13 x Solidarność

Tak właśnie jest w przypadku filmu „Solidarność, Solidarność...”, który powstał z okazji 25 rocznicy powstania związku. Obraz składa się z trzynastu okołodziesięciominutowych etiud. Ich autorzy, wśród nich wybitni oraz początkujący reżyserzy, mieli absolutną wolność w kreowaniu tematu, a także wyborze gatunku wypowiedzi. Jedni wybrali paradokumentalne podróże do przeszłości, inni skupili się na fabularnym odtworzeniu atmosfery tamtych dni, powstał nawet teledysk.

Etiudy, i to jest moim zdaniem błąd, zostały połączone w jeden półtoragodzinny film, który ma oczywistą myśl przewodnią, ale brakuje mu konstrukcji. W rezultacie całość sprawia wrażenie chaotyczne. Gdyby etiudy zostały przedstawione w ciągu kolejnych trzynastu wieczorów (np. przed „Wiadomościami” lub po nich), zapewne mocniej oddziaływałyby na wrażliwość widza. Taka metoda prezentacji dzieła mogłaby też pobudzić ciekawość telewizyjnej publiczności co do tego, jak następny twórca odbiera tamten czas.

Tym bardziej że niektóre filmy są przemyślanymi i ciekawymi propozycjami artystycznymi. Zaskakują pomysły w etiudach „Torba” Andrzeja Jakimowskiego, „Długopis” Piotra Trzaskalskiego czy „Sushi” Juliusza Machulskiego. Niektórzy twórcy zdecydowali się na własne wspomnienia. Krzysztof Zanussi opowiada anegdotę z tamtych czasów. Małgorzata Szumowska proponuje wspomnienie o swoim ojcu Macieju, wybitnym opozycyjnym dziennikarzu. Andrzej Wajda (wraz z Krystyną Jandą i Jerzym Radziwiłowiczem) w kinowej sali przeprowadza wywiad z Lechem Wałęsą.

Początkowo formuła tego filmu wydaje się dziwaczna, ale wciąga, a zakończenie, w którym na tle okrzyków skierowanych do Wałęsy „Dziękujemy, dziękujemy” widzimy rzędy pustych foteli – robi wrażenie. Warto obejrzeć ten film, nie zrażając się jego męczącą formułą. Będzie o czym pomyśleć.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj