Lektury popodróżne

Czytam, więc podróżuję

Marek Zagańczyk nie wybiera się w żadną podróż bez książki, której śladem podąża. A raczej książek. I tak współpodróżuje z wielkimi mistrzami opisania Włoch, Toskanii, Sieny: Muratowem, Gregoroviusem, Stendhalem, Zbigniewem Herbertem. Nie tropi muzeów, nie szuka wydarzeń, pożąda pejzażu, ćwiczy oko na krajobrazie, a zachwyt na erudycji. Widoki Toskanii są dla niego jak fresk. Natura dopełnia i wyjaśnia kulturę. Tak patrząc, dostrzega fenomen toskańskiej przestrzeni: „wąż cyprysów, srebrne plamy gajów oliwnych, kremowoszare mury zabudowań, zieleń winnic”. Eseje Zagańczyka to zapis wędrówek po toskańskich krajobrazach, to osobista „Droga do Sieny” wybrukowana lekturami.

Marek Zagańczyk, Droga do Sieny, Zeszyty Literackie, Warszawa 2005


Barbarzyńca w Indiach, Chinach i Japonii

Kiedy na początku lat 30. Henri Michaux wyrusza na Wschód, do Indii, Chin, Japonii, Malezji, podąża tam nie w poszukiwaniu pejzaży, interesuje go tylko człowiek: Hindus, Chińczyk, Japończyk. Hindusów podziwia za bycie rasą najwrażliwszą na świętość, Chińczyków nazywa urodzonymi rzemieślnikami („taczki, druk, grawerstwo, proch strzelniczy, rakieta, latawiec, taksometr, młyn wodny, akupunktura). Chińczyk nie kłamie, Konfucjusz to Edison etyki. A Japończyków Michaux nie lubi. To „naród kaprali i estetów, którym nie zostawiono miejsca na naturalne odruchy”. Po 53 latach przyzna, że były to „impresje rozczarowanego podróżnika”. Ale z jaką pasją się rozczarowywał czy zachwycał!

Henri Michaux, Barbarzyńca w Azji, tłum. Oskar Hedemann, Świat Literacki, Izabelin 2005


Wenecja dla wtajemniczonych

Predrag Matvejević porywa się na opisanie miasta opisanego tysiąckrotnie. Zasypanego opowieściami, zatopionego historiami, przysypanego stereotypami. Idzie w Wenecję inaczej, odmiennie, po swojemu, uprawia „trzeźwą archeologię umysłu”. Odwiedzi cmentarzysko mew, stworzy historię weneckiego chleba, opisze mosty, zachody i wschody słońca, posadzki i kamienne chodniki, wytropi niedostępne ogrody weneckie, wypatrzy zioła i kwiaty wrośnięte w mury skruszałe i podmyte. Wyruszy do nieistniejących „starych gospód, które są najpiękniejszymi, dzikimi kwiatami Wenecji”. Podróżuje wraz z dawnymi autorami, historykami. Ta podróż jest bardziej realna od wielu podróży rzeczywistych.

Predrag Matvejević, Inna Wenecja, tłum. Danuta Cirlić-Straszyńska, Pogranicze, Sejny 2005
 
 
Przeczytaj fragment książki 
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj