Jak zbawić świat?
Żartobliwy miejscami opis obyczajów przechodzi z czasem w dyskurs historiozoficzny i religijny, przełożony na osobliwą wizję lokalną. Choć sytuacja polityczna się zmieniła, pytania, jakie stawia Márai, nie straciły na aktualności.

Dorobek Sándora Máraiego (1900-1989) już się oczywiście nie powiększy, ale wraz z wydawaniem jego kolejnych książek  powiększa się wiedza polskiego czytelnika o węgierskim dysydencie i emigrancie, po latach przywróconego światowej literaturze. Głównym przyczynkiem dla tego come backu w wielkim stylu stały się oczywiście dzieła nurtu autobiograficznego: przede wszystkim „Dziennik”, a także „Wyznania patrycjusza” i „Ziemia! Ziemia!”. To właśnie one potwierdzają polityczną przenikliwość pisarza i są jednym z najlepszych świadectw tragedii intelektualisty z Europy Środkowowschodniej. Gorzkimi wyznaniami umysłu, który nie dał się zniewolić, ale zapłacił za to niemałą cenę wyrzekając się niemal wszystkiego, co składało się na jego tożsamość.

„Krew świętego Januarego” zrazu wydaje się kolejnym rozdziałem z pamiętnika, bo choć narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, obrazuje się tu pierwszy okres emigranckiej tułaczki Máraiego – jego pobyt we Włoszech. Dziwnych cudzoziemców przybyłych na wyspę Posillipo pod Neapolem można wziąć za samego pisarza i jego żonę, Lolę.  Natomiast opis życia mieszkańców włoskiego miasteczka – za quasi reportaż. Znacznie różniący się jednak od obrazu przekazanego ongiś przez Malapartego w jego „Skórze”. Choć mowa o tym samym czasie i przygląda się Márai tym samym Włochom, upokorzonym i przegranym, obciążonym poczuciem winy za wojenne grzechy – litość nie idzie u niego w parze z miłościo-nienawiścią. Wygnaniec szczerze współczuje swoim bohaterom i rzeczywiście życzy im cudu. Cudu odkupienia win oraz wyjścia ze straszliwej biedy.

Jaki ów cud miałaby wyglądać? Tu dochodzimy do sedna sprawy i do właściwej formy tej książki. Cudzoziemiec to jednak nie pisarz, lecz postać fikcyjna, natomiast dwie pierwsze części książki to rodzaj ekspozycji, tłumaczącej niezwykłą decyzję bohatera, który w kolejnych częściach wysuwa się na plan pierwszy. Żartobliwy miejscami opis obyczajów przechodzi tymczasem w dyskurs historiozoficzny i religijny, przełożony na osobliwą wizję lokalną.
Choć sytuacja polityczna się zmieniła, pytanie, jakie postawił Márai, nie straciło na aktualności.

Sándor Márai, Krew świętego Januarego, Czytelnik, Warszawa 2006
 
 
Kup książkę w merlin.pl 
 
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj