Moskwa nakłada embargo na polskie jabłka
Jabłka już nie smakują
Oko za oko, wet za wet. Rosja znów ogłosiła embargo na polskie owoce i warzywa. Za sankcje wobec Rosji, jakie właśnie wprowadziła Unia, jako pierwsi słono zapłacą polscy sadownicy i warzywnicy.
Brian Y./Flickr CC by 2.0

W odwecie za unijny zakaz kupowania rosyjskich obligacji, sprzedaży Rosji broni oraz technologii do eksploatacji niekonwencjonalnych złóż ropy i łupków – Moskwa ogłosiła zakaz wjazdu do tego kraju polskich owoców i warzyw. Od 1 sierpnia ich eksport się załamie. Nikt nie ma wątpliwości, że od gospodarki znów ważniejsza stała się polityka.

Wprawdzie rosyjskim konsumentom polskie owoce zawsze bardzo smakowały, ale zrezygnują z nich w imię wyższych celów. Dziś objawem rosyjskiego patriotyzmu jest wykreślenie z menu naszych jabłek, gruszek, wiśni, brokułów czy kapusty. W imię odbudowy rosyjskiego imperium.

Poparcie społeczne dla Putina rośnie. Oficjalnym wytłumaczeniem tamtejszego nadzoru fitosanitarnego jest nadmierna obecność w owocach pestycydów i azotanów, ale żadnych badań, które potwierdzałyby te zarzuty, Rossielchoznadzor nie przedstawił. Wiadomo, że nie o to chodzi.

Embargo polskiego eksportu nie zrujnuje, na rynek rosyjski wyjeżdża około 7 proc. sprzedawanej przez nas za granicę żywności. Gospodarka się od tego nie załamie, ale może nieco spowolnić.

Sadowników jednak bardzo mocno uderzy po kieszeni. Tych najbardziej nastawionych na klientów rosyjskich może nawet zrujnować, zanim doczekają się unijnej rekompensaty. Zwłaszcza producentów jabłek. Aż 70 proc. wywożonych za granicę jabłek jechało bowiem do Rosji. Tak dużego nadmiaru owoców nie da się sprzedać w kraju, chociaż ich ceny z pewnością mocno spadną. Alternatywnych rynków na razie nie widać. Wściekli rolnicy żądają od MSZ, aby ich dla polskiej żywności poszukało.

Niewykluczone też, że rosyjskie embargo odbije się na popularności Prawa i Sprawiedliwości na wsi. Wielu rolników do tej pory PiS popierało, swoimi obietnicami zyskało ono na wsi o wiele większą popularność niż PSL. Ale może się okazać, że dla rolników pieniądze od polityki są ważniejsze.

PiS w żądaniu sankcji wobec Rosji było najbardziej radykalne, ale płacą za nie rolnicy. Zwłaszcza że to nie pierwsze uderzenie w polski eksport żywności. Cały czas obowiązuje zakaz wwozu do Rosji unijnej, głównie polskiej, wieprzowiny. Dlatego PSL od początku był unijnym sankcjom przeciwny. Rolnicy mogą pamiętać, która partia bardziej reprezentuje ich interesy.

Życie nie znosi próżni i embargo na polskie owoce może skończyć się tak, jak to na wieprzowinę. Polska żywność nadal jedzie do Rosji, ale łańcuszek pośredników się wydłużył. Kupują ją firmy z krajów, które z Rosją mogą handlować nadal. I to one zgarniają teraz lwią część zysków. Rosyjskie służby graniczne świetnie zdają sobie z tego sprawę i przymykają oko.

Prawdziwym celem wprowadzenia przez Rosję zakazu importu polskich owoców i warzyw nie było przecież zamknięcie przed nimi granic, ale porządne uderzenie polskich rolników po kieszeni. I ten cel zostanie osiągnięty. Więc przynajmniej jedzmy jak najwięcej owoców.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj