Drzewa w miastach to dobry biznes
Sadzenie drzew w miastach nie przynosi gotówki bezpośrednio. Ale jest całkiem dochodowe w pośredni sposób – wyliczają naukowcy.
Hung Tran/Unsplash

To, że drzewa w miastach są potrzebne, nie jest stwierdzeniem specjalnie odkrywczym. Badania naukowe potwierdzają, że zieleń za oknem uspokaja, poprawia nastrój i wpływa korzystnie na zdrowie.

Czy można wartość drzew w mieście wycenić? Postanowił tego dokonać zespół naukowców z amerykańskiej Służby Leśnej Departamentu Rolnictwa oraz Instytutu Daveya (ponadstuletniej instytucji, której założycielem był John Davey, pionier arborystyki). Prof. Theodore Endreny z Uniwersytetu Stanowego Nowego Jorku opisuje w serwisie „The Conversation”, jak odpowiednie oprogramowanie pozwoliło oszacować zyski z drzew w ponad 30 największych metropoliach na świecie.

Czytaj także: Trybunał UE: Wycinka Puszczy Białowieskiej niezgodna z prawem. Ale kar nie nakłada

Ile pieniędzy dają drzewa?

Okazuje się, że każdy kilometr kwadratowy zadrzewionej powierzchni przynosi każdego roku około półtora miliona dolarów oszczędności. Najwięcej na leczeniu chorób wywołanych zanieczyszczeniem powietrza (niemal milion), energii zużywanej do ogrzewania i chłodzenia (pół miliona), mniej na retencji wód opadowych oraz wiązaniu dwutlenku węgla (rzędu kilkudziesięciu tysięcy dolarów). Innymi słowy, każdy dolar wydany na posadzenie drzewa przynosi co roku zaoszczędzone dwa i ćwierć dolara. Są to jednak obliczenia niedoszacowane. Badacze zastrzegają, że nie wzięli pod uwagę tego, iż drzewa przynoszą korzyści także zapylającym owadom, tłumią hałas czy zacieniają tereny rekreacyjne.

Czytaj więcej: Ludzkość wycięła już 50 proc. lasów naturalnych Ziemi

Drzewa w mieście – to się opłaca

Szacunki te oznaczają, że na przykład Warszawa, której prawie 80 km kw. powierzchni porastają lasy i parki, dzięki drzewom oszczędza rocznie około 120 mln dol., co stanowi mniej więcej 2,5 proc. jej budżetu.

Czy takie obliczenia mają sens? Tak, choćby dlatego, że pozwalają uświadomić wartość drzew. Zmiany klimatu, przez rosnące temperatury i coraz więcej gwałtownych opadów, najbardziej dotkną miasta, zwłaszcza te, w których buduje się kosztem zieleni.

Miejska wyspa ciepła – kosztowna i groźna dla zdrowia

Gdy temperatura powietrza mierzona w cieniu dochodzi do 30 stopni, beton nagrzewa się do 40, zaś asfalt do 50 stopni. Ciepło oddają jeszcze długo po zachodzie słońca. Ta miejska wyspa ciepła sprawia, że upał w mieście jest nie do zniesienia i bywa groźny dla zdrowia. Bo upały nie tylko znacząco zwiększają zużycie energii potrzebnej do chłodzenia – są też najbardziej śmiertelnym zjawiskiem naturalnym.

Czytaj także: Moda na miejską zieleń

Tymczasem w cieniu drzewa jest o kilka stopni chłodniej, niż wynosi temperatura powietrza (mierzona w cieniu gdzie indziej). Rośliny bezustannie pobierają wodę z gleby i część oddają w postaci pary wodnej, co schładza ich bezpośrednie otoczenie. W przypadku gwałtownych opadów pomagają z kolei zatrzymać wodę w glebie, co zapobiega zalewaniu ulic i piwnic domów.

Czy odpowiedzialni za Miejskie Plany Adaptacji uwzględnią w nich drzewa?

W Polsce każde miasto powyżej 100 tys. mieszkańców ma do końca bieżącego roku stworzyć Miejski Plan Adaptacji. Plany te mają zawierać ocenę zagrożeń związanych ze zmianą klimatu i projekt działań adaptacyjnych. Ważne jest bowiem, żeby miasta były przygotowane na coraz częstsze i bardziej gwałtowne zjawiska: z jednej strony upały i susze, z drugiej ulewy, podtopienia i powodzie. Niestety, plany takie operują ogólnikami (jak „budowanie zrównoważonego miasta” czy „zwiększanie terenów zajmowanych przez zieloną i błękitną infrastrukturę”) i na poziomie ogólnej strategii nie zobowiązują do posadzenia konkretnej liczby drzew lub zwiększenia obszarów zielonych o określoną powierzchnię. Te działania wynikają dopiero z bardziej szczegółowych planów zagospodarowania terenu czy projektów realizowanych w ramach budżetów obywatelskich.

Czytaj więcej: W centrum Warszawy ktoś wyciął pomnik przyrody

Nieoceniona wartość drzew

Na deser zaś można wspomnieć o badaniach sprzed trzech lat. Naukowcy stwierdzili w nich, że zaledwie kilka drzew w otoczeniu sprawia, że czujemy się zdrowsi i… młodsi. Mieszkający na obsadzonych drzewami ulicach czują się równie zdrowi co osoby o siedem lat młodsze (lub bogatsze o 10 tys. dolarów rocznego dochodu). Naprawdę warto mieć za oknem drzewa.

Czytaj także: Jak kontakt z przyrodą wpływa na stan psychiczny człowieka

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj