Paranoja polityczna
Paranoja, histeria, furia – to określenia używane ostatnio dla opisania tego, co dzieje się w Polsce. Ale czym jest paranoja i czy istnieje jej odmiana polityczna?
Okazało się, że przed kilku laty wyszła w Polsce książka „Paranoja polityczna. Psychopatologia nienawiści” (przekład Hanna Jankowska, KiW 1999 r.) dwóch znanych specjalistów amerykańskich. Prof. R.S. Robins z Instytutu Historii Nauki w Londynie oraz z Uniwersytetu Tulane w USA był doradcą rządu amerykańskiego w dziedzinie psychologii politycznej. Prof. J.M. Post (George Washington University) przez 20 lat kierował ośrodkiem analizy osobowości i zachowań politycznych. Książka Robinsa i Posta (dziś już prawie nie do dostania), której fragmenty publikujemy, stanowi znakomity wykład na temat paranoi politycznej. Autorzy prowadzą nas od podstawowych pojęć, poprzez korzenie socjobiologiczne i psychologiczne zjawiska, rodzaje paranoi (np. prześladowcza, wielkościowa), zagadki umysłu paranoika i jego cechy (podejrzliwość, ksobność, wrogość), objaśniają, co to jest styl paranoiczny, na czym polega osobowość wojenna („Kiedy rywale stają się wrogami, zaczyna się paranoja”), skąd bierze się kultura paranoiczna i mentalność spiskowa.

Książka zawiera przykłady paranoi indywidualnej i zbiorowej, od przypadków, na które autorzy natknęli się w swojej praktyce medycznej i terapeutycznej, po znane postaci historyczne – Hitlera, Stalina, Pol Pota, Idi Amina, – przywódców sekt i kultów (Jim Jones, David Koresh), nacjonalistów, rasistów i terrorystów, a także szpiegów (Anatolij Golicyn, agent KGB, który przeszedł na stronę USA), fanatyków (Joe McCarthy). Autorzy omawiają zjawisko paranoi zbiorowej na przykładzie ZSRR (kształtowanie „nowego człowieka radzieckiego”), Trzeciej Rzeszy, Chin z czasów Mao, Kambodży, Korei Północnej, , a także analizują podejście paranoidalne do polityki zagranicznej (poszukiwanie wroga). „Paranoja polityczna” to pasjonująca książka z pogranicza psychologii, antropologii i historii, lektura, która pomaga zrozumieć świat, w jakim żyjemy.



Puchatek informuje Kłapouchego, że brak mu ogona. Kłapouchy z długim i smutnym westchnieniem stwierdza:

– Przekonałem się, że masz rację.
– Pewnie, że mam rację – odpowiedział Puchatek.
– To jest zupełnie jasne – powiedział Kłapouchy – nie mam co do tego żadnych złudzeń.
– Musiałeś go gdzieś zostawić – rzekł Kubuś Puchatek.
– Ktoś musiał mi go zabrać – powiedział Kłapouchy. – I jak tu mieć dla nich serce? – dodał po dłuższej chwili milczenia.
A.A. Milne, „Kubuś Puchatek”


paranoja

Choroba psychiczna, dla której typowe są usystematyzowane urojenia oraz projekcja osobistych konfliktów, przypisywanych rzekomej wrogości otoczenia; chroniczna psychoza funkcjonalna, rozwijająca się w podstępny sposób. Charakteryzuje się uporczywymi, nie ulegającymi zmianom, spójnymi pod względem logicznym urojeniami, dotyczącymi przeważnie prześladowań albo związanymi z manią wielkości.

paranoik
Człowiek dotknięty paranoją, paranoiczny. Charakteryzujący się przesadną podejrzliwością, cierpiący na urojenia wielkości albo urojenia prześladowcze.

(Webster’s New Universal Unabridged Dictionary)

Zaburzenie to cechuje się nieustanną podejrzliwością i brakiem zaufania do innych, przekonaniem, że działają ze złośliwych pobudek. Osoby dotknięte paranoicznym zaburzeniem osobowości

• bezpodstawnie podejrzewają, że są przez innych wykorzystywane, krzywdzone lub oszukiwane;

• bez przerwy żywią nieuzasadnione wątpliwości co do lojalności przyjaciół lub współpracowników, są przekonane, że nie można im ufać;

• niechętnie zwierzają się komukolwiek, gdyż obawiają się bezzasadnie, że to zostanie wykorzystane na ich szkodę;

• w niewinnych uwagach czy zdarzeniach dopatrują się ukrytych znaczeń – czują się poniżone lub zagrożone;

• bez przerwy żywią urazę – nie wybaczają zniewag ani lekceważenia;

• dostrzegają – niewidoczne dla innych – ataki na siebie lub swoją reputację i szybko reagują gniewem albo przechodzą do kontrataku;

• nieustannie żywią bezpodstawne podejrzenia co do wierności współmałżonka lub partnera seksualnego.

Pionier psychiatrii Eugene Bleuler opisał w 1911 r. paranoję jako „konstruowanie na podstawie fałszywych przesłanek logicznie zbudowanego i pod wieloma względami spójnego, niepodważalnego systemu urojeń, przy czym nie występuje żadne dające się wykazać zaburzenie innych funkcji psychicznych”. (...) Paranoik jest zupełnie normalny, jeśli nie liczyć urojeń o otaczającym go zewsząd spisku i zagrożeniu. Często bywają dobrze zamaskowane, ale mogą zdominować każdą chwilę życia paranoika. Dopóki nie wkroczy w obszar urojeń, otoczenie paranoika może nie zdawać sobie sprawy, w jak bardzo wypaczony sposób postrzega on rzeczywistość.

Termin paranoja w coraz większym stopniu zaczęto stosować nie tylko na określenie specjalnej jednostki diagnostycznej, ale w szerszym znaczeniu, odnoszącym się do cech osobowości oraz stylu bycia, dla którego typowa jest ostrożność, podejrzliwość, nadwrażliwość i skłonność do izolowania się. Ważnym elementem tego stylu jest nieprzyznawanie się do własnych niewygodnych uczuć i przypisywanie ich innym osobom. Jest to psychologiczny mechanizm obronny nazywany projekcją. (...) Choć paranoiczna postawa przejawia się w wielu dziedzinach ludzkiej działalności, najwyraźniej daje się dostrzec w niespokojnym świecie polityki, jako że należy do jego nieodłącznych cech. Szimon Peres, komentując nieufność, jaka panowała w stosunkach z jego politycznym rywalem premierem Icchakiem Rabinem, stwierdził ironicznie: – Podejrzliwość ma swój urok. Dzięki niej człowiek czuje, że ma rację i słusznie postępuje. Podejrzliwość to bardzo przyjemna rzecz...

W skrajnym wydaniu paranoiczny styl uprawiania polityki przynosi więcej szkody niż jakikolwiek inny. Paranoicy nie mają przeciwników, rywali czy oponentów, tylko wrogów, tych zaś nie wystarczy zwyczajnie pokonać, a już na pewno nie można się z nimi wdawać w kompromisy czy ich pozyskiwać. Wrogów się niszczy. Były gubernator Luizjany Huey Long powiedział do tych, którzy wyrażali odmienne niż on zdanie: – Ja was nie tylko zwyciężę. Ja was zrujnuję!

Paranoję polityczną tak trudno zdefiniować i zrozumieć, ponieważ w punkcie wyjścia jest tylko wypaczeniem właściwej reakcji, dopiero potem przekracza wszelkie granice. Podobnie jak gorączka w chorobie, pewna doza podejrzliwości to w polityce niezbędny, a nawet zdrowy mechanizm obronny.

Lyndon Johnson, którego przecież nie zaliczymy do przywódców typu paranoicznego, zauważył kiedyś, że każdy polityk, wchodząc do pokoju pełnego ludzi, powinien umieć wyczuć, kto jest z nim, a kto przeciw niemu. Wszyscy politycy, czy to w Moskwie, czy w Waszyngtonie, muszą nieustannie liczyć się z ewentualnym zagrożeniem i być szczególnie wyczuleni na działania opozycji przybierające formę tajnego spisku. Politycy, którym takiego wyczucia brakuje, długo się nie utrzymają. W niektórych politycznych systemach nawet długo nie pożyją. Na przykład w kłębowisku spisków i intryg, jakim był Kreml, brak tej cechy mógł okazać się zgubny.

Kiedy polityk rzeczywiście miał w swej praktyce do czynienia ze zdradą albo spiskiem, wyciąga z takiego doświadczenia poważne wnioski i może je nadmiernie uogólnić. Przestraszony przywódca polityczny przyswaja sobie paranoiczną postawę, żeby przetrwać. Izoluje się i nie jest już w stanie stworzyć sojuszów opartych na zaufaniu. (...)




SIEDEM ELEMENTÓW PARANOI

Skrajna podejrzliwość to jeden z głównych elementów zespołu paranoicznego. Inne to przekonanie o centralności własnej osoby (ksobność), mania wielkości, wrogość, lęk przed utratą niezależności, projekcja i urojenia.



1. Podejrzliwość

Podejrzliwość to najbardziej widoczna cecha paranoika, cecha sine qua non. W jego przekonaniu nic nie jest takie, jakim się wydaje. Paranoik nie dopuszcza, by jego uwagę rozpraszały pozornie niewinne fakty – twierdzi, że wie, co się za nimi kryje. Wciąż szuka ukrytych znaczeń, sygnałów wskazujących na obecność wrogów, o których wie, że go otaczają. Interpretuje swoje spostrzeżenia zgodnie z przyjętymi założeniami i wnioskami, droga jego rozumowania biegnie „z góry w dół”, chciwie wychwytuje najdrobniejsze oznaki potwierdzające jego hipotezę o spisku. Nie przyjmuje do wiadomości najbardziej niezbitych dowodów podważających jego przekonania, uważa je za oszukaństwo umyślnie spreparowane po to, by uśpić jego czujność. Jest zbyt sprytny, by dało się go oszukać: fakty, które w sposób oczywisty przeczą jego wizji świata, świadczą tylko o przebiegłości i złych zamiarach wrogów. On wie, że niebezpieczeństwo czai się wszędzie. Prowadzi poszukiwania jak naukowiec, ale jest między nimi zasadnicza różnica. Naukowiec, chcąc odkryć prawdę, rozumuje w sposób zarówno dedukcyjny, jak i indukcyjny, stara się wyjaśnić to, co zaobserwował. Sprawdza swoją hipotezę i jest gotów od niej odstąpić, jeśli materiał badawczy jej nie potwierdzi. Paranoik przeciwnie, z góry zna „prawdę” i szuka jej potwierdzenia. Przyjmuje ustalone wnioski i szuka dowodów. Nie dąży do potwierdzenia lub obalenia hipotezy. Wie, że jeśli bardzo się postara, znajdzie dowody, które potwierdzą jego podejrzenia. W swych poszukiwaniach wybiera tylko te „dowody”, które przemawiają za jego przekonaniem o zagrożeniu. (...)

Paranoik, który przez dwa dni z rzędu zobaczy w metrze tego samego człowieka, uzyska potwierdzenie, że jest obserwowany. Jeśli zaś ten człowiek skinie komuś głową, będzie to dowód na istnienie sieci obserwatorów. Świat paranoika nie dopuszcza odcieni szarości, nie ma w nim miejsca na niepewność. Nie toleruje się dwuznaczności, panuje skłonność do klasyfikowania w kategoriach albo/albo: dobry/zły, przyjaciel/wróg.

2. Ksobność

Świat paranoika zaludniają wrogowie, a on sam stanowi ośrodek ich uwagi. Ta ksobność, jedna z najbardziej znamiennych cech paranoika, ma charakter defensywny. Lepiej być głównym obiektem wrogich knowań niż być lekceważonym. Założenie ksobności może doprowadzić do tego, co Norman Cameron określił jako pseudośrodowisko paranoiczne – jest to „wyimaginowana organizacja składająca się z realnych i będących wytworem fantazji osób, które w wyobrażeniu pacjenta zjednoczyły się, by działać przeciw niemu”. 3. Mania wielkości

Aroganckie przekonanie o własnej wielkości pozostaje w bliskim związku z wiarą paranoika, iż jest on centralnym obiektem zainteresowania. Jest pewien swoich racji, nie dopuszcza żadnej różnicy zdań. Zna całą prawdę i żywi swego rodzaju pogardę dla głupców, którzy mają odmienne zdanie. Arogancka postawa paranoika jest powodem nieustannych kłopotów w stosunkach z innymi ludźmi.

4. Wrogość

Pierwszą cechą, jaka rzuca się w oczy nawet przy przypadkowym zetknięciu z paranoikiem, jest nie tyle jego przekonanie o spisku czy arogancja, ile generalnie wrogie nastawienie do świata. Paranoik jest wojowniczy i łatwo się irytuje, nie ma poczucia humoru, jest niezwykle wrażliwy na oznaki lekceważenia, kłótliwy, spięty, nastawiony obronnie. Elementem tej obronnej postawy jest nieustanna gotowość do ataku. Przy paranoiku trzeba nieustannie stąpać na paluszkach, żeby go nie sprowokować i nie narazić się na cios.

Paranoik ma w sobie tyle nienawiści, że nurtuje go coraz bardziej przemożna potrzeba miłości. Ponieważ jednak bardzo wątpi w siebie, przygotowany jest na odrzucenie, a poszukiwanie miłości skazane jest na porażkę. Brak poczucia bezpieczeństwa i niepewność mogą skłaniać paranoika do wymuszania dowodów miłości i lojalności. Jego wrogie nastawienie, głęboko zakorzeniona podejrzliwość i nieufność oraz wynikające z tych cech zachowania utrudniają mu utrzymywanie bliskich stosunków z ludźmi. Nieustannie pała gniewem z powodu niesprawiedliwości, jakich doznał w tym pełnym zagrożeń świecie. Wszędzie naokoło wyczuwa wrogość, przekonany, że otaczają go ludzie zdecydowani, by go dopaść.

5. Lęk przed utratą niezależności

Paranoik, niczym zwinięta sprężyna, jest wciąż w stanie gotowości. Wciąż jest przygotowany na niespodziewane okoliczności, które określa jako zamach na swoją niezależność lub wolną wolę. – Nie dam po sobie deptać – brzmi jego psychologiczne credo.

(...) Znaczący zakres politycznej autonomii jest istotnie niezbędnym warunkiem urzeczywistnienia politycznych celów i psychologicznych pragnień każdego przywódcy. Jednakże nikt nie może być w stu procentach niezależny, tak jak nie może być absolutnie bezpieczny. Żeby żyć w społeczeństwie, trzeba się podporządkować i przystosować do woli innych oraz pogodzić się z pewnym stopniem niepewności. Paranoik nie umie tolerować takiej niedoskonałości ani akceptować kompromisów, jest więc w stanie nieustannej wojny z prawdziwymi i wyimaginowanymi przeciwnikami, którzy chcą nad nim zapanować i odebrać mu niezależność.

6. Projekcja

O ile podejrzliwość jest oznaką paranoi, o tyle projekcja stanowi jej podstawowy mechanizm. Według Zygmunta Freuda, wynika ona z normalnej skłonności do przypisywania wewnętrznych stanów i przemian przyczynom zewnętrznym. Na przykład ludzie mało znaczący albo bojaźliwi będą uważać swoich wrogów za nadzwyczajnie licznych i potężnych. Ma to określone implikacje w świecie polityki.

(...) Paranoika dokonującego projekcji nie obchodzi dający się zaobserwować oczywisty stan rzeczy, ale motywy innych ludzi, kryjące się za tym, co można zaobserwować. Projekcja to kompromis z rzeczywistością: paranoik „spotyka się z rzeczywistością w pół drogi”.

7. Myślenie urojeniowe

Pięćdziesięcioczteroletni Rodney trafił do szpitala psychiatrycznego po tym, jak usiłował staranować ciężarówką bramę wjazdową do Białego Domu. Wywiad środowiskowy ustalił, że poprzedniego dnia został zwolniony z pracy (był pomywaczem). Podczas wywiadu psychiatrycznego, który przeprowadzono, by ustalić, na ile zagraża otoczeniu, Rodney był zapalczywy i pewny siebie. Oznajmił, że jest „królem świata” i że chciał wjechać do Białego Domu, żeby zasiąść na swoim tronie.

Badający go psychiatra (JMP) zauważył, że ktoś już ten tron zajmuje.

– Mówi pan o Johnsonie? – przerwał mu Rodney.
– Tak. I wydaje się, że jest z tego całkiem zadowolony.
– Ale to tylko prezydent, a ja jestem królem.
– W jaki sposób więc chciał go pan skłonić do zrzeczenia się tronu?
– Przekonałbym go – odparł pacjent.
– A gdyby nie dał się przekonać?
– W razie potrzeby – stwierdził chłodno i zdecydowanie – przekonałbym go siłą.

W takiej sytuacji postanowiono zatrzymać Rodneya na oddziale zamkniętym. Pacjent ten stworzył sobie kompensacyjne urojenie wielkościowe, broniąc się przed nieznośnym poczuciem własnej znikomości. Był pomywaczem, zwolniono go z pracy – ta rzeczywistość była niemożliwa do zniesienia. Skonstruował więc sobie lepszą, ogłaszając się królem świata.

Obrona przed utratą znaczenia

(...) Polegając na prymitywnych mechanizmach obrony, takich jak zaprzeczenie, zniekształcenie i projekcja, paranoik tłumi uczucia w sobie. W zaburzeniach paranoicznych podstawowym problemem jest wrogość. Paranoicy, pałający gniewem i obawiający się własnej agresji, bronią się przed swoją furią, widząc się w roli ofiar prześladowania.

Paranoik chroni się przed niemożliwą do zniesienia rzeczywistością, konstruując rzeczywistość zastępczą. Jest ona pocieszeniem dla zranionego ego. Potrzeba podtrzymania pozytywnego wyobrażenia o sobie wyjaśnia, dlaczego tak kurczowo trzyma się przekonania, że jest obiektem spisku. Choć można by się spodziewać, że z ulgą przyjmie wiadomość o nieistnieniu spisku, w rzeczywistości będzie zdruzgotany. Pozbawiłoby go to poczucia własnej ważności. Lepiej być prześladowanym niż ignorowanym. (...)

Will, dwudziestotrzyletni student medycyny z Waszyngtonu, został przyjęty do szpitala w stanie psychotycznej dekompensacji, opętany ideą, że rada miejska spiskuje, by uniemożliwić Barbarze, jego byłej dziewczynie, spotkania z nim. Barbara, piękna studentka i modelka, o mało nie zawaliła studiów. Zwróciła się do Willa z prośbą o pomoc w nauce. Will mnóstwo czasu poświęcił na udzielanie jej korepetycji, dzięki czemu zdała egzaminy. Przez ten czas zakochał się w niej, a Barbara stwarzała wrażenie, że odwzajemnia jego głębokie uczucie.

Kiedy ogłoszono wyniki egzaminów i okazało się, że Barbara z powodzeniem ukończy studia, natychmiast rzuciła Willa. Nie przyjmując do wiadomości, że był bezwzględnie wykorzystywany i manipulowany przez dziewczynę, której tak naprawdę w ogóle na nim nie zależało, bronił poczucia własnej wartości, popadając w paranoiczne urojenie, że Barbara kocha go, ale rada miejska uknuła spisek, by ich rozdzielić. Urojenie to chroniło Willa przed świadomością utraty Barbary oraz – co pod pewnymi względami miało większe znaczenie – przed poniżającym wstydem, że stał się obiektem manipulacji. Odwrócił swoje wewnętrzne poczucie bezsiły i dokonał projekcji potężnej zdolności do kontroli na radę miejską. To nie biedny, naiwny Will był manipulowany i odtrącony. Odpowiedzialni są Oni, potężna rada miejska.

Główna choroba polityczna

Paranoja, najbardziej interpersonalna z chorób psychicznych, jest również najbardziej polityczną w szerokim tego słowa znaczeniu: dotyczy stosunków władzy. Paranoicy potrzebują przecież wrogów, a gdzie można ich znaleźć więcej niż w świecie polityki?

(...) Świat polityki to środowisko, które z nieodpartą siłą przyciąga jednostki i grupy o cechach paranoicznych. W szerszym, niemedycznym sensie tego pojęcia, reakcja paranoiczna nie różni się jakościowo od wielu innych ludzkich reakcji. Reakcja paranoiczna to wypaczenie użytecznego zachowania służącego radzeniu sobie. Paranoja jest przesadną formą wypróbowanego w polityce stylu czujnej podejrzliwości, uważnej obserwacji i wykorzystywania okazji. Jej siła w polityce bierze się również z tego, że paranoja potrafi stymulować zarówno zaciekłą agresję skierowaną przeciw urojonym obiektom, jak i energiczną i skuteczną reakcję na rzeczywiste niebezpieczeństwo.

Innymi słowy, paranoja wypacza przyjęte i użyteczne reakcje na zagrożenie. Paranoja polityczna jest więc siłą tak niszczycielską, ponieważ wnosi patologiczne składniki, jakimi są podejrzliwość i urojenia, a także dlatego, że nie tylko uruchamia, ale i deformuje zachowania służące naprawie stanu rzeczy oraz właściwe praktyki polityczne.

Na samym początku reakcja paranoiczna może pomóc w osiągnięciu znacznego sukcesu. Kiedy, nadużyta, doprowadzi do spustoszeń, często sama się unicestwia – ale nie zawsze. Jak ukazuje przypadek Józefa Stalina, straszliwe poczucie zagrożenia u paranoika przy władzy może rozpętać narastającą spiralę przemocy. Bezlitosne pozbywanie się wrogów, prawdziwych i urojonych, daje złudzenie względnego bezpieczeństwa.

Gdy aktor sceny politycznej jest w stresie, typowe dlań reakcje będą wyolbrzymione. Roztropnie podejrzliwy polityk może, zwłaszcza w obliczu niebezpieczeństwa, przemienić się w paranoika. Paranoja jest więc karykaturą zachowań i sposobów myślenia naprawdę stosownych w niebezpiecznych sytuacjach. Sama podejrzliwość jako taka nie jest dysfunkcjonalna. Podejrzliwość paranoiczna to jednak złowieszcze wypaczenie reakcji służącej skądinąd przystosowaniu, to użyteczne zachowanie, które spaliło na panewce, niebezpieczna – a często destrukcyjna – parodia rozważnego radzenia sobie.

Rywal – wróg

(...) Wiara w istnienie przeciwnika, rywala czy oponenta pełni centralną funkcję w życiu politycznym. Ale kiedy rywale stają się wrogami, zaczyna się paranoja. Republikanie i demokraci w Stanach Zjednoczonych nie są wrogami (w przeważającej większości wypadków). Są rywalami, przeciwnikami, oponentami. Jednakże dla Hitlera i Stalina rywale i oponenci byli wrogami.

Odróżnienie wrogów od przeciwników ma zasadnicze znaczenie dla zrozumienia paranoika. Osoba lub grupa będąca w centrum paranoicznej fantazji nie jest całkowicie wytworem chorej wyobraźni. Rywale w wyścigu do władzy stanowią niezbędną część życia politycznego, ale zdrowy psychicznie aktor sceny politycznej widzi w nich konkurentów. Dla paranoika natomiast są bezwzględnymi wrogami, których trzeba zniszczyć, inaczej zniszczą jego.

Czy spisek państw przeciw rewolucji sowieckiej był urojeniem? Nie. Wiele krajów właśnie to robiło, szykowało nawet armie do boju. Czy to, że podwładni i rywale polityczni knują, by go obalić, było urojeniem Stalina? Nie. W kłębowisku knowań na Kremlu ufność czy brak podejrzliwości byłyby naiwne, nawet zgubne. Ale w swym paranoicznym zapale, zmierzając do wyeliminowania prawdziwych i urojonych wrogów, Stalin rozpętał czystki, które pochłonęły dwadzieścia cztery do czterdziestu milionów istnień ludzkich, obywateli Związku Radzieckiego.

Psychologia nienawiści

Chociaż paranoja w postaci klinicznej stanowi poważną chorobą psychiczną, gotowość do obwiniania innych za nasze niepowodzenie jest głęboko zakorzeniona w ludzkiej naturze. Paranoja polityczna szerzy się w każdym społeczeństwie, towarzyszy zwłaszcza okresom gwałtownych przemian. O ileż łatwiej wykrzykiwać na całe gardło nienawiść do wrogów spiskujących na naszą zgubę, niż przyznać się do upokorzenia czy bezradności. Gdy polityczny paranoik wskazuje wrogów odpowiedzialnych za nasze zbiorowe nieszczęście, dostarcza wielce wygodnego wyjaśnienia. Co gorsza, paranoiczny apel usprawiedliwia „rozwiązanie”, jakim jest zniszczenie „wroga”. Przesłanie takie nieraz zaowocowało masowymi mordami. W Związku Radzieckim i Ugandzie miały one charakter polityczny, w Niemczech i Kambodży – ludobójczy.

W spokojnych czasach niedoszły przywódca propagujący paranoję znajdzie oddźwięk u niewielkiego audytorium. Nawet w warunkach stresu większego oddźwięku nie będzie, jeśli przywódcy brakuje tradycyjnych politycznych uzdolnień. Ale gdy utalentowany przywódca lub propagandzista zwraca się do nieszczęśliwego społeczeństwa, mamy do czynienia z sytuacją, która dojrzała do gwałtownej, zakrojonej na szeroką skalę reakcji. Ciemne siły paranoi politycznej znaleźć można w każdym destrukcyjnym ruchu masowym naszego stulecia, najkrwawszego w historii. (...)

Ktoś mógłby pomyśleć, że błogosławieństwem byłoby rozwiązanie poważnych konfliktów międzynarodowych. Ale wrogowie są nam potrzebni. Dostarczają wygodnego wyjaśnienia tego, co jest złe w nas samych. Gdy ich tracimy, znika zewnętrzne umiejscowienie naszych trudności. Utrata wrogów przyczyniła się po zakończeniu zimnej wojny do nasilenia napięć etnicznych i nacjonalistycznych, uprzedzeń i nienawiści, wewnętrznych zamieszek i terroryzmu. Na jaw wyszły długo tłumione wrogości, podsycane przez paranoicznych przywódców i obłąkańcze doktryny, przez złowrogich terapeutów oferujących obolałym społeczeństwom łudząco logiczne recepty nienawiści.

Są na świecie zamknięte na głucho pokoje z całymi kolekcjami potworności. Nie mamy na myśli horrorów już ujawnionych, którymi tak obficie raczy nas poranna gazeta albo dziennik wieczorny. Ostrzegamy przed społeczeństwami, którym nieźle się powodzi, ale przeżywają stres; przed takimi, w których panują ogromne, pogłębiające się społeczne nierówności, jak w Rosji w 1917 r. czy współczesnym Meksyku lub Indonezji. (...)

Czytelnik nie znajdzie w tej książce recepty, jak zapobiec paranoi, bo nie da się wyeliminować zjawiska tak głęboko zakorzenionego w ludzkiej istocie. Możemy jednak zachować czujność i zwracać uwagę na niebezpieczeństwo, jakie stanowi polityczna paranoja. Obojętność na jej wczesne przejawy oznacza pobłażanie złu. Skłonność do paranoi, gdy nie zostanie zauważona, będzie się jątrzyć, a gdy ktoś ją wykorzysta, może się przerodzić w psychopolitykę nienawiści.


Robert S. Robins, Jerrold M. Post

„Paranoja polityczna. Psychopatologia nienawiści”, z angielskiego przełożyła Hanna Jankowska



 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj