Fragment książki "Gdybym ci kiedyś powiedziała"

Matka nauczyła mnie robić na drutach i na szydełku, przekazała mi swoją wiedzę o korzonkach i ziołach - roślinach na mdłości, na przeczyszczenie, na przywidzenia. Ari był moim nieodłącznym towarzyszem. Niebywale silny jak na swój wiek, ale bezmyślny, wpadał często na ściany albo do studni. Kiedy szedł do wsi, musiałam z nim iść i pilnować, żeby nie zniszczył własności sąsiadów. Jak tylko zobaczyłam, że wyciąga rękę do gęsi czy jagnięcia, łapałam go za ucho i odciągałam. Niedługo jednak tak urósł i zmężniał, że gdy ciągnęłam go za ucho, potrafił zwalić mnie z nóg jednym potrząśnięciem głową.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną