Nabokov na mękach

O takich autorach jak Brian Boyd mawiało się niegdyś – szczególarz. Jego niemal pięćsetstronicowa książka „Nabokov. Dwa oblicza” to drobiazgowe kalendarium życia wybitnego pisarza.

Gdyby jeszcze autor miał cokolwiek do powiedzenia na temat jego twórczości... Niestety, utworom Nabokova poświęca on jedynie lakoniczne, niekiedy wręcz kuriozalne omówienia; na przykład „Przejrzystość rzeczy”, zdaniem Boyda, „kreśli bogatą panoramę szwajcarskich kurortów górskich, hoteli i deptaków, po których wędruje protagonista powieści, Hugh, w poszukiwaniu życiowej samorealizacji”.

We wstępie autor zapowiada, iż spróbuje dociec, „w jaki sposób Nabokov był w stanie stworzyć postaci tak dziwaczne jak Humbert”. Zapewne byłoby to ciekawe (choć to zajęcie raczej dla psychoanalityka niż literaturoznawcy), ale Boyd zamiast tego oddaje się uzasadnieniu wątpliwej tezy, iż „istota pisarstwa Vladimira Nabokova zasadza się na tym, iż twórca szukał w nim formalnych i fabularnych środków dla wszystkich punktów swej filozofii”. Czyżby? „Nabokov.

Dwa oblicza” to pozycja obowiązkowa dla osób zainteresowanych faktami biograficznymi z życia pisarza, ale brak oryginalnej analizy i interpretacji jego twórczości, jak również nieudolnie nakreślone tło historyczne (zwłaszcza lat rosyjskich i niemieckich) czyni jej lekturę równie zajmującą co studiowanie książki telefonicznej (lecz nieporównanie bardziej irytującą).

Miłośnikom twórczości Nabokova polecam więc zamiast niej wydaną u nas niedawno znakomitą biografię żony pisarza Very Nabokov (Stacy Schiff: „Vera Nabokov. Portret małżeństwa”, przełożył Wojciech M. Próchniewicz, Wyd. Twój Styl, Warszawa 2005, s. 526). To rzecz napisana ze smakiem, czego nie można powiedzieć o dziele Boyda rojącym się od niewybaczalnych banałów: „Życie – według Nabokova – ma nam do zaoferowania wiele szczęścia pod warunkiem, że nie potraktujemy go jako czegoś danego w postaci niezmienialnej, raz na zawsze”. Biedny Nabokov.

Brian Boyd, Nabokov. Dwa oblicza, przeł. Wacław Sadkowski, Wydawnictwo Książkowe Twój Styl, Warszawa 2006, s. 462 
 
 

  
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj