1408. dzień wojny. To może być rok rozstrzygnięcia, choć jeszcze nie końca. Dlaczego?
Nie do końca wiadomo, jaka jest prawda, ale pojawiła się ciekawa informacja. Okazało się, że dowódca rosyjskiego korpusu ochotniczego walczącego po stronie Ukrainy (są to ochotnicy z Rosji walczący z Putinem) Denis Kapustin żyje i ma się dobrze.
Rosjanie wyznaczyli pół miliona dolarów nagrody za pomoc w jego likwidacji. Przez podstawionego wywiadowcę, który dał się „zwerbować” rosyjskiej GRU, przekazano informację o miejscu pobytu Kapustina. Natychmiast wykonano w to miejsce uderzenie dronami, a Ukraińcy nakręcili cyrk z ogłoszeniami o jego śmierci, licznymi kondolencjami w necie itd. Rosjanie pół miliona dolarów przekazali i te pieniądze zasiliły jednostkę specjalną ukraińskiego wywiadu. To się dopiero nazywa phising!
Amerykański Instytut Studiów nad Wojną zauważył, że w listopadzie i grudniu tempo posuwania się wojsk rosyjskich nieznacznie wzrosło i analitycy przypisują to poprawionej rosyjskiej taktyce działania oraz adaptacji techniki do nowych wyzwań pola walki. Naszym zdaniem to bardziej efekt słabnięcia wojsk ukraińskich. Poza tym nie jest to wzrost skokowy, lecz relatywnie niewielki.
W nocy ukraińskie drony skutecznie zaatakowały wielką bazę paliwową w Rybińsku, dość daleko na wschód od Moskwy, a inna grupa podpaliła rafinerię i terminal paliwowy w Tuapse nad Morzem Czarnym. Mieszkańcy obu tych miast nie musieli wydawać na petardy w sylwestra. A było na co popatrzeć i – sądząc ze skali obu pożarów (z wybuchami) – to nadal jest.
Na frontach sytuacja bez większych zmian, przełomu nie ma.
Czytaj także: Ameryka znów dzieli Europę.