Wypadek autokaru na Węgrzech. Pielgrzymi wracali z Medjugorie. Pierwsi poszkodowani już w Polsce
W poniedziałek wieczorem na lotnisku w Rzeszowie-Jasionce wylądował samolot z 21 poszkodowanymi w wypadku na Węgrzech. O wysłaniu samolotu w niedzielę zdecydował premier Donald Tusk.
Ciężej poszkodowani wrócą do kraju później, najprawdopodobniej wojskowym samolotem CASA, a osoby w najcięższym stanie – specjalnie przystosowanymi maszynami. W gotowości pozostają dwa samoloty LPR i szpitale. Na Węgrzech przebywa też wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk, która koordynuje powrót poszkodowanych.
„Siedem ofiar tragicznego wypadku autokaru na Węgrzech zostało dotąd zidentyfikowanych. Wszystkie były mieszkańcami Podkarpacia” – poinformowała w poniedziałek rano podkarpacka wojewoda Teresa Kubas-Hul. Dodała, że w tej grupie nie ma osób niepełnoletnich.
Dwa śledztwa
Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. W Polsce za to przestępstwo grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności, na Węgrzech – od dwóch do ośmiu lat. Równolegle postępowanie prowadzi węgierska prokuratura, ale na dalszym etapie będzie je prowadzić zapewne tylko jedna ze stron.
Prokurator Marta Kolendowska-Matejczuk poinformowała w poniedziałek, że na Węgry udał się już polski prokurator z policjantami i biegłymi. Mają uczestniczyć w oględzinach autokaru. „Prokuratura wystosowała Europejski Nakaz Dochodzeniowy i zwróciła się o przekazanie dokumentacji dotyczącej katastrofy” – przekazała prok. Kolendowska-Matejczuk. Polska strona ma otrzymać m.in. dokumentację medyczną poszkodowanych, listę pasażerów, protokoły oględzin zwłok i przesłuchań świadków.
Węgierska policja wszczęła postępowanie przeciw kierowcy autokaru, któremu zarzuca zaniedbanie. We wtorek ma stanąć przed sądem, który zdecyduje o przedłużeniu mu aresztu o 30 dni.
Ze względu na to, że pasażerowie pochodzą z Podkarpacia, w poniedziałek w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim uczczono minutą ciszy pamięć ofiar wypadku. Flagi na gmachach urzędu opuszczono do połowy masztu. Samorządy z regionu zostały poproszone o wstrzymanie się z organizacją wydarzeń kulturalnych i rozrywkowych.
Tragedia na autostradzie M3
Węgierski premier Péter Magyar poinformował w nocy z soboty na niedzielę, że na autostradzie M3 polski autokar wjechał do rowu, zginęło 12 osób, a wielu pasażerów jest rannych. Później podano, że w bardzo poważnym stanie jest 10 pasażerów, przebywają w szpitalach w Egerze, Debreczynie i przede wszystkim w Miskolcu. „Pięć jest w stanie zagrożenia. Lekarze robią wszystko, aby udzielić skutecznej pomocy”, powiedział Andrzej Osiak z polskiego MSZ.
O tragedii napisał rano w niedzielę na platformie X szef MSZ Radosław Sikorski: „Potwierdzam zaistnienie tragicznego wypadku autokaru z polskimi turystami na Węgrzech. Służba konsularna działa. Jesteśmy w kontakcie z władzami węgierskimi. MSZ będzie podawał sprawdzone informacje”. Podał numer specjalnej infolinii, którą uruchomiła polska ambasada w Budapeszcie: +36 20 472 9502.
Potwierdzam zaistnienie tragicznego wypadku autokaru z polskimi turystami na Węgrzech. Służba konsularna działa. Jesteśmy w kontakcie z władzami węgierskimi. MSZ będzie podawał sprawdzone informacje.
— Radosław Sikorski (@sikorskiradek) August 16, 2026
„O wszystkim konsul będzie informował. Proszę pozwolić działać węgierskim służbom oraz naszemu zespołowi kryzysowemu w ambasadzie w Budapeszcie. Wszystkie osoby, dla których będziemy mieli informacje, otrzymają je za pośrednictwem urzędu wojewódzkiego”, powiedział na spotkaniu z dziennikarzami Andrzej Osiak.
Kondolencje rodzinom ofiar złożył prezydent Karol Nawrocki: „Z głębokim bólem przyjąłem tragiczną wiadomość o wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło tak wielu naszych Rodaków. W obliczu tej niewyobrażalnej tragedii, która dotknęła nas wszystkich, łączę się w modlitwie i głębokim współczuciu z rodzinami oraz bliskimi ofiar”.
„12 osób straciło życie w tragicznym wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Składam najgłębsze wyrazy współczucia rodzinom i bliskim ofiar. Dziękujemy węgierskim służbom za akcję ratunkową” – napisał z kolei premier Donald Tusk. „Wszystkim poszkodowanym zostanie udzielona niezbędna pomoc medyczna i konsularna. Jesteśmy razem w tej trudnej chwili”, dodał w mediach społecznościowych.
„Celem naszego wyjazdu jest dokonanie oceny sytuacji, przede wszystkim oceny stanu zdrowia pacjentów, szczególnie pod kątem możliwości przetransportowania poszkodowanych w tym wypadku do kraju” – tłumaczyła wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. Na Węgry poleciało sześciu medyków: anestezjolog, chirurg, ortopeda oraz trzech ratowników medycznych, a także dwóch konsulów.
Autokar zjechał do rowu, kierowca zatrzymany
Do wypadku doszło ok. godz. 1 w nocy w soboty na niedzielę. Autokar zjechał z drogi na 139. kilometrze autostrady M3 (w kierunku Nyíregyházy, za zjazdem Mezokeresztes). Wpadł do rowu i przewrócił się.
Autokarem jechała pielgrzymka, która wracała z Bośni i Hercegowiny, z sanktuarium w Medjugorie. Miała do przejechania jeszcze ok. 200 km do granicy z Polską. „Dzisiaj w okolicach południa, nawet nad ranem, byliby w domu”, poinformował rzecznik MSZ Maciej Wiewiór.
W autobusie było dwóch kierowców. „Mają wieloletnie doświadczenie, bardzo często jeździli do Medjugorie. Mam do nich stuprocentowe zaufanie”, powiedział Interii Tadeusz Dykas, właściciel firmy, do której należał autokar.
Wrak jest badany pod kątem stanu technicznego pojazdu. Media podają, że obaj kierowcy zostali przesłuchani przez miejscową policję. Ten, który prowadził autobus w chwili tragedii, został zatrzymany, drugiego kierowcę zwolniono. Z Polski wysłano na miejsce autobus zastępczy. Jak przekazał w niedzielę przedstawiciel polskiego MSZ, lżej ranni pasażerowie będą mogli kontynuować podróż do domu dopiero, gdy lekarze na to zezwolą.
Polskie media dotarły m.in. do pani Heleny, która przeżyła wypadek. Zapamiętała oderwane fotele i dramat pielgrzymów uwięzionych w autokarze. Opowiada też, jak „rękami rwała ziemię, żeby wydostać się na zewnątrz”, aż z pomocą przyszli węgierscy strażacy. Kobiecie udało się też pomóc dwóm osobom, w tym swojej siostrze.