Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Ciało za milion

Rzecz jest o pomysłowym wykorzystaniu... trupa, którego znajduje w kontenerze na śmieci podstarzały właściciel zadłużonego biura turystycznego na dalekiej Alasce (Robin Williams). Porzucone przez bandytów zwłoki służą mu do wyłudzenia ogromnego odszkodowania z polisy zaginionego brata. Spirala absurdu nakręca się, gdy nieoczekiwanie w miasteczku zjawia się dawno niewidziany brat (Woody Harrelson), a do gry przystępuje podejrzewający oszustwo niezwykle ambitny detektyw z firmy ubezpieczeniowej (Giovanni Ribisi).

Niedorzeczna, komiczno-surrealistyczna fabuła filmu przypomina chwilami „Fargo” braci Coen: jeden drobny błąd bohatera wywołuje lawinę nieprzewidywalnych zdarzeń. Im dziwniejsza zaś sytuacja, tym bardziej zaczynają się liczyć psychologiczne niuanse. Chociaż znani hollywoodzcy aktorzy grają tu na ogół osoby o nieskomplikowanej psychice, starają się nadać im głębi, zaakcentować ich wrażliwość, wydobyć nerw i dramatyzm postaw.

W konfrontacji z komiksowym splotem akcji daje to pożądany, groteskowy efekt.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Tragedia na torach. Takiego wypadku nie było w Polsce od lat, robi się groźnie. Kto zawinił?

Takiego wypadku nie było w Polsce od lat. Niedawno na przejeździe kolejowo-drogowym w Ziębicach zginęło młode małżeństwo. Nie zadziałały nie tylko rogatki, ale doszło też do awarii sygnalizacji świetlnej. Iwona i Krystian osierocili dwuletnią córeczkę. Czy przejazdy kolejowe w Polsce to przejazdy śmierci?

Katarzyna Kaczorowska
10.02.2026
Reklama