Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Reguły kłamstwa

Napięcie, zamiast rosnąć, systematycznie spada.

Nasi południowi sąsiedzi potrafią czasami zaskakiwać. Debiut fabularny Roberta Sedláčka „Reguły kłamstwa” powinien być – wedle wszelkich znaków na niebie i na ziemi – typową, utrzymaną w hrabalowsko-szwejkowskim tonie, ciepłą knedliczkową komedią obyczajową. Nieoczekiwanie bliżej temu filmowi do ponurego, psychoanalitycznego dramatu rodem ze Skandynawii, z domieszką nawet amerykańskiego thrillera.

Rzecz jest o śledztwie prowadzonym przez trójkę ambitnych psychoterapeutów w ośrodku szkoleniowo-wychowawczym, którzy pomagają ludziom ze skazą w życiorysie wrócić do normalności. W położonej na odludziu willi jedenastu pensjonariuszy, w tym nowo przybyły 30-letni narkoman, próbuje ustalić, co złego zrobili w przeszłości i jakie ich wiążą relacje.

Niestety, napięcie, zamiast dynamicznie rosnąć, systematycznie spada, a to z tego powodu, że nieźle wymyślona sensacyjna fabuła nie znajduje za grosz psychologicznego uzasadnienia. Nieskażone cierpieniem twarze niewłaściwie dobranych aktorów w żaden sposób nie odzwierciedlają ciężkich przestępstw, nałogów i innych zbrodnii ekranowych postaci. Ich groźne zachowanie tylko na pozór wygląda strasznie, co rodzi zgoła groteskowy efekt.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Tragedia na torach. Takiego wypadku nie było w Polsce od lat, robi się groźnie. Kto zawinił?

Takiego wypadku nie było w Polsce od lat. Niedawno na przejeździe kolejowo-drogowym w Ziębicach zginęło młode małżeństwo. Nie zadziałały nie tylko rogatki, ale doszło też do awarii sygnalizacji świetlnej. Iwona i Krystian osierocili dwuletnią córeczkę. Czy przejazdy kolejowe w Polsce to przejazdy śmierci?

Katarzyna Kaczorowska
10.02.2026
Reklama