Sąsiadka nadwrażliwa na dźwięk

Między ścianami
Nad liczną rodziną Haliny S. zawisł wyrok eksmisji spowodowany słuchową nadwrażliwością sąsiadki.
Najlichszy szmer, jeszcze grające echo tego szmeru sprawiało, że do drzwi rozespanej rodziny S. pukały służby porządkowe.
Petra Boeger/Getty Images

Najlichszy szmer, jeszcze grające echo tego szmeru sprawiało, że do drzwi rozespanej rodziny S. pukały służby porządkowe.

Dwie dekady egzystowali akustycznie tolerancyjnie w czteropiętrowej klatce. Nie narzekano na pogłosy niesione żelbetonem, wywołane zwyczajnością życia lokatorów spółdzielni mieszkaniowej w mieście O. Były to tzw. emisje dnia powszedniego: zaszczeknięcia psa, zakwilenia noworodka, imieninowe toasty.

Do czasu aż sąsiadka z trzeciego piętra zaniemogła na nadwrażliwość uszną, skutkującą sądowym wyrokiem eksmisji dla Haliny S., żyjącej obecnie dosłownie w strachu przed sikaniem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną