Godzina policyjna we Francji. Aborcja w Sejmie. Kłopoty generała. 5 ważnych tematów na dziś
1. Francja wprowadziła godzinę policyjną
Obostrzenie obowiązuje od godz. 23 do 6 w wybranych dzielnicach Paryża (m.in. wokół placu Republiki), a także m.in. w Nicei czy Lille. Powodem są trwające od kilkunastu dni protesty – początkowo organizowane przez uczniów i studentów – które przerodziły się w brutalne zamieszki.
Atakowana jest policja i budynki publiczne, plądrowane sklepy oraz inne punkty handlowe. Aresztowano w sumie ponad 1,2 tys. osób, a 150 policjantów i żandarmów odniosło obrażenia.
Skąd ta przemoc? Na to pytanie odpowiedzi szukał w „Polityce” Marek Ostrowski: „Dobrze to wyjaśnił w mediach społecznościowych Piotr Moszyński, dziennikarz przez wiele lat mieszkający we Francji. Pokazał dwa zdjęcia: na jednym grupa licealistów w kolorowych strojach uśmiecha się do kamery, na drugim – ubrani na czarno i zamaskowani młodzieńcy, którzy najprawdopodobniej liceum widzieli w życiu tylko z daleka, ale gotowi są do zadymy w dowolnej sprawie. Warto pamiętać o tym rozróżnieniu i nie dać się nabrać”.
2. Dziś w Sejmie głosowanie ws. ustaw aborcyjnych
We wtorek wieczorem Sejm zdecyduje o losie dwóch ustaw liberalizujących prawo do aborcji. Chodzi o tzw. ustawę dekryminalizacyjną, zakładającą zniesienie kar za pomoc w aborcji oraz przerywanie ciąży za zgodą kobiety w określonych przypadkach, oraz projekt PSL i Polski 2050 dotyczący przywrócenia przesłanki umożliwiającej aborcję ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu.
To pierwsze głosowanie dotyczące projektów aborcyjnych od listopada 2024 r. Los ustaw jest niepewny ze względu na konserwatywne stanowisko części posłów PSL i Polski 2050, przeciwna jest również prawicowa opozycja.
Jak wygląda realna sytuacja Polek w kwestii aborcji, opowiadała w rozmowie z „Polityką” ordynatorka oddziału ginekologii operacyjnej szpitala w Prenzlau. „Dzwoni do mnie kilka, a czasem kilkanaście kobiet w miesiącu. A to już prawo statystyki, że co któraś z nich trafia do mnie w stanie zagrożenia życia. Bo uszkodzony płód to nie tylko obciążenie dla całego organizmu kobiety – jej wątroby, nerek, już nie wspomnę o psychice – to ryzyko powikłań, które mogą się skończyć śmiercią. Tuż przed naszą rozmową dzwoniła kolejna taka pacjentka, z Torunia, że jedzie do mnie. Mam nadzieję, że nie dotrze za późno”.
3. Kłopoty generała Dariusza P.
Prokuratura prowadzi postępowanie przeciwko byłemu szefowi Inspektoratu Uzbrojenia MON i zastępcy szefa Sztabu Generalnego w jednej osobie. Generał Dariusz P. tłumaczy, że stawiane mu zarzuty się nie potwierdziły i temat nie istnieje. Wygląda na to, że prokuratura jest innego zdania – pisze w „Polityce” Juliusz Ćwieluch.
Służby prześwietlały generała w kontekście jego dokonań na stanowisku szefa Inspektoratu Uzbrojenia. Śledczy wrócili m.in. do kontrowersyjnego zakupu samolotów średniej wielkości do przewozu osób o statusie VIP.
Śledczy wykryli też zależność pomiędzy awansem jednego z podwładnych a okazywaną przez niego wdzięcznością wobec gen. P. Jednym z jej objawów było m.in. zaproszenie na drogą kolację. W trakcie przesłuchania gen. P. zaprzeczył wszelkim zarzutom postawionym na etapie postępowania przygotowawczego.
4. Rozwija się nowa bitwa pod Dobropolem
Miasteczko Dobropole leży 22 km na północ od Pokrowska i ok. 45 km na zachód od Konstantynówki, o którą walki trwają już niemal rok. Przez dekady było nazywane „perłą Donbasu” z powodu jednych z największych złóż węgla kamiennego w regionie. Dziś to praktycznie opuszczone ruiny – nie ma prądu, bieżącej wody ani działających służb komunalnych.
O tym, jak wyglądają walki na tym odcinku frontu, piszą na Polityka.pl Michał i Jacek Fiszerowie. „Walki o Dobropole mają charakter pełzającej ofensywy. O ile początkowo walki pozycyjne były świadomym wyborem Rosjan, o tyle teraz przejście do działań manewrowych jest po prostu niezwykle trudne. Pole walki jest dosłownie przezroczyste. Dziesiątki krążących dronów dostarczają cennych informacji, a żołnierze kryją się w umocnieniach lub ruinach”.
Co nas czeka w przyszłym roku? „Władimir Putin wie już, że dotychczasowy plan nie wyszedł i trzeba zaplanować kolejne działania na 2027 r. Na polu walki nastąpi kontynuacja – bez wielkiej mobilizacji, za to z dotychczasową młócką”.
5. Szerszeń z Azji jest już w Polsce
Szerszeń, którego media nazywają azjatyckim, to w rzeczywistości Vespa velutina, szerszeń żółtonogi. To gatunek naturalnie występujący w północnych Indiach, Azji Południowo-Wschodniej oraz w Chinach. Najprawdopodobniej z tego ostatniego miejsca pochodziły osobniki, które odkryto w 2004 r. we Francji. Od tego momentu szerszeń żółtonogi stopniowo rozprzestrzenia się po Europie. Poza Francją jest już m.in. w Niemczech, Czechach, na Słowacji i w Wielkiej Brytanii.
W Polsce 14 października odkryto jego pierwsze gniazdo w Wielkiej Wsi pod Krakowem (kilkanaście metrów nad ziemią w koronie topoli). Pojedyncze osobniki znaleziono również w pasiece Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Zdaniem naukowców nie można wykluczyć, że gniazd jest już więcej.
Co w tym niepokojącego, pisze na Polityka.pl Robert Jurszo: „Szerszenie europejskie patrolują okolice uli w grupach kilku osobników, żółtonogie »obstawiają« zaś wyloty gniazd i przechwytują pszczoły wylatujące albo wlatujące do nich. I robią to rojami liczącymi czasem kilkadziesiąt osobników. W ten sposób mogą pustoszyć całe pszczele rodziny. Trudno się więc dziwić, że szerszeń żółtonogi spędza sen z powiek europejskim pszczelarzom. Jakby tego było mało, Vespa velutina stanowi potencjalne zagrożenie dla szerszenia europejskiego. Nie dlatego, że na niego poluje, ale z tego powodu, że może być dla niego niebezpiecznym konkurentem”.