Europejczycy w aktach Epsteina. Mnożą się teorie: meblował nam politykę? Był szpiegiem Rosji?
Największymi ofiarami medialnego szumu, który wywołało udostępnienie ok. 3 mln stron akt śledztw federalnych w sprawie nieżyjącego przestępcy seksualnego, pedofila i bankiera inwestycyjnego Jeffreya Epsteina, są właśnie ofiary. Młode kobiety, latami wykorzystywane, gwałcone, molestowane. Walczące w sądzie o sprawiedliwość przy zachowaniu anonimowości, co w większości przypadków okazuje się niemożliwe. Dzisiaj mało kto pamięta, że afera Epsteina to historia wpływowego mężczyzny rekrutującego innych wpływowych mężczyzn do wykorzystywania bezbronnych dziewczyn. Polityka, jak zawsze, wygrała wojnę o globalną atencję.
Słowo „globalny” ma tu kluczowe znaczenie – odtajnione w ostatnich dniach dokumenty pokazują, że Jeffrey Epstein naprawdę wpływał na życie polityczne i publiczne w wielu zakątkach planety. Mnożą się nawet spekulacje, kolportowane m.in. przez brytyjskie dzienniki „Daily Mail” i „The Telegraph”, że Epstein był agentem, a przynajmniej współpracownikiem rosyjskiego wywiadu. Bankier był rzekomo sercem wielkiej sieci zbierającej kompromaty – materiały potencjalnie dyskredytujące ważnych ludzi. Hipoteza ta ma słabe i mocne strony, jak każda teoria spiskowa. I raczej wszystkiego w kontekście Epsteina nie wyjaśnia, co nie znaczy, że jest całkowicie zmyślona.
Czytaj też: Co nowego wiemy z akt Epsteina?