to pamiętam, to nie było ono lekkie, na policji dostawałem słabiej.

Tata żyje?
Szczerze mówiąc, nie wiem, nie mam żadnych wiadomości.

Czuje pan żal do ojca?
Nie. Nie ukrywam, że nieraz słusznie dostałem lanie.

Czy istnieje Bóg?
Nie ma Boga.

A życie po życiu?
Myślę, że nie. Kiedyś – jako dziecko – wierzyłem, teraz myślę inaczej.

Co w takim razie jest w życiu wartością?
W moim przypadku trudno mówić o jakiejś wartości. Nawet jeśli kiedyś była, to dziś nie ma sensu.

A co mogłoby stać się wartością, gdyby pana życie inaczej się potoczyło?
Miłość, zaufanie do drugiego człowieka, wiara w ludzi.

A życie? Jest wartością?
Na pewno samo w sobie jest.

Wyrok to kara?
Umownie tak można powiedzieć, że kara, ale ja wyrok traktuję nie jak karę, tylko... wyeliminowanie ze społeczeństwa.

Słusznie?
Na pewno.

Sprawiedliwie?
Na pewno.

Czy sam siebie ukarałby pan w ten sposób?
Zbyt wiele nie mogę powiedzieć, bo zaszkodziłbym sam sobie, ale gdybym miał taką możliwość, to na pewno tutaj bym nie siedział...

...hmm?
...mówię o rozwiązaniu ostatecznym.

Myśli pan o sobie jako o mordercy?
Tak, określam siebie jednym słowem: skurwiel.

Co jest pana przeznaczeniem?
Czasami mam wrażenie, że urodziłem się po to, żeby w więzieniu siedzieć.

Czy mogę zrobić panu zdjęcie?
Wolałbym, żeby ludzie o mnie zapomnieli. Zostałem schowany do piwnicy i niech tak zostanie.

***

DEBATA: Czy skazani na dożywocie nie powinni mieć możliwości wyjścia na wolność wcześniej, niż po minimum 25 latach? Czy więc kara dożywocia w ogóle  jest humanitarna? Zapraszamy do debaty na naszym Forum>>

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną