Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Nie Netflix, ale Paramount. Jaka przyszłość czeka Warner Bros. Discovery i TVN?

Warner Bros. Warner Bros. Daniel Cole / Reuters / Polityka
Dla twórców (i pośrednio odbiorców) nie są to dobre wieści. W zasadzie sytuacja przypomina tę z filmu „Obcy kontra predator” – ktokolwiek wygra, my przegramy.

Jak podała agencja Reutera – powołując się na Bruce’a Campbella, jednego z dyrektorów Warner Bros. Discovery – WBD i Paramount Skydance podpisały w piątek umowę opiewającą na 110 mld dol.

Kiedy Netflix wchodził do gry

Przypomnijmy kontekst. Jeszcze 6 grudnia 2025 r. klienci Netflixa otrzymali dość entuzjastyczny mail. Platforma ogłaszała przejęcie Warner Bros., w tym studiów filmowych i telewizyjnych oraz HBO i HBO Max. W zapowiedzi pojawiła się lista tytułów, które miały trafić do katalogu serwisu: „Harry Potter”, „Przyjaciele”, „Teoria wielkiego podrywu”, „Casablanca”, „Gra o tron” i produkcje z uniwersum DC. Obok nich – flagowe marki Netflixa: „Stranger Things”, „Wednesday”, „Squid Game” czy „Bridgertonowie”.

Wiadomość wywołała różne reakcje – od zadowolenia z rozszerzenia oferty po niepokój, jak wpłynie to na cenę abonamentu. Niepokoili się także miłośnicy kina – oto Netflix miałby przejąć studio stojące za superprodukcjami i dołączyć je do swojej fabryki treści. Uzasadnioną obawą było np. skrócenie czasu między premierą na dużym i mały ekranie.

Impreza powitalna okazała się falstartem, transakcja nie została przecież sfinalizowana. Teraz okazało się, że wcale nie dojdzie do skutku. Ofertę przebił Paramount Skydance, Netflix postanowił się wycofać.

Show i biznes

Od 2023 r. spółka Warner Bros. Discovery prowadziła rozmowy z wieloma podmiotami, w tym Paramount Skydance, Netflixem oraz innymi globalnymi koncernami. W 2025 r. WBD ogłosiło plan podziału na dwie firmy (osobno streaming i studio, osobno kanały telewizyjne i tematyczne), co uruchomiło falę zainteresowania przejęciem.

Kolejne miesiące przyniosły serię rosnących ofert (od Paramount Skydance, Netflixa i potencjalnie Comcastu), a także intensywne negocjacje, presję medialną i działania prawne. W grudniu wszystko wydawało się przesądzone, w 2026 r. okazało się, że Paramount Skydance nie złożył broni. Zaproponował 31 dol. za akcję, a także opłacenie 2,8 mld dol. odszkodowania dla Netflixa za rozwiązanie wstępnego porozumienia. W pakiecie są także kary umowne za niezrealizowanie transakcji (w przypadku sprzeciwu urzędu antymonopolowego), rekompensaty dla akcjonariuszy, a także obsługa długu ciągnącego się od czasów fuzji Warner Bros. i Discovery.

Netflix, który planował zakup studiów i biblioteki filmów za 27,5 dol. od akcji, nie zdecydował się przebić oferty. Z biznesowego punktu widzenia wszyscy powinni być zadowoleni – WBD dostało lepsze warunki, PSKY się rozwinie, a Netflix otrzyma w zasadzie „money for nothing”. Odzwierciedla to reakcja giełdy: akcje Netflixa wzrosły o 9 proc., akcje Paramount zdrożały o prawie 6 proc. (i to po wcześniejszym 10-procentowym wzroście), tylko akcje WBD spadły o 1 proc.

Sztuka i polityka

Dla twórców (i pośrednio odbiorców) nie są to jednak dobre wieści, w zasadzie sytuacja przypominała tę z filmu „Obcy kontra predator” – ktokolwiek wygra, my przegramy.

Problemy w Warner Bros. nasilały się od lat. Prezes David Zaslav zbudował sobie czarną legendę nie tylko typowymi dla wytwórni ingerencjami w proces twórczy (pod naciskiem wstępnych reakcji po pokazach czy nawet internetowych krzykaczy), ale i kasowaniem gotowych filmów ze względów podatkowych (tu sytuacja może się akurat uspokoić, skoro WBD nie musi się już wdzięczyć do potencjalnych kupców).

Netflix straszył dalszym „ustreamowaniem” kina, fuzja z Paramountem budzi zaś dwie wątpliwości. Konsolidacja wielkich studiów (zwłaszcza taka, która sprawia wrażenie niezbyt przyjacielskiego przejęcia) kończy się redukcjami, oszczędnościami i optymalizacją. Do tego dochodzi wątek polityczny – ponieważ prawica nie potrafi sama tworzyć wartościowej sztuki, może ją jedynie kontrolować. Dlatego swego czasu Trump wysłał do Hollywood swoich generałów i dlatego zależało mu na przejęciu Warner Bros.

Prezesem Paramount Skyline jest David Ellison, syn miliardera Larry’ego Ellisona, założyciela Oracle. To znany poplecznik Trumpa, a sama Oracle odgrywa kluczową rolę w przejęciu kontroli nad amerykańską działalnością TikToka.

Czytaj też: Miliarder, który może kupić TVN. Wszyscy korzystamy z produktów jego firmy, nawet jeśli o tym nie wiemy

Władcy treści

Lewicowy senator Bernie Sanders krytykował przejęcie Warner Bros. Discovery przez Paramount w zeszłym roku, wskazując na autorytatywne ingerencje Donalda Trumpa w rynek mediów. Do tego oferta PSKY jest wspierana przez fundusze z Arabii Saudyjskiej, Kataru i ZEA. Dla Trumpa najważniejsza w tym medialnym torcie jest telewizja CNN, nastawiona krytycznie do prezydenta, z której dziennikarzami jest w otwartym konflikcie. Zmiana właściciela ma oznaczać zmiany redakcyjne.

To ważna nauczka dla Polski, która w czasie transformacji po 1989 r. zaczęła utożsamiać wolny rynek z demokracją. Jak pokazuje przykład amerykański, nie ma najwyraźniej miejsca na wolną prasę na wolnym rynku. Po zakupie „Washington Post” przez Jeffa Bezosa (właściciela Amazonu) zmieniła się linia redakcyjna, a z czasem i sama redakcja, w duchu „1984” Orwella.

Podobnie Trumpa uwierał TikTok, który jest platformą dostarczającą nie tylko rozrywkowe treści, ale i miejscem dla poglądów niereprezentowanych przez mainstream i prawicę. Było to widać w sposobie, w jaki w kampanii wykorzystał go obecny burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdami. Robi to zresztą i w czasie rządów, w krótkich filmikach pokazując, jak działa budżet, czy zdając relację z udanej wielkiej akcji odśnieżania po katastrofalnych opadach.

Czy należy się obawiać nacisków na filmy i seriale? Fani „Supermana”, który w ostatnim filmie jednoznacznie przeciwstawiał się autorytaryzmowi, wyrażają obawy, że serię czeka smętny koniec. Na razie jednak Paramount Skyline i HBO mają konkurencję, więc z samego biznesowego punktu widzenia nie mogą zbytnio alienować swoich obecnych widzów. Warto zauważyć, że chociaż w bibliotece Paramount znajdują się takie pozycje jak serial „Król Tulsy” z Sylvestrem Stallone’em, jednym z trumpowskich generałów, to jego wizytówką pozostaje „lewacki i woke”, czyli „Star Trek”. Jego najnowszej odsłony, serialu „Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty”, nienawidzi np. Elon Musk. Filmy i seriale stanowią zresztą wentyl – może nie pokonamy faszyzmu, ale obejrzymy o tym ładne science fiction – co jest na rękę władzy w duchu „Nowego wspaniałego świata” Huxleya.

Trzeba też pamiętać, że w portfelu Warner Bros. Discovery znajduje się polska stacja TVN. Czy po sfinalizowaniu fuzji pojawią się naciski polityczne „z amerykańskiej góry”, pokaże czas.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Tragedia na torach. Takiego wypadku nie było w Polsce od lat, robi się groźnie. Kto zawinił?

Takiego wypadku nie było w Polsce od lat. Niedawno na przejeździe kolejowo-drogowym w Ziębicach zginęło młode małżeństwo. Nie zadziałały nie tylko rogatki, ale doszło też do awarii sygnalizacji świetlnej. Iwona i Krystian osierocili dwuletnią córeczkę. Czy przejazdy kolejowe w Polsce to przejazdy śmierci?

Katarzyna Kaczorowska
10.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną