Społeczeństwo

Jest hasło, czekamy na odzew

Sprawa szwajcarskich kont niektórych polityków lewicy jest sprawą rozwojową i mocno opierającą się na nie wiadomo czym.
To, że konta te naprawdę istnieją, jest bezsporne – najmocniejszym dowodem jest fakt, że politycy lewicy wszystkiemu zaprzeczają, czym się kompromitują. Sęk w tym, że konta te są znacznie bardziej tajne, niż się prokuratorom wydawało. Na razie nie zna ich nikt oprócz ministra spraw wewnętrznych, a i on szczerze mówiąc zna tylko jedno, w dodatku nie może powiedzieć, do kogo należy, bo nie może. W każdym razie mimo że konto jest tajne, minister widział je i wie, jak wygląda. Na pierwszy rzut oka oczywiście do złudzenia przypomina inne szwajcarskie konta, co musi budzić podejrzenia. A fakt, że zdeponowano na nim sześciocyfrową sumę, i to w nie polskiej walucie, pozwala z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że może być kontem lewym, a nawet lewicowym (rachunek założono na hasło Archibald – jak się okazuje, jest to imię psa i prokuratorzy podobno są już na jego tropie). Wykrycie kont niektórych polityków lewicy to jeden z rządowych priorytetów. Mówi się, że wszystkie znalezione na nich środki zostały już obiecane strajkującym lekarzom na podwyżki.
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Emeryci na psychotropach

Potrafią wyłudzać recepty, tłumaczyć, że od leków, które nie uzależniają, mają alergię. I dlatego muszą brać psychotropy. A psychiatrzy przyznają: rekordziści potrafią brać je przez kilka lat.

Katarzyna Kaczorowska
26.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną