Recenzja spektaklu: „Kibice”, scen. i reż. Michał Buszewicz

Widownia i żyleta
Aktorzy zakładają klub kibica i prezentują świetne, absurdalnie i świeżo brzmiące, żydowskie inteligenckie przyśpiewki.
Piotr Wiszniowski i Małgorzata Trybalska
Bartłomiej Zborowski/PAP

Piotr Wiszniowski i Małgorzata Trybalska

Postanowiłem się zająć dwoma »zwaśnionymi rodami«, bo w przestrzeni publicznej raczej nie dochodzi do ich spotkania” – tłumaczył Michał Buszewicz pomysł spektaklu, w którym piątka aktorów Teatru Żydowskiego i dwoje kibiców Legii rozprawia o podobieństwach (obie grupy są zwartymi wspólnotami, mają swoje systemy wartości, „święte barwy”, wokół obu narosło też sporo stereotypów itd.) i różnicach. Kibiców miała być trójka, ale jeden z nich odszedł, zastraszony przez kolegów ze słynnej żylety. Opowie nam o tym inny fan klubu z Łazienkowskiej, nagrany na wideo Olaf Lubaszenko. Stowarzyszenia kibiców Legii w wystosowanym oświadczeniu odcięły się od spektaklu, w którym ich święty klub ma być – jak sądzą – „trampoliną dla zwykłej szmiry, którą w innym przypadku prawdopodobnie nikt by się nie zainteresował”.

Kibice, scen. i reż. Michał Buszewicz, Teatr Żydowski w Warszawie gościnnie w Nowym Teatrze

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną