Piotr Mirski i Łukasz Dziatkiewicz dla POLITYKA.PL
23 lipca 2010

Wzlot i upadek kin samochodowych

Kino za kółkiem

 

Seks, przemoc i... kangury, czyli powolny zmierzch seansów

W latach 70. wielu właścicieli drive-inów zwróciło się w stronę amatorów tzw. „wstydliwych przyjemności”, dla których powstawały filmy z gatunku exploitation. Fantastyczno-naukowa tandeta lub gotycka groza zostały zastąpione w nich przez seks i przemoc. Dosadna treść często szła w parze z podłymi warunkami projekcji, za co odpowiadała mała ilość puszczanych w obieg kopii. „Po tym, jak film był grany w kinie samochodowym w El Paso, tylko Bóg mógł wiedzieć, w jakim stanie będzie taśma” - wspominał po latach Quentin Tarantino.

Filmy exploitation były nie tylko wynikiem coraz to bardziej liberalnego podejścia do obecności seksu oraz przemocy w mediach, ale także próbą przyciągnięcia nowych widzów do podupadających kin samochodowych. Do ich zmierzchu przyczyniło się zwiększenie cen za wynajem ziemi, a gwoźdźmi do trumny okazało się nadejście kolorowej telewizji, a później wideo, które znacznie podnosiły rozrywkową wartość domowego ogniska. Wiele z tych obiektów zostało zmienionych w pchle targi – największy drive-in na świecie, Fort Lauderdale Swap Shop na Florydzie, wciąż działa, ale w dzień służy jako gigantyczne targowisko.

Kina samochodowe cieszyły się popularnością również w Australii, czyli kraju mającym pod dostatkiem wolnej przestrzeni pod budowę tego typu miejsc; swojego czasu funkcjonowało ich ponad 300.

Ciekawostką jest obraz „Dead End Drive-in” (1986), opowiadający o kinie samochodowym zmienionym w obóz koncentracyjny dla społecznych wyrzutków. Poza Australią drive-iny przyjęły się i działają do dziś w Kanadzie. Szczególnym zjawiskiem w zupełnie innej kulturze jest Sunset Drive-in w... Ahmadabadzie w zachodnich Indiach. Szczyci się on miejscem na 655 aut! Nic więc dziwnego, iż ma na wyposażeniu największy w Azji ekran.

W przygasłą formułę nieco życia tchnęła niedawno grupa zapaleńców, anarchistów i niezależnych filmowców z USA. Zgodnie z punkową maksymą „Do It Yourself” (Zrób to sam), zaczęli oni organizować w parkach lub pod mostami amatorskie projekcje, zwane „guerilla drive-in” (partyzanckie drive-in). Oprócz mainstreamowych produkcji puszczane są przez nich również te offowe. Niestety, policja czasem nie ma zrozumienia dla tego typu działalności kulturalnej i kończy owe pokazy.

„Drajwyn”, czyli kina samochodowe przyjeżdżają nad Wisłę

Kiedy w latach 50. i 60. ta forma rozrywki przeżywała swój największy rozkwit, w Polsce telewizory mieli nieliczni, a na prowincji nierzadko jedynym kinem było objazdowe. Pierwszy tego typu biznes powstał dopiero w 1994 r. w Warszawie na teranie giełdy na Żeraniu, a jego otwarcie uświetnił przedpremierowy pokaz „Czterech wesel i pogrzebu”. Na widzów czekało 300 miejsc parkingowych, cena pojedynczego biletu wynosiła 35 tysięcy starych złotych (po denominacji - 3,50 zł). Podobno na początku seanse cieszyły się popularnością, niemniej dość szybko zainteresowanie opadło i kino zostało zamknięte.

Taki sam los podzieliło wiele innych miejsc tego typu, które raz po raz pojawiały się i szybko znikały. Wystarczy przytoczyć historię pierwszego kina samochodowego w Łodzi. Otwarte w ubiegłe wakacje, miało początkowo prosperować przez trzy tygodnie i w razie sukcesu przedłużyć działalność na cały okres letni. Ostatecznie stojąca za tym przedsięwzięciem firma SINTEL Multimedia zamknęła je w ustalonym terminie. Z organizowania takich imprez zrezygnowało również Multikino w Gdańsku. Na miejsce zamkniętych drive-inów pojawiają się jednak następne: w czerwcu tego roku otwarto jedno w Łomży; ma ono przede wszystkim przyciągać turystów do XIX-wiecznych Fortów Piątnicy.

Natomiast od kilku lat nieźle prosperuje firma DobreKino. Urządza ona całoroczne pokazy w siedmiu punktach na terenie całego kraju (m.in. w Słupsku, Mikołowie, Poznaniu, Wrocławiu), a także w Jeseniku w Czechach. Imprezy mają czasem charakter hybrydowy: widzowie siedzą i samochodach, i na krzesłach. Ilość miejsc zależy od konkretnego miasta, ale frekwencja zazwyczaj dopisuje. Mimo to, będący właścicielem firmy Ireneusz Krowicki przyznaje, że utrzymanie się jedynie z drive-inów jest w Polsce niemożliwe. Dlatego DobreKino ma w swojej ofercie także inne atrakcje: projekcje 3-D czy festiwale filmowe.

Obserwując wszystkie próby zaszczepienia na rodzimym gruncie tej przebrzmiałej już w jej ojczyźnie mody, należy zadać sobie pytanie o sens takich działań. Komentarze pod newsami ogłaszającymi otwarcie kolejnego drive-ina tłumaczą wszystko, bowiem dominuje w nich zachwyt nad „amerykańskością” tych przybytków w rodzaju: „Zupełnie jak w USA” czy „Jak na hollywoodzkich filmach”. Krytyk filmowy Michał Oleszczyk tak ocenia to zjawisko: „Wydaje mi się, że taki pomysł mógłby w Polsce chwycić na zasadzie jednorazowego wydarzenia. Mitologia kina samochodowego jest u nas silna dzięki setkom filmów amerykańskich, w których takie kina widzieliśmy. Stały się one częścią naszej kulturowej nostalgii, mimo że większość z nas w kinie samochodowym nigdy nie była. Oczywiście amerykański romans z automobilem zawsze był bardziej płomienny i zamaszysty od naszego: tamtejsze pojazdy są większe i bardziej niezbędne, bo komunikacja publiczna w wielu miejscach po prostu nie istnieje. Ale myślę, że nawet w cinquecento dałoby się obejrzeć „Szybkich i wściekłych" i mieć z tego frajdę (nawet jeśli post factum dopadnie nas kompleks niższości)”.

Ubiegły rok był dla polskich kin rekordowy – sprzedano 38 milionów biletów – ale to multipleksy położone przy centrach handlowych są miejscami, gdzie przede wszystkim kierowali się widzowie. Najnowszy repertuar, wszystkie dobrodziejstwa współczesnego konsumpcjonizmu (m.in. położone w pobliżu sklepy oraz restauracje), a także brak konieczności posiadania własnego pojazdu – te zalety wielosalowych kin sprawiają, że są one - czy tego chcemy czy nie - przyszłością kina. Czas drive-inów bezpowrotnie minął, a u nas - także z racji pogody - mogą być co najwyżej wakacyjną efemeryczną atrakcją.

Newsletter
Zapisz się, by w każdy piątek otrzymać informacje o najważniejszych wydarzeniach kulturalnych
Polityka on Facebook

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną