Miłość i wojna

Poetyckie dialogi, czarny humor splatają się tu z dziwną, surrealistyczną wyobraźnią reżysera, a obecność Audrey Tautou, ulubionej aktorki Jeuneta, narzuca chaotycznej z pozoru narracji stabilny punkt odniesienia. Wojenny romans nie powtórzył komercyjnego sukcesu powszechnie chwalonej „Amelii”, choć wiele wskazywało, że powinien. Hojnie finansując ten film, Amerykanie pozostawili reżyserowi tak wielką swobodę, że mógł on nakręcić w zasadzie każdą ekstrawagancję. Jeunet szansy nie zaprzepaścił, pod względem technicznym i dopracowania strony plastycznej jego dzieło to majstersztyk, o czym można się przekonać, oglądając materiały dodatkowe na dwupłytowym wydaniu filmu na DVD.

Oprócz szesnastu niewykorzystanych scen opatrzonych autorskimi komentarzami reżysera tłumaczącego, dlaczego z nich zrezygnował, zawierają one dokument ilustrujący poszczególne fazy realizacji. Za najciekawszy należy uznać fragment opisujący szczegółowe przygotowania do nakręcenia pamiętnej sekwencji wybuchu sterowca w szpitalu polowym, łączącej tradycyjną technikę z animacją komputerową.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj