Społeczeństwo

Częstochowa przyklęka na lewej nodze

Częstochowa kontra Jasna Góra

Drogi miasta i klasztoru zaczęły się rozchodzić, kiedy Jasna Góra stała się bytem samowystarczalnym, ze swoją gastronomią, parkingami, noclegami dla pielgrzymów i biznesem pamiątkarskim. Drogi miasta i klasztoru zaczęły się rozchodzić, kiedy Jasna Góra stała się bytem samowystarczalnym, ze swoją gastronomią, parkingami, noclegami dla pielgrzymów i biznesem pamiątkarskim. Kacper Kowalski / Forum
Stolicą polskich pielgrzymek rządzi lewica. To widać i słychać.
Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy, wcześniej poseł SLD. W 2010 r. zdecydowanie wygrał wybory.Marek Barczyński/SE/EAST NEWS Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy, wcześniej poseł SLD. W 2010 r. zdecydowanie wygrał wybory.

Nowa władza chce ograniczyć wpływy klasztoru i przywrócić miastu świeckie oblicze. Próbuje opodatkować pielgrzymów, będzie refundować zapłodnienie in vitro. Powstań z kolan, Częstochowo! – hasło, pod jakim walczyli w 2009 r. przeciwnicy ówczesnego prezydenta, powoli wchodzi w życie.

– Kilkutysięczne francuskie Lourdes czy portugalska Fatima mogą żyć wyłącznie z pielgrzymów, ale nie ćwierćmilionowe miasto – uważa Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy, wcześniej poseł SLD, który w 2010 r. zdecydowanie wygrał wybory. – Nie przestaniemy być ośrodkiem pielgrzymkowym, ale szans dla miasta należy szukać w powrocie do tradycji akademicko-przemysłowych.

W 2011 r. na Jasną Górę przybyło 3,2 mln pielgrzymów. – Częstochowa niewiele z tego ma, choć wykłada mnóstwo pieniędzy na rozwój infrastruktury wokół klasztoru – dodaje prezydent. Większość pielgrzymów przybywa na kilka godzin i nie opuszcza terenów przyklasztornych. – Nam chodzi o partnerskie relacje z Jasną Górą.

Jednak trudno będzie je zbudować. Prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, rodowity częstochowianin, wspomina lata, kiedy był ministrantem na Jasnej Górze. – Czuło się głęboki związek miasta z klasztorem, to była jednia – mówi.

Stolica laickiego progresizmu

Drogi miasta i klasztoru zaczęły się rozchodzić, kiedy Jasna Góra stała się bytem samowystarczalnym, ze swoją gastronomią, parkingami, noclegami dla pielgrzymów i biznesem pamiątkarskim. Nieoficjalnie szacuje się, że pielgrzymi zostawiają rocznie na tej swoistej wyspie około pół miliarda złotych. Poszło też o miejskie inwestycje wokół klasztoru, choćby parki i ulice, które – oceniano – powstawały kosztem innych dzielnic. – Odebrano to jako odwrócenie się plecami do Częstochowy – mówi Szczepański.

Lewica zdobyła 10 z 28 mandatów w radzie miasta. Samodzielnie rządzić nie może, a do koalicji z nią nie ma chętnych. SLD udaje się jednak zdobywać sojuszników dla poszczególnych projektów. Najgłośniejszy to zapisanie w budżecie miasta na ten rok 110 tys. zł na dofinansowanie uzasadnionych medycznie zabiegów in vitro. Ten pomysł poparli radni PO. Taka suma wystarczy jedynie na 10 zabiegów. Niewiele, ale echo tej decyzji poszło w Polskę. Miasto, kojarzone przecież z Jasną Górą, jako pierwsze w kraju zdecydowało się na refundację niedozwolonej, w ocenie Kościoła, metody.

Kościół uznał to za prowokację: „Dlaczego Częstochowa ma być stolicą laickiego progresizmu, dlaczego jako pierwsi mamy prowokować ustawy wbrew człowiekowi?” – pytał w homilii abp Stanisław Nowak, do niedawna metropolita częstochowski. Protestowała Akcja Katolicka Archidiecezji Częstochowskiej: „Do tej pory brakuje krajowej regulacji w sprawie in vitro. W tym kontekście nasze miasto nie powinno być traktowane przez lewicowego prezydenta jako pole realizacji programu SLD”.

Wobec refundacji in vitro blednie wcześniejszy pomysł lewicy, aby pobierać opłaty od pielgrzymów (coś na wzór opłat klimatycznych w uzdrowiskach).

Choć nazwę opłaty zmieniono na turystyczną, do tej pory nie udało się jej wprowadzić. – Byłaby to dla miasta antypromocja – uważa Artur Gawroński, radny PiS. Co nie oznacza, że dla opozycji nie jest to ważna kwestia, o której należy rozmawiać z Jasną Górą: – Dzisiaj parafie ustalają, gdzie pielgrzymi mają się zatrzymać, gdzie zjeść, gdzie kupić pamiątki. Już na etapie organizacji pielgrzymek brakuje pozytywnego wizerunku naszego miasta – komentuje.

PiS proponuje wprowadzenie częstochowskiej karty turystycznej, wzorem np. Krakowa, która upoważniałaby do darmowego parkingu, przejazdów komunikacją miejską i zniżek przy korzystaniu z miejskich atrakcji.

O ekranach akustycznych wokół wzgórza jeszcze się nie mówi. – Ale kto wie, jakie niepoważne pomysły mogą się u nas narodzić – ironizuje Gawroński. Nazywa to szczypaniem Jasnej Góry. – Głosowaliśmy przeciwko in vitro z powodów oczywistych, ale są też projekty, które poparliśmy, jak choćby koncepcję budowy hotelu w okolicach Jasnej Góry. Jeszcze za poprzedniego prezydenta PiS poparło przebudowę alei NMP dla polepszenia ruchu pielgrzymkowego.

Czy finansowanie in vitro to zapowiadane powstawanie z kolan, czy chwyt propagandowy, mający pokazać, że władze miasta już się nie kłaniają paulinom i księżom? – To jeden z wielu elementów naszego programu prorodzinnego – odpowiada prezydent Matyjaszczyk. – W tej sprawie wsłuchiwaliśmy się w głosy mieszkańców. Powołany został zespół, który ma opracować zasady refundacji zabiegu. – Są już zainteresowani do skorzystania z prorodzinnej pomocy.

Częstochowianie negatywnie oceniają rolę Kościoła, a szczególnie Jasnej Góry w świeckim życiu miasta. Tak wyjaśniano zwycięstwo lewicy w wyborach samorządowych. Ale w wyborach parlamentarnych na SLD głosowało w okręgu częstochowskim trochę ponad 10 proc. wyborców – dało to lewicy jeden z siedmiu mandatów. Czy to żółta kartka od wyborców? – Niekoniecznie, ponieważ dobry wynik, lepszy od średniej krajowej, uzyskał Ruch Palikota – ocenia prof. Felicjan Bylok, socjolog z Politechniki Częstochowskiej. Ponad 13 proc. poparło antyklerykalną partię. Głównie w samej Częstochowie oraz powiatach częstochowskim i myszkowskim.

Częstochowska pobożność

Jak ludzie Kościoła tłumaczą mocną pozycję lewicy pod Jasną Górą? Rzecznik częstochowskiej kurii ksiądz Andrzej Kuliberda przypomina, aby w tej ocenie uwzględniać kontekst historyczno-społeczny: – Władze PRL włożyły wiele wysiłku w komunizowanie Częstochowy.

PZPR postawiła na rozbudowę wielkiego przemysłu – hutniczego i włókienniczego. Klasa robotnicza miała być przeciwwagą dla świata mieszczańsko-klerykalnego. – Jeżeli nawet były to posunięcia ideologiczne, to przecież przemysł dał pracę podczęstochowskiej biedocie, zapewnił cywilizacyjny awans – mówi prof. Bylok. Większość mieszkańców miasta to ludność napływowa.

W latach 60. i 70. władze mocno wspierały rozwój rzemiosła, które eksportowało towary na cały świat. Jeżeli to był również zabieg ideologiczny, to zapewniał sporej grupie mieszkańców dostatnie życie. Po transformacji ustrojowej Huta Częstochowa (d. Bieruta) zaczęła zwalniać pracowników, zniknął przemysł włókienniczy, rzemiosło nie wytrzymało konkurencji tanich towarów. W tym czasie Częstochową rządzili, poza jedną lewicową kadencją, prezydenci z prawicy. I to im przypisuje się serię porażek. – Od utraty województwa (prezydentem była Halina Rozpondek, dziś posłanka i liderka częstochowskiej PO) i likwidacji zakładów pracy po brak inwestycji i sporo niższe płace niż w innych rejonach woj. śląskiego – mówi Bylok.

Badania Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego pokazują w diecezji częstochowskiej niższy od średniej krajowej wskaźnik dominicantes (procent uczestniczących w mszy św.) i communicantes (przystępujących do komunii). W kraju odpowiednio 41 proc. i 16,4 proc., w diecezji 39,4 proc. i 15,5 proc. (dane z 2010 r.). Różnice niewielkie, ale częstochowska pobożność (można przypuszczać, że w samym mieście wyniki są gorsze) ma w tle Jasną Górę, miejsce wyjątkowe dla katolików. Wyniki odbiegają też od wyników najbardziej religijnych diecezji, m.in. w tarnowskiej wskaźnik dominicantes przekracza 70 proc., a w przemyskiej sięga 62 proc.

Ksiądz Kuliberda uważa, że i w tym przypadku nie należy zapominać o kontekście historyczno-społecznym, a więc o piętnie PRL. – Słabe wyniki można tłumaczyć na różne sposoby, od prozaicznych, jak pogoda w momencie badania, po postępującą laicyzację czy wręcz antyewangelizację posługującą się środkami masowego przekazu – tłumaczy. Nie można też zapominać o emigracji zarobkowej: – Dziś w skali archidiecezji dziesiątki tysięcy ludzi faktycznie przebywają za granicą, co znacząco obniża wskaźnik dominicantes.

Niewidzialna ręka kurii

Kolejny punktu sporu z Jasną Górą to kasyno. Poprzednie władze Częstochowy nie zgodziły się na jego otwarcie. Ponoć zadziałała niewidzialna ręka kurii. Zaczęto więc głośno pytać, czy Częstochowie wolno mniej niż innym miastom? – Podobnie jak przy in vitro Kościół częstochowski zabrał głos również w tej sprawie – przyznaje ks. Kuliberda. Kasyno jest miejscem, gdzie legalnie można uprawiać hazard. – Jest to moralnie nie do przyjęcia, a namiętność do gry może stać się poważnym zniewoleniem.

Pod rządami Matyjaszczyka zapadła decyzja o budowie kasyna: – Wniosek przeszedł z poparciem PO – podkreśla prezydent. Mówi, że miasto normalnieje: – Kasyno to także miejsca pracy i dodatkowe dochody.

Lech Kulawik, częstochowski przedsiębiorca, przypomina, że poprzednie władze uruchomiły w centrum miasta Muzeum Pielgrzymowania. – Wyłożono na nie olbrzymie środki, hierarchowie bili brawa, ale muzeum stoi puste. Jasna Góra jest jednym wielkim muzeum i to w zupełności ludziom wystarczy. Dla Kulawika to jeden z wielu przykładów, że to nie komuniści zniechęcili ludzi do Kościoła, ale obecna polityka jego władz. – Przecież zniechęcanie do religii zawsze przynosiło u nas odwrotne skutki.

Prof. Szczepański zapytany, czy Częstochowa jest „czerwona”, odpowiada: – Raczej bardziej antykościelna. Od jego ministranckich czasów miasto oddaliło się od Jasnej Góry. – Dostrzegam w tym też błędy strony kościelnej, wspominałem arcybiskupowi Nowakowi, że trzeba zdiagnozować wzajemne relacje i być może uderzyć się we własne piersi. Bez tego zimna wojna się nie skończy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Arcyksiążę Głódź – ikona Kościoła oderwanego od współczesnego świata

Abp Sławoj Leszek Głódź powoli staje się ikoną Kościoła – tego oderwanego od współczesnego świata, społecznych emocji, z monopolem na rację.

Ryszarda Socha
23.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną