Fragment książki "Pałac Ostrogskich"

Tajemnicze zdrapanie arcydzieła

No więc siedziałem sobie na ławeczce i wtedy Łukasz zadzwonił, żeby mi powiedzieć, że zginął czy też zniknął słynny obraz Sandra Botticellego Narodziny Wenus. Niewiele rzeczy mogłoby mnie równie mocno kopnąć, to znaczy, wzbudzić we mnie równie silne uczucia. Kocham ten obraz. Uważam go za idealne połączenie wielkiej sztuki z ostrym chamskim komiksem - a więc za naprawdę wielką sztukę. Jak więc można łatwo się domyślić, poczułem, że coś mi zabrano, chociaż nigdy nie widziałem Narodzin Wenus w oryginale, a reprodukcji było wszędzie pod dostatkiem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną