Lekarze grożą strajkiem. W powietrzu wisi duża awantura
Chodzi o godność i sens
Nasilający się od piętnastu lat festiwal arogancji i niekompetencji władzy musi któregoś dnia wykrzesać iskrę, która spowoduje wybuch. I nie o pieniądze tu przede wszystkim chodzi.
Forum

Lekarze grożą ogólnopolskim strajkiem. Kolejne środowiska lekarskie zgłaszają poparcie dla protestujących kolegów z Porozumienia Zielonogórskiego. Nie wiem, czy dojdzie do strajku, ale na moje oko w powietrzu wisi duża awantura. Każdy, kto choć trochę obserwuje relacje NFZ i ministerstwa zdrowia ze świadczeniodawcami (szpitalami, przychodniami, personelem medycznym), od dawna ma poważne powody, by się tego spodziewać.

Nasilający się od piętnastu lat festiwal arogancji i niekompetencji władzy musi któregoś dnia wykrzesać iskrę, która spowoduje wybuch. I nie o pieniądze tu przede wszystkim chodzi. Choć władza robi wiele, by sprowadzić do nich konflikt – bo sądzi, że to jej ułatwi złamanie przeciwnika. W istocie chodzi o szacunek, bezpieczeństwo, poczucie sensu i godność, naruszane przez inwazję biurokratycznych absurdów wymuszanych z brutalną pychą faktycznego monopolisty. Od jego zmiennych widzimisię, wspartych przez kolejne sejmowe maszynki do głosowania, zależy bowiem los szpitali, przychodni, pielęgniarek, lekarzy i – oczywiście – pacjentów.

Przez te piętnaście lat służba zdrowia stała się takim cesarstwem absurdów, jak kiedyś PRL. Janos Kornai, wielki węgierski ekonomista, twórca teorii „gospodarki niedoboru”, odnalazłby tu wszystkie patologie, które opisywał, analizując rozpad centralnie planowanej gospodarki tzw. demokracji ludowych. Erupcję biurokratycznej mitręgi. Obsesję i rozpasanie kontroli. Rozbabrane i wycofywane arbitralnie wymyślane reformy. Wypieranie merytorycznych celów przez coraz bardziej radykalny formalizm. Przerzucanie wszelkiego ryzyka przez władzę na jej kontrahentów. Wymuszanie coraz bardziej złożonych biurokratycznych procedur pogłębiających deficyt.

Kolejki rosną i jakość usług spada wraz z mnożeniem sprawozdawczości, która zajmuje połowę czasu pracy bardzo wielu lekarzy. Drobna dokumentacyjna pomyłka może lekarza kosztować majątek. Rośnie presja hazardu moralnego – leczyć czy oszczędzać. Mechanizmy finansowania utrudniają leczenie, często w poruszająco absurdalny sposób. A kontrole są coraz surowsze i coraz bardziej okrutne. To wszystko sprawia, że w służbie zdrowia narasta coraz potężniejsza frustracja tylko częściowo lukrowana lepszymi zarobkami lekarzy. Jak u Kornaia – taki system demoralizuje wszystkich, którzy mu podlegają, ale pieniądze nie uśmierzą na zawsze bólu funkcjonowania w matni absurdów, za które na oczach lekarzy i pielęgniarek cierpią ich pacjenci.

Pakiety Arłukowicza, a zwłaszcza sposób ich wprowadzenia i metody wymuszania podpisu pod nowymi umowami, to kolejne kroki w tę stronę. Same w sobie nie zmieniły radykalnie sytuacji lekarzy rodzinnych, ale poruszyły pęczniejący od dawna godnościowy nawis. Mogą już teraz uruchomić lawinę albo powiększyć tę, która zejdzie w przyszłości. Ten mechanizm też znamy ze świata opisanego przez Janosa Kornaia. W 1980 r. strajk w Świdniku wybuchł z powodu braku kiełbasy, gdy w Polsce brakowało wszystkiego. A strajk w Stoczni Gdańskiej wybuchł z powodu niesprawiedliwego potraktowania jednej suwnicowej, gdy tysiące ludzi były traktowane gorzej.

Z faktu, że nawis godnościowy pęka, nie wynika, że musi dojść do generalnego zderzenia w postaci strajku jakiejś części lekarzy. Kluczem do sytuacji jest respekt. Jeśli Pani Premier spotka się z charyzmatycznym konsultantem krajowym do spraw medycyny rodzinnej, który też nie podpisał nowej umowy z NFZ, jeśli minister Arłukowicz przestanie lekarzy obrażać, jeśli władza zrozumie, że lekarze i pielęgniarki są jej partnerami, a nie krnąbrnymi poddanymi, wszyscy na tym skorzystają.

Jeśli to się jeszcze tym razem nie uda, to albo dojdzie do strajku, albo będziemy dalej w kornaiowskim świecie czekali na ozdrowieńczy wybuch.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj