szukaj
Mroczne lato w Nowym Jorku

Już sama historia wydania tej książki jest ciekawa. Znawcy byli bowiem przekonani, że rękopis „Letniej przeprawy” – pierwszej powieści Trumana Capote'a – bezpowrotnie zaginął.

Wszystko zmieniło się w 2004 r., gdy nieoczekiwanie trafił on – wraz z innymi rzeczami porzuconymi przez nikomu wówczas nieznanego pisarza w jednej z jego młodzieńczych kryjówek – do domu aukcyjnego Sotheby’s. Mamy więc do czynienia z nowością retro, której sam Capote nie doceniał, wstrzymując się z jej wydaniem. Jak się okazuje – zupełnie niesłusznie.

Upalne lato, Manhattan, II wojna światowa właśnie dobiegła końca. Siedemnastoletnia Grady McNeil, której rodzice, należący do finansowej i towarzyskiej elity, wybrali się na wakacje do Europy, zostaje sama w apartamencie. Wkrótce sprowadzi się do niej chłopak – pochodzący z Brooklynu parkingowy – o którym jej rodzice, oczywiście, nic nie wiedzą. Cała historia rozpoczyna się niewinnie, ale potem prostą drogą zmierza do katastrofy. Capote jest nie tylko specjalistą od roztaczania uroków młodzieńczej amoralności, ale potrafi też, jak nikt, ukazać społeczeństwo w stanie przedzawałowym. Chodzi bowiem o czasy poprzedzające rewolucję społeczną i obyczajową, kiedy dawne granice już zaczynają nieuchronnie pękać, póki co jednak krępują jeszcze bohaterów na tyle mocno, że nie pozostaje im nic innego, jak wyładować własną energię w tyleż brawurowych, co straceńczych działaniach. „Letnia przeprawa” należy do tej samej epoki co „Buszujący w zbożu” Salingera, a bohaterowie obydwu utworów spacerują po tych samych zakątkach Manhattanu.

Trochę zapomniany Capote, zmarły w 1984 r., powrócił niedawno w wielkim stylu dzięki filmowi biograficznemu z oscarową rolą Philipa Seymoura Hoffmana. „Letnia przeprawa” to dobra okazja, by przypomnieć sobie jego inną twarz. Nie autora „Z zimną krwią”, czyli reportażu o mordercach z Kansas, ale wczesnych, mroczno-lirycznych opowieści o młodości. To chyba znacznie bardziej uniwersalny temat. 

Truman Capote, Letnia przeprawa, przeł. Katarzyna Bieńkowska, MUZA, Warszawa 2006, s. 128
 
 


 
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj