Recenzja filmu: "Roman Polański: moje życie", reż. Laurent Bouzereau

Roman by Polański
Przy takim natężeniu grozy, absurdu, splocie nieszczęścia i talentu, dokument o Polańskim mógłby trwać znacznie dłużej.
„Roman Polański: moje życie” stanowi próbę spojrzenia na artystę jego oczami i odpowiedź na kłamliwe wersje jego życiorysu.
Film Point Group/materiały prasowe

„Roman Polański: moje życie” stanowi próbę spojrzenia na artystę jego oczami i odpowiedź na kłamliwe wersje jego życiorysu.

Największą niespodzianką półtoragodzinnego dokumentu poświęconego Romanowi Polańskiemu nie są nieznane fakty ujawnione przez polskiego reżysera, który po niedoszłej ekstradycji do Stanów Zjednoczonych zdecydował się wreszcie przerwać milczenie. Raczej już silne emocje: łzy i wzruszenie, rzadko widywane na jego twarzy, wywołane wspomnieniami z przeszłości. Nie z powodu zatrzymania na lotnisku w Zurichu czy pobytu w areszcie. Te wydarzenia wywołują jedynie ironiczny uśmiech Polańskiego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną