Jak powstają relikwie

Kosteczek obcowanie
Relikwie, z łac. pozostałości, to resztki szczątków cielesnych świętych i błogosławionych. Po ekshumacji przygotowują je do kultu siostry klauzurowe, rozdrabniając na kruszynki mrówczą pracą, przy szepcie modlitwy.
Kość z piszczeli bł. Jerzego Popiełuszki– kosciół św. Stanisława Kostki w Warszawie.
Anna Musiałówna/Polityka

Kość z piszczeli bł. Jerzego Popiełuszki– kosciół św. Stanisława Kostki w Warszawie.

Jeden z relikwiarzy z Leśnej - bł. Maria Virginis.
Anna Musiałówna/Polityka

Jeden z relikwiarzy z Leśnej - bł. Maria Virginis.

Orszak z naczyniami idzie dostojnie. Biskup bydgoski zawiesza kroki w rytm orkiestry. Parafia w Nakle nad Notecią wita fragmenty doczesnych szczątków św. Faustyny i jej spowiednika, bł. Michała Sopoćki, który pozwolił jej nazywać się sekretarką Jezusa i notować to, co chce powiedzieć światu: Daję ludzkości ostatnią deskę ratunku, Miłosierdzie Boże.

Biskup do relikwii: – Spójrzcie na nas. Do wiernych: – Otoczcie je czcią. Do Boga: – Spraw, aby wszyscy, którzy będą się do nich zwracać, byli wysłuchani.

Proboszcz: – A teraz nastąpi obrzęd całowania relikwii.

Nie jest obowiązkowy, ale pozwala zobaczyć z bliska 5-milimetrowe rąbki kosteczek za szkiełkiem o średnicy ślubnej obrączki. Ślad po każdym pocałunku ksiądz zmazuje ściereczką antybakteryjną.

Ograniczona liczba relikwii najpopularniejszych świętych zmusza organ przyznający je do rzetelnego rozpatrywania próśb. Organem jest kustosz ustanowiony dla każdego świętego indywidualnie. Na kustoszy powołuje się proboszczów parafii, gdzie spoczywają doczesne szczątki, lub przedstawicieli zakonu, do którego należał.

Zaszczyt udzielania pozwoleń na otrzymanie kosteczek św. Faustyny przypadł siostrze Ignacji ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Organ wymaga: dokładnego opisu kultu Bożego Miłosierdzia na piśmie, obecności (w widocznym miejscu) obrazu Jezu Ufam Tobie, który Faustynie kazał namalować Jezus, podania opatrzonego wytłaczaną pieczęcią biskupią oraz zobowiązania do czczenia i godnego przechowywania relikwii (w bocznej nawie, ołtarz główny jest zarezerwowany dla Ciała i Krwi Chrystusa).

Relikwie św. Faustyny

Korytarz Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, szelest sutanny. Siostra Ignacja odprowadza do furty proszącego o doczesne szczątki Faustyny księdza z parafii w New Jersey. Po kanonizacji w 2000 r. wydawała rocznie ponad 600 kosteczek, a prośby płynęły i płynęły. Co robić? – zapytały siostry watykańską Kongregację ds. Świętych. Jeśli wszystkie podania zaczną rozpatrywać pozytywnie, niebawem relikwie się skończą. Zgodnie z zaleceniem s. Ignacja stara się nie przekraczać limitu stu w roku. Najpierw sprawdza wnikliwie, co z tym widzialnym darem parafia zamierza zrobić. Potem kontroluje, czy kult jest dostateczny, gdyż zdarzają się oszustwa. Niedawno rozpracowała kolekcjonera z Filipin, podającego się za diakona.

Jeśli nie może jechać osobiście na drugi koniec świata, prosi drogą mailową o precyzyjny opis kultu i przysyłanie świadectw łask. Parafiom pod wezwaniem innym niż Miłosierdzie Boże oferuje relikwie drugiego stopnia: skrawek habitu, w którym święta spoczywała do czasu ekshumacji, albo ścinek płótna, na którym dzieli kosteczki (są laminowane w obrazku, dostępne w sklepiku, niech pielgrzymi kupują i dotykają, Jezus też pozwalał się dotykać).

Komisyjne otwarcie trumny z Faustyną odbyło się 25 marca 1993 r., 24 dni przed beatyfikacją. Duże kości z rąk, nóg oraz czaszki złożono do trumienki, opieczętowano na znak, że już nigdy nie będą pobierane do kultu i umieszczono w klasztornej kaplicy. Prochy przesypano do urny, którą ustawiono w pokoiku, gdzie święta zakończyła ziemskie życie; modlić się przy niej mogą jedynie siostry. Drobne kosteczki z palców rąk, stóp i kręgosłupa umyto w kilku kąpielach ze spirytusu, zabezpieczono przed wilgocią i pleśnią, owinięto w jedwab, po czym zamknięto w szkatule. Siedem lat temu s. Ignacja dostąpiła najwyższego zaszczytu – została powołana na kustosza szkatuły, w której spoczywają do czasu zmartwychwstania relikwie bezpośrednie, ex ossibus, czyli z kości. Zużyła już jedną czwartą zawartości.

Siostra otwiera laptop z ewidencją: ponad 4 tys. kosteczek rozdanych do 96 państw, na wszystkie kontynenty, z wyjątkiem Antarktydy. Dziś to najbardziej popularna święta na Zachodzie. Stoi nawet na ołtarzykach wyznawców New Age. Dla porównania – z kości żebrowych bł. ks. Sopoćki uszykowano 500 relikwii.

Tylko siostra może odpieczętować szkatułę. Kiedy prośbę o relikwię rozpatrzy pozytywnie, wyjmuje kosteczkę, zanosi do swojej pracowni i kruszy na drobniutkie kęsy. Nożykiem. Bez asysty. Za każdym razem z łomotem serca. Czasem kość zgrzyta pod ostrzem, a siostrę ogarnia niepewność: czy Ona się nie gniewa? Wtedy ze sobą rozmawia: Przecież gdyby Jezus nie chciał, żeby Ją dzielić, zachowałby to ciało w stanie nienaruszonym, jak innych świętych spoczywających w całości za szybami trumien. Przecież te cząstki są z myślą o ludziach zagrożonych piekłem. Przecież Jezus powiedział Faustynie: Czynię cię szafarką miłosierdzia, rozdawaj je komu chcesz, kiedy chcesz, jakie chcesz, ile chcesz. Przecież siostra Ignacja widziała człowieka, który chciał popełnić samobójstwo, nawet miał w kieszeni sznur, ale po kilku dniach wrócił i oddał sznur jako wotum.

Tym, którzy nazywają to oblizywaniem trupich kości, niech odpowie archiwum klasztorne. Tysiące świadectw: „Mama miała raka trzustki z przerzutami. Lekarz powiedział, że to kilka tygodni. Proboszcz pozwolił mi wziąć do domu relikwie. Przyłożyłam je do chorych miejsc. Jest zdrowa. H.Z.”; „Przez 10 lat staraliśmy się o dziecko. Przeszliśmy wszystkie dozwolone przez Kościół zabiegi. W kwietniu 2007 r. braliśmy udział w sprowadzeniu relikwii Faustyny do parafii Wniebowzięcia Maryi Panny w Zabrzu. 10 lutego 2008 r. ochrzciliśmy nasze dziecko”; „Chorowałam na obrzęk limfatyczny. Amputowano mi nogę aż do biodra. 28 marca 1981 r. przy grobie Faustyny ból ustąpił, a opuchlizna drugiej nogi zeszła. Pomyślałam, że to objaw rozstroju nerwowego i wypchałam but serwetką, żeby nie spadł, Maureen Digan”; „Faustyna uzdrawiając mnie, pozostawiła ślad palców na mojej piersi. Minęło kilka lat i wciąż jest widoczny. Konsultacja medyczno-naukowa uznaje ten fakt za niewytłumaczalny, Luciano, Mediolan”.

S. Ignacja ma 48 lat, wygląda na 10 mniej. Kornet rozjaśnia twarz. Nie, nie śni o kosteczkach. W Łagiewnikach nie ma snów, bo tu niebo jest przezroczyste.

Wyłuskawszy nożykiem kosteczkę, zabezpiecza ją odpowiednim preparatem i jak perłę nakleja w środek małego płóciennego kwiatuszka. Potem wkłada kwiat do kapsuły przypominającej obrączkę. Wykonują ją krakowscy jubilerzy, w odcieniu pozłacanym lub srebrnym. Na koniec oprawia kwiatuszek w szkło i pieczętuje logo zgromadzenia (wcześniej zamawiała kapsuły włoskie, ale nie sprawdziły się, bo reklamowano relikwie z powodu nieszczelności).

Czasem, kiedy o 21.15, po Apelu Jasnogórskim, siostry zamykają kaplicę, przyjeżdżają egzorcyści z opętanymi. Demon dostaje konwulsji, kiedy zmusza się go do ucałowania relikwii.

106 świętych z Leśnej

Kiedy do kościoła w Leśnej przybywa delegacja z nową relikwią, od granicy parafii witają ją, trzepocząc uroczyście, zawieszone na płotach kolorowe chorągiewki z materiału ciętego w trójkąty. Tylko jedną relikwię przysłano pocztą, w eleganckiej kopercie z Watykanu. Proboszcz Piotr Sadkiewicz był zaskoczony formą, ale przesyłka była zabezpieczona perfekcyjnie.

Po mszy wieczornej proboszcz włącza wszystkie alarmy. Monitorują 106 relikwii, gdyż słyszy się o kradzieżach na zlecenie kolekcjonerów.

Alarmy pilnują gablot z kosteczkami św. Faustyny, zainstalowanej jako pierwsza w 2000 r., podczas remontu kościoła. Autor wystroju wnętrza miał wizję: wypełnić ołtarze świętymi i błogosławionymi, a ponieważ projektował dla sióstr w Łagiewnikach relikwiarz, załatwił kosteczki świętej po znajomości. Interpretacja proboszcza jest taka: doczesne szczątki Faustyny siadły tu na tronie i załamały ręce, patrząc na parafian, którzy, owszem, troszczyli się o fasadę, kosili trawnik wokół kościoła, ale nie czuło się miłosierdzia. A ponieważ sama nie była w stanie pomóc, zaczęła ściągać posiłki z nieba.

Doszła więc św. Jadwiga, kanonizowana 600 lat po śmierci. Ekshumacja w 1948 r. na Wawelu potwierdziła, że musiała robić wrażenie: proporcjonalna, wzrost ok. 180, włosy blond, zęby wszystkie. Znaleziono przy niej resztki skórzanej korony, jabłka oraz drewniane berło, powleczone złotą farbą, co znaczy, że klejnoty rzeczywiście oddała na Akademię Krakowską, skoro pochowano ją z podróbkami.

Ekshumacja dużo mówi o kandydacie na świętego. Gdy otwarto grób księdza Piotra Skargi, okazało się, że został pochowany żywcem, w letargu. Wyglądał tak, jakby chciał zjeść własne palce. Komisja odstąpiła od procesu kanonizacyjnego, zakładając, że w sytuacji, w jakiej się znalazł, mógł przed śmiercią bluźnić przeciw Bogu. Ale nie zamknięto przewodu. Warunkiem jest cud za pośrednictwem kandydata na ołtarze. Na razie Bóg milczy w tej sprawie.

Faustyna wezwała też św. Maksymiliana Kolbego w postaci włosów z jego brody. Relikwie pojawiły się dosyć niedawno. Przed beatyfikacją w 1971 r. Akurcjusz Pruszak, współbrat z Niepokalanowa, wyjawił swój sekret gwardianowi. Otóż przed wywiezieniem Kolbego do Auschwitz ogolił go, a ponieważ żywił przekonanie, że brat ma potencjał na świętego, zawinął pukiel włosów i schował.

Ojciec Pio jest obecny w postaci bandaża z krwią i należy do najczęściej całowanych przez parafian. Za nim jest św. Antoni Padewski oraz Matka Teresa z Kalkuty (włosy).

Ale największym szokiem dla Leśnej był przyjazd delegacji z relikwiami wszystkich 12 apostołów. Tego ponoć nie da się opisać – momentu otwarcia walizki z 12 kapsułami. Delegacja przywiozła jeden złocony relikwiarz wspólny. Miano wkładać weń odpowiednią kapsułę na okoliczność wspomnień o danym świętym. Ale parafianie na to nie pozwolili. Zebrali pieniądze i w pracowni brązowniczej zamówili naczynia dla każdego z osobna.

Apel proboszcza do sceptyków jest taki: nie oceniać, nie używać słowa amulety. Proboszcz nie ocenia maturzystek zakładających pod spódnicę czerwone podwiązki ani fanów licytujących koszulki po zmarłych muzykach. A może to relikwie spowodowały w Leśnej ferment? Dziś jest znana ze spektakularnych akcji krwiodawstwa, do banku szpiku kostnego zapisało się ponad 400 wiernych z 3-tysięcznej parafii (już trzy udane przeszczepy: dawcami byli panowie, uratowali dwoje malutkich dzieci i jednego studenta) oraz 800 deklaracji na pośmiertne transplantacje organów.

Relikwie bł. Jerzego Popiełuszki

19 dzień miesiąca to dzień śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, ale Watykan nie zgodził się, by w kościele na Żoliborzu, gdzie kapłan głosił kazania, oprócz grobu istniało drugie stałe miejsce kultu. Więc każdego 19 dnia na ołtarz jest wnoszony relikwiarz przenośny, z zalaną w bursztynie kością z piszczeli błogosławionego (u dołu naczynia są przywiązane kamienie, którymi obciążono ciało przed zbrodniczym zrzuceniem do wody). Mniejszy, z czubkiem palca, zostaje wystawiony do ucałowania na koniec mszy. A ten największy, po uroczystościach beatyfikacyjnych, został odprowadzony do budowanej świątyni Opatrzności Bożej.

Ekshumacja ks. Jerzego odbyła się 6 kwietnia 2010 r., za zgodą powiatowego inspektora sanitarnego m.st. Warszawy, na kilkanaście dni przed beatyfikacją.

Z wyjątkiem męczenników systemów totalitarnych, którzy spłonęli w obozach zagłady, tzw. urzędowe rozpoznanie szczątków to warunek wszczęcia procesu beatyfikacyjnego. Komisja (w składzie: patolog, archeolog, tzw. poruszyciel sprawiedliwości, wyszukujący ewentualnych faktów świadczących na niekorzyść identyfikowanego) poddaje ciało drobiazgowym oględzinom w celu potwierdzenia męczeńskiej śmierci, szuka stygmatów, bada, jak się zmarły odżywiał, czy chorował, czy w umartwianiu nie przekroczył granicy między ascezą a szaleństwem.

Po pozytywnym rozpatrzeniu ciało ks. Jerzego złożono do nowej trumny, która została zamknięta do czasu Sądu Ostatecznego. (Jan Paweł II zakazał drugiego tzw. urzędowego rozpoznania zwłok przed kanonizacją; jeszcze raz sprawdzać Pana Boga byłoby nietaktem). Zachowało się w bardzo dobrym stanie, pobrano drobne kości z nadgarstka dłoni, tej, którą podnosił hostię. Kości umyto i przekazano siostrom klauzurowym do podziału. Jest tajemnicą, ile będzie z nich relikwii. Mówi się o ponad 200 (normy liturgiczne nakazują, aby były „takiej wielkości, by można było się upewnić, że są częściami ciała ludzkiego”). Tymczasem 500 parafii z całego świata prosi o szczątki. Nowojorski Brooklyn, Filipiny, Meksyk, Kongo, Wietnam, Sri Lanka. Ważna jest kolejność zgłoszeń oraz prośby od nowo budowanych kościołów o relikwie założycielskie. Otrzymały je np. bydgoska parafia, gdzie błogosławiony odprawił ostatnią mszę, kościół wznoszony blisko tamy we Włocławku, skąd zrzucono ciało, wałbrzyska parafia św. Józefa Robotnika.

Można powiedzieć, cudem dochodzą nowe relikwie. W tym dwie fiolki krwi, fragment wątroby, śledziony i nerki. Pobrano je podczas sekcji zwłok i przez dwa lata przechowywano w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Białymstoku. Aż lekarz Jan Szrzedziński, który brał udział w sekcji, bojąc się, że zostaną zutylizowane, wykradł je i przekazał kurii. Obawiając się bezpieki, w tajemnicy, pojemniczki z formaliną zamknięto w dębowej skrzyni, opieczętowano i zamurowano w kaplicy sióstr Misjonarek Św. Rodziny. Na 24 lata. Tymczasem do beatyfikacji z kręgu wtajemniczonych dożyła tylko siostra Laurencja, lat 80; zapomniała położenia skrzynki, poza tym kaplicę przebudowano, zmieniając rozkład ścian. Szczątki szczęśliwie odnalezione umieszczono w nowych pojemnikach, zalano formaliną i wystawiono do kultu.

Drugi cud. 10 listopada 2010 r. IPN przekazał episkopatowi 32 włosy księdza. Otóż w 2005 r., na mocy ustawy o IPN, włosy, razem z dowodami i aktami sprawy, z sądu w Toruniu trafiły do zasobów delegatury Instytutu w Bydgoszczy. Podczas porządków pracownicy znaleźli w jednej z kopert owinięte w papier „włosy z głowy ks. Jerzego”, wyłuskane z samochodu, którym był wieziony na śmierć. Na wieść o beatyfikacji postanowiono wyłączyć ze zbioru ten dowód rzeczowy jako niemający cech dokumentu, lecz wartość religijną. Poza tym, z uwagi na błogosławieństwo – jak się wyraził IPN – dalsze przechowywanie włosów byłoby profanacją.

Bł. Jan Paweł II

Sceptycy mówią, że znaczył świętymi teren, a teraz grozi mu to samo – dzielenie szczątków. Ale Kościół zakazuje dzielenia ciał papieży. Ekshumację w celu pobrania tego, co odkruszy się naturalnie, dopuszcza się po kilkudziesięciu latach. Niedawno było głośno o jedynej na świecie relikwii z jego krwi. Pobrali ją lekarze z kliniki Gemelli, przed tracheotomią w 2005 r. Był to ostatni poważny zabieg, który przeszedł. Choć nikt się o nią nie ubiegał, po laboratoryjnej analizie doktorzy przekazali fiolkę kard. Dziwiszowi. Być może ponadnaturalne jest to, że po sześciu latach od pobrania nie skrzepła. A może w laboratorium dodano do niej substancję zabezpieczającą przed krystalizacją?

Najcenniejsza relikwia ma spocząć w budowanym Centrum JPII, w pobliżu dawnej fabryki sody Solvay, w której młody Karol Wojtyła pracował; po pracy w drewnianych butach przychodził modlić się do kaplicy w Łagiewnikach, w której modliła się w tym samym czasie siostra Faustyna. Był maj 1938 r., Faustyna umarła w październiku. Musieli kiedyś się minąć. Święta przed śmiercią miała wizję papieża, który ją kanonizuje.

Kościół uspokaja. Dzielenia ciała Karola Wojtyły nie będzie. Może zostanie coś po obrzędzie elevatio – przenosinach szczątków papieża z Grot Watykańskich do Bazyliki św. Piotra. Ks. Sadkiewicz z Leśnej nie ukrywa, że przywitałby u siebie Jana Pawła, ale jest za podejściem humanitarnym. Żeby nie kroić. Odczekać dłuższą chwilę, kiedy stan rozkładu ciała będzie na takim etapie, że nie zostanie niesmak. Bo jak to sobie wyobrazić? Że jakiś patomorfolog wyrywa Wojtyle serce?

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną