szukaj
Dziecko

To dzieło naprawdę wybitne. Dziecko w belgijsko-francuskim filmie „Dziecko” jest najważniejsze, choć właściwie go nie widać. Albo jest ukryte w skafanderku, albo w wózku – niewykluczone, że na planie zastępował je manekin. Wszystko jednak toczy się wokół dziecka i z jego powodu.

W pierwszej scenie filmu braci Jeana-Pierre'aLuca Dardenne'ów widzimy młodą matkę wychodzącą ze szpitala z noworodkiem. Nikt na nich nie czeka. Jak się wkrótce przekonamy, ojciec jest chłystkiem, który nie dorósł do nowej roli. Niewiele o tej parze wiemy, oprócz tego, że są młodzi, bezrobotni, jedni z tych, którzy nocami szukają schronienia w noclegowniach. Obcy w swoim mieście, które jest nieprzyjazne, bezwzględne jak ulice, przez które trudno przejść. Jakoś odnaleźli się w tym bezimiennym tłumie. Czy się kochają? Być może, ale ich karesy przypominają raczej zabawę dorastających dzieci.

Oboje są zieloni, ale szybko się zorientujemy, że dziewczyna jest mądrzejsza, dojrzalsza. Jej partner jest nie tylko drobnym przestępcą, ale, jak się okaże, zwyczajnym zwyrodnialcem, który postanawia dziecko sprzedać. Tak jest! Sprzedać jakimś podejrzanym typom skupującym dzieci do adopcji. Wszystko sobie z infantylną dokładnością zaplanował, pójdzie na spacer, potem odegra rozpacz ojca, który odkrył, iż dziecko zniknęło z wózka...

Jak może się skończyć ta historia? Bracia Dardenne szykują widzowi niespodziankę, przekonując, iż zło jest odwracalne, że nawet najcięższy grzech można odpokutować, największy zaś grzesznik zasługuje na współczucie. Nie ma jednak w ich filmie żadnego moralizowania, podniosłych debat o naturze ludzkiej, nic w tym stylu.

Cała historia opowiedziana jest za pomocą obrazu klarownie i czysto, bez jednej fałszywej nuty. Wierzy się w każde słowo i każdy gest bohaterów, co jest również zasługą obojga młodych aktorów (Jeremie Renier i Deborah Francis).

Chwalić można naprawdę wszystko: dialogi, zdjęcia, montaż, dźwięk (proszę zwrócić uwagę, jak szeleszczą liczone za kadrem judaszowe banknoty, za które ojciec sprzedaje dziecko). Film dostał jak najbardziej zasłużenie Złotą Palmę na ostatnim festiwalu w Cannes, co jest już drugim takim wyróżnieniem dla belgijskich braci (w 1999 r. wygrali Cannes filmem „Rosette”).

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj