1699. dzień wojny. Dobropole, czyli rzutem na taśmę przed zimą. W 2027 r. zapowiada się taka sama młócka
Dzisiejszej nocy 16 rakiet balistycznych spadło na Kijów. Ukraina ponownie nie otrzymała ostrzeżenia o ataku od amerykańskich systemów rozpoznania kosmicznego. Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio wyjaśnił, że przyczyną braku powiadomień był błąd w oprogramowaniu systemu wczesnego ostrzegania, a nie celowe wstrzymanie wymiany danych wywiadowczych. W podobnym tonie wypowiadał się prezydent Donald Trump. W ostrzale zginęła 21-letnia kobieta, a osiem osób odniosło obrażenia. Uszkodzona została naziemna stacja metra Czernihowska oraz stacja Lisowa na lewobrzeżnej linii, co zmusiło władze do tymczasowego wstrzymania ruchu pociągów. Poważnym zniszczeniom uległo też centrum handlowe Cosmo Multimall w pobliżu stacji metra Szuławska, na szczęście w chwili ataku było puste.
Na stronie ministerstwa obrony Ukrainy podano dziś: „Przez noc Rosja wystrzeliła 16 rakiet balistycznych na Kijów i obwód kijowski oraz ponad 200 dronów, w tym odrzutowych Shahedów, na całą Ukrainę. Główne cele stanowiły obiekty energetyczne, ale trafiono również klinikę, szkołę, stację metra i domy. Są ofiary. Co najmniej 550 tys. rodzin straciło prąd. Ukraina zgodziła się na każdą propozycję zawieszenia broni. Rosja wciąż odpowiada rakietami”.
Prezydent Donald Trump zaliczył kolejną odklejkę, obarczając winą Kijów i pisząc na Truth Social: „Moja decyzja w sprawie Rosji jest bardzo prosta. Jestem w trakcie negocjowania pokoju w wojnie między Rosją a Ukrainą i nie chcę zrobić niczego, co niemądrze odepchnęłoby Rosję od stołu negocjacyjnego. (…) Zełenski ma to gdzieś i szczerze mówiąc, przy tych wszystkich pieniądzach, które Europa mu tak głośno przekazuje… on nie chce zakończyć tej wojny i prawdopodobnie nigdy nie chciał”.
Na linii frontu
Na froncie rosyjskie grupy dywersyjno-rozpoznawcze Specnazu przedarły się w rejon bezpośrednio przylegający do Zaporoża. Ich obecność meldowano we wsiach Kuszuhum i Bałabyne, tuż na obrzeżach miasta. Dochodziło tam do starć i walk. Co ciekawe, rosyjscy żołnierze biegle mówią po ukraińsku (możliwe, że byli rekrutowani spośród separatystów) i z łatwością udają ukraińskich wojskowych. Przedostali się prawdopodobnie przez trudnodostępne tereny i bagna powstałe po zniszczeniu tamy i opróżnieniu Zalewu Kachowskiego.
Ukraińskie wojska odzyskały niewielkie tereny w północnej i wschodniej części obwodu sumskiego przy granicy z Rosją, odbijając m.in. wieś Myropillę i zajmując pozycje po jej wschodniej stronie. Trwa tam intensywna przepychanka i przesuwanie pasa pozycji obronnych, wzajemne infiltracje itd. Pod Kupiańskiem linia frontu się nie zmieniła, ale Rosjanie zdołali przeprowadzić dużą penetrację od północy po wschodniej stronie rzeki Oskil w kierunku węzła kolejowego Kupiańsk Wuzłowyj. Pod Łymaniem sytuacja pozostaje stabilna, choć rosyjscy żołnierze dokonali infiltracji i byli widziani na ulicach miasta. Z kolei na południu, w kierunku Orichiwa, Rosjanie przedarli się przez wieś Nowodahyliwkę na przedmieścia miasteczka.
Klasyczna pełzająca ofensywa
Miasteczko Dobropole leży 22 km na północ od Pokrowska i ok. 45 km na zachód od Konstantynówki, o którą walki trwają już niemal rok, od 25 października 2025 r. Pokrowsk jest w rękach Rosjan, ale walki o miasto trwały od lipca 2024 r. do stycznia 2026 r. Przed 2022 r. Dobropole liczyło 28–31 tys. mieszkańców, po wybuchu wojny przyjęło tysiące uchodźców z głębi Donbasu, jednak wraz ze zbliżaniem się frontu populacja miasta zaczęła gwałtownie maleć i obecnie wynosi ok. 1 tys. mieszkańców. Przez dekady miasteczko było nazywane „perłą Donbasu” z powodu jednych z największych złóż węgla kamiennego w regionie. Kopalnie oraz powiązane z nimi zakłady wzbogacania węgla stanowiły kręgosłup lokalnej gospodarki. Uzupełnieniem był sektor rolniczy i przetwórczy.
Dziś są to praktycznie opuszczone ruiny. W Dobropolu nie ma prądu, bieżącej wody ani działających służb komunalnych. W miejscowości nie działają tradycyjne usługi telekomunikacyjne, sklepy ani apteki. Miasto stało się odizolowane, a dotarcie do niego jest skrajnie niebezpieczne ze względu na intensywną aktywność dronów. Po wschodniej stronie naciera 114. Brygada Zmechanizowana Gwardii (separatyści donieccy), dochodząca od północnego wschodu do skraju miasteczka. Wspiera ją rosyjska 61. Kirkeńska Brygada Piechoty Morskiej Gwardii i 137. Brygada Szturmowa „Ural”, a także mobilizowane pułki piechoty terytorialnej. Na południowy skraj wdarła się 5. Doniecka Brygada Zmechanizowana Gwardii i 110. Brygada Zmechanizowana Gwardii oraz 506. Pułk Zmechanizowany Gwardii z 27. Dywizji Zmechanizowanej Gwardii. Od zachodu miasteczko stara się oskrzydlić 35. Wołgogradzko-Kijowska Brygada Zmechanizowana Gwardii oraz pułki obrony terytorialnej.
Walki o Dobropole mają charakter pełzającej ofensywy. O ile początkowo walki pozycyjne były świadomym wyborem Rosjan, o tyle teraz przejście do działań manewrowych jest po prostu niezwykle trudne. Pole walki jest dosłownie „przezroczyste”. Dziesiątki krążących dronów dostarczają cennych informacji, a żołnierze kryją się w umocnieniach lub ruinach. Jeśli wykryją jakąś większą grupę, na pozycję kierowany jest ogień artylerii albo bomby kierowane. Dlatego żołnierze maksymalnie się rozpraszają i o jakiejkolwiek koncentracji większych sił nie ma mowy. Wojska trzeba by koncentrować 20–30 km od przedniego skraju obrony. W decydującym momencie, pod osłoną nocy, huraganowego ognia i silnego zakłócania radioelektronicznego, duże zgrupowania z obroną antydronową musiałyby błyskawicznie pokonać ten dystans w 30–40 min i wtargnąć w głąb pozycji nieprzyjaciela, poprzedzone grupami szturmowymi na motocyklach i pojazdach improwizowanych. Pozwoliłoby to uzyskać przełamanie wrogiej obrony na większą głębokość.
Latem Rosjanie podjęli kilka prób większych natarć grupami od 200 do 600 żołnierzy oraz kilkunastu do kilkudziesięciu pojazdów pancernych, w tym do tuzina czołgów. Większość tych działań skończyła się niepowodzeniem, a pozostałe umiarkowanym sukcesem w postaci taktycznego włamania na głębokość kilku kilometrów. Żeby osiągnąć większy sukces, trzeba by skierować do ataku kilka tysięcy żołnierzy i kilkadziesiąt pojazdów pancernych, w tym co najmniej kompletny batalion czołgów.
Oczywiście Rosjanie nie chcą ponosić znaczących strat tylko po to, by wbić się w ukraińską obronę na 8–15 km, gdzie natarcie i tak by utknęło z powodu utraty siły bojowej. Dlatego wolą rozmiękczać obronę infiltracjami i atakować ukraińskie pozycje grupami od 3 do 12 żołnierzy, prowadząc w skali doby nawet kilkaset takich miniszturmów. Dzięki wyczerpywaniu obrony udaje się im przesuwać linie po kilkaset metrów, zmuszając Ukraińców do opuszczania najbardziej wysuniętych pozycji obserwacyjnych i przenoszenia się ciut dalej. Samych pozycji jest dużo więcej niż obsadzających je żołnierzy właśnie po to, by mogli się oni między nimi przemieszczać. Dzięki temu nie wiadomo, gdzie dokładnie w danej chwili znajdują się obrońcy.
Brak efektów
Powolne, pełzające ofensywy przeprowadzane setkami miniszturmów zamiast jednego silnego uderzenia nie dają szans na szybkie zajęcie terytorium – walka o jedno małe miasto może trwać nawet rok. Jest to raczej walka woli, ścieranie się zasobów mobilizacyjnych i możliwości ekonomicznych państwa oraz determinacji sojuszników. W 2026 r. Władimir Putin liczył na to, że zajmując resztę Donbasu – czyli położone za pasem umocnień miasta Kupiańsk, Słowiańsk, Kramatorsk i Konstantynówkę – pokaże Ukraińcom, że nic nie jest w stanie ich obronić. Że Rosja konsekwentnie realizuje cele. Działaniom tym miała towarzyszyć silna kampania kognitywna.
Ale nie wyszło. Plan załamał się już na wstępie, czyli na polu walki. Ostatni bastion w Donbasie nie został zdobyty, Dobropole, a wcześniej rejony Kupiańska i Łymania, okazały się jedynie rozpaczliwymi rzutami na taśmę.
Władimir Putin wie już, że dotychczasowy plan nie wyszedł i trzeba zaplanować kolejne działania na 2027 r. Na polu walki nastąpi kontynuacja – bez wielkiej mobilizacji, za to z dotychczasową młócką. Przestawieniu ulegnie natomiast kierunek i sposoby prowadzenia wojny kognitywnej: operacji informacyjnych, oddziaływania refleksyjnego oraz wsparcia ze strony działań hybrydowych. O tych zmianach napiszemy jednak jutro.