Społeczeństwo

Endorfiny na chwałę Pana

Pielgrzymki – o co modlą się Polacy?

Pielgrzymi z Salezjańskiej Grupy Ewangelizacyjnej na błoniach jasnogórskich. Pielgrzymi z Salezjańskiej Grupy Ewangelizacyjnej na błoniach jasnogórskich. Jacenty Dedek / Polityka
Masowe pielgrzymki piesze z okazji Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny dotarły do Częstochowy. W sierpniu pielgrzymi udali się też na obchody święta Matki Bożej Częstochowskiej. O co modlą się pątnicy?
W sierpniu jest apogeum pielgrzymkowe. We wrześniu przybędą jeszcze głuchoniemi, kombatanci, biuraliści z ZUS, leśnicy i policjanci.Waldemar Deska/PAP W sierpniu jest apogeum pielgrzymkowe. We wrześniu przybędą jeszcze głuchoniemi, kombatanci, biuraliści z ZUS, leśnicy i policjanci.
Pątnicy siadają przy wielkim stołówkowym baniaku wypełnionym wodą święconą – wodę można lać do butelek i bidonów za darmo.Marcin Kołodziejczyk/Polityka Pątnicy siadają przy wielkim stołówkowym baniaku wypełnionym wodą święconą – wodę można lać do butelek i bidonów za darmo.

Ja modlę się o chomika angorkę – mówi czteroletnia Basia. Wraz ze swoją grupą pielgrzymkową czeka na wejście do kaplicy ze świętym obrazem Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Dziś rano dotarli, szli dziewięć dni, Basia wyrobiła sobie przez ten czas opinię maskotki grupy. Teraz znowu rozbawiła najbliżej stojących. Mama Basi prosi o więcej powagi, nachyla się nad małą i obie recytują, o co się pomodlą:

– O obecność Pana Jezusa i Jego Najświętszej Matki Maryi Panny w naszym domku.

– Amen, amen! – wołają pątnicy. Ostatnią noc spędzili na obrzeżach świętego miasta. Jasna Góra w nocy podświetlona – jak obietnica łaski pańskiej, powiadają pielgrzymi. Przesiąkli w drodze biblijnym językiem – to teraz taki grupowy kod, którym mówi się nieco żartobliwie nawet przy składaniu namiotu, ale ironii w tym nie ma. Grupa jest zżyta, wesoła i już umawia się na pielgrzymki do innych polskich sanktuariów.

– O doświadczenie Bożego miłosierdzia w sakramencie pojednania – mówią.

I o chomika angorkę – dodaje jednak Basia.

***

– Homo viator to człowiek w drodze, a droga to metafora losu człowieka – mówi młody franciszkanin z kolejnej grupy czekającej w kolejce do świętego obrazu. – O to chodzi, żeby zrozumieć, że droga jest celem życia człowieka.

Grupa jest wesoła, Pan Jezus ich musiał dobierać. A Matka Boska napawa radością duchowego spełnienia tuż przed progiem swej świątyni. Po młodych pielgrzymów do Częstochowy przyjeżdżają rodzice, a oni witają ich nie wychodząc z konwencji: – Oto nawiedzili mnie moi rodziciele. Furorę robią zasłyszane w czasie polowych mszy i rozmów z księżmi słowa: omadlanie i usensownienie. Usensownić należy powołanie do życia – na to nigdy nie jest za późno.

Na zewnątrz kaplicy z obrazem Czarnej Madonny dociera przez głośniki kojący głos księdza witającego pątników, również w konwencji: „Zaproś Maryję do domu, błagaj, by uczyniła twój dom kościołem; jesteście ukryci w niepokalanym sercu; teraz Maryja rozmawia z Jezusem o twoich intencjach i prośbach”.

Karol, alkoholik – przedstawia się chudy mężczyzna o smutnej twarzy. Nie dokazuje z młodymi, nie modli się o pozytywne rozeznanie drogi życiowej, bo dokładnie wie, ile ma lat, po sześćdziesiątce. – Modlę się o trzeźwość, bo przez wódę straciłem w życiu dosłownie wszystko, rodzinę, robotę. Z czego mam się cieszyć?

Alkoholicy pielgrzymowali już w czerwcu. Po nich byli cukrzycy, pocztowcy, ogrodnicy i weterynarze. W lipcu byli bezrobotni, miłośnicy Lwowa i rowerzyści. A teraz, w sierpniu, ksiądz witający delikatnym głosem pośpiesza pątników, aby po oddaniu hołdu Maryi szli na błonia na mszę odprawianą z murów klasztoru. Trochę to trwa, zanim dotrą, bo wielu chce przejść przed świętym obrazem na kolanach – przesuwają się skulone i spoważniałe postacie.

***

Mimo że ksiądz lektor prosi, by z kaplicy Czarnej Madonny wychodzić bokiem, przed główną bramę, a stamtąd na błonia, mimo że ruchem przedobrazowym kierują ludzie w mundurach Straży Maryjnej – wielu pątników cofa się pod tablicę smoleńską. To ta sama, która pojawiła się kiedyś nocą na miejscu katastrofy, ale Rosjanie zażądali jej usunięcia. Znalazła miejsce naprzeciw wejścia do jasnogórskiej kaplicy ze świętym obrazem, wraz z płaskorzeźbą: w rozświetlonym świeczkami lesie poniewierają się szczątki samolotu. Zwłaszcza starsi pątnicy robią sobie zdjęcia przy tablicy, ale klękają przed nią bardzo rzadko.

Przyklękają panowie ze straży porządkowej pielgrzymki wrocławskiej – mężczyźni w jednakowych wojskowych mundurach, podobno najlepiej zorganizowana straż wśród pielgrzymek. Rządzi nią szczupły, ostrzyżony na jeża, w cywilu tramwajarz. Składają wieniec: „Poległym w służbie Ojczyzny”. Szemrzą przytroczone do pagonów mundurów krótkofalówki, na które składali się wszyscy pielgrzymi. Panowie ze straży mogą już być na spocznij – doprowadzili wrocławian bezpiecznie na Jasną Górę, jak pasterze owczarni pańskiej. Siadają z pielgrzymami na ławkach mostu fosowego – za plecami mają plansze z wystawą „Patriotyzm w sztuce wotywnej”. Każda plansza z mottem: Pielęgnując wartości, Kasa zwykłych ludzi, Wiara – rodzina – tradycja, Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe Matce Bożej.

– Tu modlitwa nie pomoże – mówi pątnik w starszym wieku po zrobieniu sobie zdjęcia z tablicą smoleńską. – Tu trzeba się twardo postawić politycznie. Powiedzieć Ruskim: dosyć tego, oddawajcie wrak samolotu do Polski. Ludzie muszą to zrobić sami, skoro rząd się boi.

***

Z vademecum pielgrzyma częstochowskiego, do nabycia na jasnogórskiej wieży klasztornej: „Ryzykowne jest położenie się w pobliżu gniazd pszczół, os czy innych owadów żądlących, jak też w pobliżu pasących się byczków wrażliwych na kolory”.

– Kolegę ugryzła osa, ale mieliśmy dobrze zaopatrzoną apteczkę pielgrzymkową i się dobrze skończyło – mówi pątnik Arek, właśnie po maturze. Już trzy razy szedł do Częstochowy i widzi, jak pielgrzymki się profesjonalizują – coraz lepsze nagłośnienie, coraz fajniejsi ludzie chodzą, dobierają się w pary namiotowe, zanim ruszą w drogę – przez Internet. Dobierając się do namiotu, należy podać płeć i wiek, bo koedukacja wykluczona. Małżeństwa pątnicze pytają w Internecie, czy mogłyby ewentualnie być wyjątkiem od tej reguły. Idąc omadla się intencje własne oraz powierzone przez nieidących. Arek omadlał studia politechniczne, na które złożył papiery, znalezienie ciekawej pracy po studiach oraz intencję rodzinną: żeby babci paraliż prawej strony się cofnął.

Wzruszające jest tak iść w deszczu, słońcu i wietrze. We wsiach czekają na pątników ludzie z wiadrami kompotu, ciastem drożdżowym, czasem resztkami z wesel. W tym roku na trasę wrocławskiej pielgrzymki pewne koło gospodyń przytoczyło wózek z supermarketu pełen kanapek z serem i szynką, pięknie opakowanych w folię. A do Arka podeszła staruszka i nieśmiało spytała, czy nie zaniósłby Matce Boskiej jej prośby. Prosiła o poduszkę elektryczną do grzania nóg zimą, bo takie poduszki są bardzo trudne do dostania w handlu.

Arek wyciąga multimedialną komórkę dotykową i odszukuje forum internetowe z wpisem pątniczki o imieniu Ilona: „Bóg przychodził do nas przez słońce dając nam swoją Miłość, przychodził przez deszcz wylewając na nas swoje łaski, przychodził przez lekki powiew wiatru dając nam swojego Ducha”.

– Amen – mówią z uznaniem dla słów Ilony stojący najbliżej pielgrzymi z grupy Arka.

***

W żmudzie szli pielgrzymi na Jasną Górę w 2012 r. – głosi ksiądz lektor, witając w kaplicy ze świętym obrazem na czarno ubraną grupę pątniczą. Dodaje: – Choć macie czarne koszulki, to macie piękne białe, jasne serca. Jesteście grupą umiłowaną przez Maryję.

W sierpniu jest apogeum pielgrzymkowe. We wrześniu przybędą jeszcze głuchoniemi, kombatanci, biuraliści z ZUS, leśnicy i policjanci. W październiku Jasna Góra powita więzienników, taksówkarzy i kobiety, ale oni wszyscy przyjadą autokarami. Nie ma jak sierpień – miesiąc maryjny. – Kiedyś pielgrzymki z całej Polski szły do Częstochowy na 15 sierpnia, nieopisany tłok się robił. Od 10 lat można już przychodzić wcześniej – mówi Aleksander, weteran pielgrzymek spod Opola, i dodaje: – Matka Przenajświętsza ma mniej roboty.

Aleksander z żoną modlą się o nawrócenie dla ukochanego syna, który kiedyś był ministrantem w ich parafii, a od kiedy wyjechał do pracy w Berlinie, twierdzi, że Boga nie ma. Z synem ostatnio porozmawiać można tylko o pieniądzach i autach. Poza tym syn przywiózł z Berlina tatuaż ze smokiem i kolczyk w uchu. Pije dużo piwa.

Sierpień jest dodatkowo propagowany przez duchownych jako czas powstrzymania się od spożywania alkoholu przez laikat. Z vedemecum pielgrzyma: „Pielgrzym zechce zachować przez czas pielgrzymki bezwzględną wstrzemięźliwość od picia alkoholu, palenia tytoniu i spożywania lodów”.

***

Po pokłonieniu się Najświętszej Panience, omodleniu intencji oraz pożegnaniu braci i sióstr w drodze, język pielgrzymkowy zaczyna na powrót, ale powoli, mieszać się z językiem codziennym. Zakończenie pielgrzymki widać także po strojach dziewczyn: wcześniej zdrożone, oprószone kurzem gościńców, pojawiają się na Jasnej Górze w letnich sukienkach i tanecznym krokiem.

– Endorfiny – mówią dziewczyny i nie mogą przestać się śmiać i tańczyć, i śpiewać. – Dojście na Jasną Górę wyzwala endorfiny w organizmie.

A zaraz potem mówią:

– Kto śpiewa, ten się dwa razy modli. Trzeba krzyczeć i tańczyć na chwałę Pana!

Więc tańczą w zaułkach Jasnej Góry, a braciszkowie paulini, gospodarze miejsca, się do nich uśmiechają. Dziewczyny przebiegają obok smutnego pana zbierającego podpisy za uratowaniem TV Trwam. Obok księdza dyżurnego, który stojąc za biało krytym stołem święci kilkanaście razy na godzinę pamiątki nabyte przez pielgrzymów w częstochowskich sklepach dewocjonalnych. Obok japońskich wycieczek. Siadają przy wielkim stołówkowym baniaku wypełnionym wodą święconą – wodę można lać do butelek i bidonów za darmo.

– W duszy radość – mówi Irena, starsza pątniczka prosząca Matkę Boską o dziecko dla świeżo ożenionego syna. – Ale nogi bolą jak cholera.

Koniec pielgrzymki to także czas bandaży, wody utlenionej i plastrów z opatrunkiem. Stopy Ireny omotane są bandażami jak onucami. Arek nosi modny usztywniacz na kostkę, wykonany z tworzyw używanych w statkach kosmicznych. Mama Basi, która omadla chomika angorkę, nosi dwa różne buty – trampek na zdrowej stopie i wielki, podarty sandał na chorej. Nawet te tańczące dziewczyny noszą bandaże, muszą je ciągle poprawiać, bo im się zsuwają z nóg. Spod opatrunków prześwitują paznokcie w kolorze czerwonym. Wiele osób chodzi po Jasnej Górze boso.

***

Pielgrzymi sierpniowi leżą i siedzą na błoniach Częstochowy, informowani o tym, że kiedyś z tego miejsca szturmowali klasztor Szwedzi, ale Matka Boska obroniła wtedy Polaków. Siedzą na plastikowych krzesłach, leżą na karimatach, słuchając kazania prawionego z wielkiego balkonu na murach klasztoru.

Omadlane są intencje każdej z grup pielgrzymkowych: 50 lat czyjegoś ślubu, sprawy materialne i duchowe parafii Miłoszyce, nawrócenie czyjejś córki, dobry wybór drogi życiowej dla innej córki, szczęśliwy przebieg przebudowy kościoła, wieczne szczęście dla Zbigniewa i nawrócenie żyjących członków jego rodziny.

Później pielgrzymi modlą się za: księży prowadzących Kościół święty do błękitnego Jeruzalem, za rządzących umiłowaną Ojczyzną – by kierowali się duchem Ewangelii, za ofiary tragedii smoleńskiej – by cieszyły się oglądaniem Ducha Św. w niebie.

W drodze mieliśmy konferencje na temat wychowania patriotycznego – mówi Arek (konferencje to pielgrzymkowe słowo synonim dla kazania). – A także rodziny, dzieci, powołań kapłańskich.

Co do patriotyzmu ksiądz konferent uważał, że patriotyzm polski przeżywa renesans. Podobnie jak ruch pielgrzymkowy.

– Po co się pielgrzymuje? – pyta ksiądz celebrans podczas mszy jasnogórskiej w sierpniu, miesiącu pielgrzymek. I sam odpowiada za pomocą przypowieści. Podczas jakiejś pielgrzymki zmęczona dziewczynka poprosiła matkę: weź mnie na kolana – pielgrzymujemy, by znaleźć się na kolanach Matki Boskiej.

W listopadzie na kolanach usiądą bezdomni, kolejarze i rolnicy ekologiczni. W grudniu pszczelarze i Romowie. Następnie będzie przerwa zimowa, a w kwietniu nawiedzą Częstochowę kupcy i branża transportowa.

Polityka 34.2012 (2871) z dnia 22.08.2012; Temat tygodnia; s. 19
Oryginalny tytuł tekstu: "Endorfiny na chwałę Pana"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

„Motel Polska”, czyli perwersyjna propaganda PiS

O nie, „Motel Polska” to nie jest produkcja żenująca. Nie jest obciachem, popisem złego gustu i amatorszczyzny. To produkt jak najbardziej przemyślany, diablo przewrotny i wyrachowany.

Jan Hartman
01.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną