Ubojnie rytualne, biznes brutalny

Horror na eksport
Rytualny ubój owiec w pobliżu Sarajewa w Bośni i Hercegowinie.
Reuters

Rytualny ubój owiec w pobliżu Sarajewa w Bośni i Hercegowinie.

Muzułmańska rzeźnia w belgijskim Gent.
EAST NEWS

Muzułmańska rzeźnia w belgijskim Gent.

Księgi i biznes

Przeciwnicy uboju rytualnego, a jest ich coraz więcej (w Europie najbardziej medialną kampanię prowadzi Brigitte Bardot, wspierając działania międzynarodowych organizacji, takich jak Viva!, Gaia czy PETA Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt), twierdzą, że święte księgi nic nie mówią o ogłuszaniu czy nieogłuszaniu przed ubojem. W Wielkiej Brytanii ubojem według prawa islamskiego zajmują się dwie instytucje. Halal Monitoring Committee zabrania ogłuszania, a Halal Food Authority na nie zezwala.

Zarówno Tora, jak i Koran nakazują natomiast wyznawcom szacunek dla zabijanych zwierząt. „Jeżeli zarzynacie, to zarzynajcie dobrze i niech każdy z was ostrzy swoje narzędzie i daje spokój zwierzęciu” (Hadis nr 17). Celem jest uśmiercenie zwierzęcia tak, aby maksymalnie ograniczyć jego cierpienie. Rzeźnik (szochet) powinien uspokoić zwierzę, by leżało na ziemi, a potem jednym cięciem zadać śmierć. Zwierzęta mają być ubijane osobno. W niczym nie przypomina to scen ze współczesnych rzeźni koszernych czy halal.

W Europie i USA przez jakiś czas panowała moda na koszer ze względu na walory zdrowotne tego jedzenia. Koszerność nie kończy się przecież na samym uboju. Szochet uważnie bada każdą sztukę po ubiciu, sprawdzając wewnętrzne organy, czy nie ma tam guzów, zrostów, śladów przebytej choroby. Potem jest solenie i płukanie zimną wodą, co dodatkowo ma odciągnąć krew z mięsa. Dziś moda na koszer już nie jest w dobrym tonie. Uboju rytualnego zabrania Szwecja, Norwegia, Islandia i Szwajcaria. Projekt ustawy zakazującej tego procederu trafił do holenderskiego parlamentu. Od zeszłego roku zakaz obowiązuje w Nowej Zelandii. Belgijska Rada Ochrony Zwierząt proponuje nałożyć przymus ogłuszania na wszystkie ubojnie. Ale popyt wciąż jest bardzo duży

Według danych Vivy!, w Wielkiej Brytanii co roku zabija się bez ogłuszenia 10 mln zwierząt na stoły muzułmańskie i 2 mln dla ortodoksyjnych żydów. To olbrzymi i bardzo opłacalny interes, w Polsce – głównie eksportowy.

Jedna z największych ubojni w kraju, Zakłady Przemysłu Mięsnego Biernacki, od kilku lat nastawiła się głównie na ubój rytualny. Podobno jako pierwsi w Europie mieli klatkę do unieruchamiania zwierząt. Od 8 lat produkują mięso koszerne, od 5 lat halal. Zatrudniają specjalną ekipę 30 pracowników tylko do uboju koszernego, wyznawców judaizmu, certyfikowanych szohetów i superwizorów, którzy nadzorują ubój oraz proces przygotowania mięsa. Zatrudniają również na stałe pracowników wyznania muzułmańskiego. Na liście polskich ubojni halal, publikowanej przez Ambasadę Polską w Egipcie, jest również Animex w Morlinach (w styczniu zaprzestał uboju na mięso wołowe) i mniejsze zakłady, jak Rzeźnia Delicjusz, Zakłady Mięsne Mokobody Kraspol, Piotrex, Łuniewscy. Na ogół nie zatrudniają one na stałe muzułmanów, tylko kooperują z rzezakami licencjonowanymi przez Radę Imamów Ligii Muzułmańskiej RP. Ubój rytualny musi się opłacać, bo wciąż dołączają nowe rzeźnie. W zeszłym roku Polski Koncern Mięsny Duda (ścisła czołówka branży mięsnej), w tym roku PPHU Kowalczyk.

Jak rozwiązać ten supeł?

Polskim przeciwnikom uboju rytualnego nie będzie łatwo walczyć z potentatami mięsnymi, którzy w halal i koszer włożyli niemałe pieniądze. Sama klatka do uboju rytualnego kosztuje około 250 tys. zł. Zwłaszcza ten koszerny wymaga dużych inwestycji: osobnej linii produkcyjnej, oddzielnych pomieszczeń i chłodni.

Każdy, kto w USA czy krajach Europy Zachodniej protestuje przeciwko ubojowi rytualnemu, spotyka się z oskarżeniami o rasizm i faszyzm. W końcu jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobił Hitler po objęciu władzy, było wprowadzenie zakazu koszernego uboju zwierząt. W Polsce, jeszcze przed wybuchem II wojny, do takiego zakazu doprowadził ksiądz i poseł Stanisław Trzeciak, który sympatyzował z antysemicką polityką hitlerowską (był nawet ekspertem nazistowskiego Instytutu Badania Problemów Żydowskich z Erfurtu).

Dziś szanse na uchwalenie zakazu przez polski parlament są niewielkie. Zwłaszcza po listopadowym spotkaniu prezydenta Bronisława Komorowskiego z przedstawicielami Konferencji Europejskich Rabinów, która po raz pierwszy w historii odbyła się w Polsce. Rozmawiano m.in. o uboju rytualnym.

Nic dziwnego, że twórcy nowej ustawy o ochronie praw zwierząt starali się wprowadzić zakaz tylnymi drzwiami jako nakaz uboju humanitarnego. Teraz piłka jest po stronie ministra rolnictwa, który powinien zmienić swoje rozporządzenie tak, by nie było sprzeczne z ustawą.

– Będzie miał nie lada problem – mówi poseł Suski. – Za ubojem rytualnym stoi gwarantowana konstytucją wolność wyznania i swoboda praktyk religijnych.

Prof. Piotr Winczorek, konstytucjonalista, potwierdza, że problem nie jest błahy: – Mamy oczywisty konflikt: poszanowanie swobody praktyk religijnych godzi w prawa zwierząt. Czy rzeczywiście konstytucja została pogwałcona, może stwierdzić tylko Trybunał Konstytucyjny.

Jest więc konstytucja, ustawa, rozporządzenie, a w parlamencie – nowy, obywatelski projekt ustawy o ochronie zwierząt, w którym zakaz uboju rytualnego jest wyrażony wprost. Unia tym razem nam nie pomoże w rozwiązaniu tego supła – unijne prawo dopuszcza możliwość uboju zgodnego ze zwyczajami religijnymi, ale pozostawia państwom członkowskim wybór: mogą zezwolić na takie praktyki lub ich zakazać.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną