Historia

Żelazna i ostrożna

Margaret Thatcher wobec Polski

Margaret Thatcher, Lech Wałęsa i ks. Henryk Jankowski, Gdańsk, 1988 r. Margaret Thatcher, Lech Wałęsa i ks. Henryk Jankowski, Gdańsk, 1988 r. Wojciech Kryński / Forum
Margaret Thatcher była w dekadzie lat 80. najbardziej popularnym – obok Ronalda Reagana – zachodnim politykiem w Polsce. Odtajnione w 2011 r. brytyjskie dokumenty rządowe pokazują, że była to miłość nieco jednostronna.
Margaret Thatcher i Ronald Reagan w Białym Domu. Tych dwoje polityków, uosabiających twardy kurs wobec Zwiazku Radzieckiego cieszyło się w Polsce w latach 80. wielką popularnością.Ronald Reagan Presidential Library/Wikipedia Margaret Thatcher i Ronald Reagan w Białym Domu. Tych dwoje polityków, uosabiających twardy kurs wobec Zwiazku Radzieckiego cieszyło się w Polsce w latach 80. wielką popularnością.
Margaret Thatcher na zakupach w warszawskiej hali Mirowskiej, 1988 r.Marek Langda/PAP Margaret Thatcher na zakupach w warszawskiej hali Mirowskiej, 1988 r.

W spisanych na politycznej emeryturze wspomnieniach Margaret Thatcher wyraziła uznanie dla walki Polaków o wolność. Trudno ją jednak uznać za polityka, który w jakikolwiek sposób byłby gotów narazić interesy brytyjskie dla sprawy polskiej. Do 1979 r. – kiedy to została premierem – jedynym znaczącym gestem wobec Polaków było wysłanie przez nią wojennego bohatera Anglii i bliskiego współpracownika Airey Neave’a na ceremonię odsłonięcia pomnika katyńskiego. Miało to miejsce na cmentarzu Gunnersbury w Londynie 18 września 1976 r.; Thatcher była wówczas liderem opozycji. Rząd Partii Pracy zabronił stawienia się pod pomnikiem z napisem „Katyń 1940” czynnym oficerom armii brytyjskiej w mundurach. Już jako premier, pomimo oporów biurokracji w Whitehallu, poleciła wysyłać na uroczystości pod pomnikiem katyńskim orkiestrę wojskową i przedstawiciela ministerstwa obrony.

Poza tym, nawet po objęciu przez nią funkcji premiera, trudno znaleźć w dokumentach ślady jej zainteresowania Polską przed gorącym latem 1980 r. Kryzys społeczno-polityczny w PRL w sierpniu tego roku przyjęto w Londynie z zaskoczeniem. Thatcher była wroga związkom zawodowym, ale walka z komunizmem budziła jej sympatię. Lech Wałęsa został jedynym przywódcą związkowym, który zyskał uznanie konserwatywnej premier.

Od września 1980 r. na posiedzeniach brytyjskiego rządu Polska pojawiała się z częstotliwością niespotykaną od czasów II wojny światowej. Oceny dalekie były jednak od optymizmu. Premier Thatcher była sceptycznie nastawiona co do ewentualnej pomocy gospodarczej dla Polski wobec jej poważnego zadłużenia w Wielkiej Brytanii. W oficjalnych natomiast wypowiedziach polityków brytyjskich – głównie Żelaznej Damy i ministra spraw zagranicznych lorda Carringtona – powtarzało się zdanie o konieczności pozostawienia Polakom prawa do decyzji o swoim losie i niemieszania się w ich sprawy. Obawy przed prowokowaniem Kremla poprzez zbyt otwarte poparcie dla rewolucji Solidarności cechowały politykę brytyjską do 13 grudnia 1981 r.

Brytyjczycy, podobnie jak Amerykanie, rozważali różne warianty sankcji w przypadku inwazji radzieckiej na Polskę. O ile w Waszyngtonie bardzo ograniczona grupa osób znała dzięki Ryszardowi Kuklińskiemu, oficerowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, informacje o planie wprowadzenia stanu wojennego, o tyle Brytyjczycy nie wiedzieli o nich – mimo ścisłej współpracy wywiadowczej z USA. W Londynie zdawano sobie sprawę, że kierownictwo na Kremlu z ostrożnością podejdzie do ewentualnej interwencji zbrojnej w Polsce. Zakładano jednak, że w ostateczności posunie się do tego, aby zgodnie z doktryną Breżniewa utrzymać PRL w bloku radzieckim. Brytyjska misja wojskowa w NRD donosiła o nienotowanej wcześniej aktywności wojsk radzieckich późną jesienią i zimą 1980 r. Wskazywało to na przygotowania do wkroczenia na terytorium Polski. Podobne informacje napływały z innych źródeł wywiadowczych, w tym od oficera KGB Olega Gordiejewskiego, wieloletniego agenta MI6.

Pierwszą oficjalną reakcją Wielkiej Brytanii na wprowadzenie stanu wojennego w Polsce było utrzymane w spokojnym tonie wystąpienie lorda Carringtona w Izbie Lordów 14 grudnia. Wyraził on nadzieję, że zgodnie z oświadczeniem gen. Wojciecha Jaruzelskiego reformy w Polsce będą kontynuowane, a Polacy zdołają rozwiązać swoje problemy bez rozlewu krwi i interwencji z zewnątrz. W ten ostrożny ton wpisała się też premier Thatcher w Izbie Gmin następnego dnia. Dopiero presja prezydenta USA Ronalda Reagana oraz do pewnego stopnia opinii publicznej wpłynęła na zmianę brytyjskiej postawy. Thatcher w kolejnym wystąpieniu, tydzień później, zdecydowanie potępiła wprowadzenie stanu wojennego i represje w Polsce.

Ostrożne stanowisko europejskich sojuszników nie przeszkodziło prezydentowi Reaganowi, zdeterminowanemu do wykorzystania stanu wojennego przeciw ZSRR i międzynarodowemu komunizmowi, do ogłoszenia 23 grudnia pakietu sankcji przeciw władzom PRL. Obejmował on m.in. wstrzymanie dostaw żywności i pożyczek dla rządu. Sześć dni później Waszyngton nałożył sankcje na ZSRR, uznając Moskwę za faktycznego sprawcę stanu wojennego w Polsce. Najbardziej dolegliwe dla Kremla było zawieszenie negocjacji w sprawie nowej umowy o sprzedaży zboża oraz wprowadzenie zakazu eksportu amerykańskich urządzeń i technologii do budowy gazociągu łączącego Syberię z Europą Zachodnią. Te daleko idące sankcje zirytowały zachodnioeuropejskich przywódców, w tym Margaret Thatcher, która była gotowa poprzeć jedynie część z nich.

Wielka Brytania, mimo politycznej bliskości premier Thatcher i prezydenta Reagana, była przeciwnikiem zbyt daleko idących restrykcji, a szczególnie utrudnień w budowie gazociągu. Przekonał się o tym sekretarz stanu USA Alexander Haig w czasie rozmowy z Thatcher 29 stycznia 1982 r. w Londynie. Premier wyraziła niepokój z powodu amerykańskich sankcji wobec ZSRR, które uderzały w interesy brytyjskie, i pogłosek o pomysłach Waszyngtonu postawienia PRL w stan bankructwa. Gotowa była jednak działać na rzecz skłonienia najważniejszych europejskich sojuszników z NATO do wprowadzenia sankcji wobec Polski w zamian za rozsądne podejście Reagana do budowy syberyjskiego gazociągu.

Ostatecznie Wielka Brytania, spośród europejskich sojuszników USA, odegrała wiodącą rolę we wprowadzaniu restrykcji wobec władz PRL. Sankcje i ograniczenia wobec niej, ogłoszone przez Londyn 5 lutego 1982 r., miały podkreślać „nienormalność sytuacji w Polsce”. Po części były ceną, jaką płaciła Thatcher naciskając na Waszyngton, aby wycofał się z decyzji utrudniających budowę gazociągu syberyjskiego. Brytyjskie sankcje polegały m.in. na zawieszeniu kontaktów ministerialnych, bojkocie imprez organizowanych przez ambasadę PRL w Londynie i przede wszystkim na zawieszeniu przyznawania nowych kredytów rządowych.

Londyn nie angażował się w pomoc podziemnym strukturom Solidarności za pomocą tajnych operacji, jak czyniła to CIA; zaopatrywał natomiast związek przez pośredników m.in. w maszyny drukarskie, sprzęt łączności i fundusze. BBC, mimo wznowienia zagłuszania od 30 grudnia 1981 r., odgrywało istotną rolę w informowaniu społeczeństwa polskiego o sytuacji we własnym kraju, wydłużając na osobiste życzenie Thatcher czas audycji po polsku o 45 minut dziennie. O skuteczności oddziaływania najlepiej świadczyła ocena Ambasady PRL w Londynie z 1986 r., że nie uległa zmianie „wybitnie antypolska, dywersyjna linia programowa” sekcji polskiej BBC.

Celem polityki gabinetu Thatcher nie było obalanie komunizmu w Polsce. Nierozwiązany bowiem kryzys wewnętrzny w Polsce osłabiał Układ Warszawski, stając się źródłem permanentnych kłopotów politycznych i gospodarczych dla Moskwy. Dyplomacja brytyjska podtrzymywała jednak wobec gen. Jaruzelskiego postulat uwolnienia więźniów politycznych i nawiązania dialogu z Solidarnością. Przysporzyło to Thatcher sporego poparcia w społeczeństwie polskim. Kwestia jej polityki w Irlandii Północnej nie budziła większego zainteresowania Polaków, pomimo iż to społeczność katolicka odczuwała ciężar rządów Londynu i dyskryminacji.

Sympatia premier Thatcher dla polskiej Solidarności nie obejmowała związkowców brytyjskich, którym miała do zaoferowania prawne ograniczenia możliwości strajków i akcji protestacyjnych. Radykalny przywódca strajku brytyjskich górników w 1984 r. Arthur Scargill był prezentowany jako bohater w propagandzie PRL. Paradoksalnie to gen. Jaruzelski miał swój udział w upadku strajku po niemal roku, ponieważ polski węgiel odegrał ważną rolę w zapewnieniu dostaw do brytyjskich koksowni i elektrowni. Szczególnie rozgoryczony postawą władz PRL był Scargill, który w 1985 r. domagał się od PZPR miliona dolarów dotacji jako rekompensaty za brak pomocy w czasie strajku.

Podejmowane przez propagandę PRL próby zniechęcenia Polaków do osoby Margaret Thatcher zdały się na nic. Najlepiej świadczyło o tym przyjęcie, jakie jej zgotowali mieszkańcy Warszawy i Gdańska w listopadzie 1988 r. Brytyjska premier, która trzy lata wcześniej odrzuciła propozycje spotkania z gen. Jaruzelskim w Moskwie przy okazji pogrzebu I sekretarza KC KPZR Konstantina Czernienki, przyjęła zaproszenie do złożenia wizyty w Polsce pod warunkiem możliwości spotkania się z prymasem Józefem Glempem i Lechem Wałęsą.

W trakcie omawiania na posiedzeniu kierownictwa PZPR (10 października 1988 r.) programu pobytu Margaret Thatcher w Polsce irytację gen. Jaruzelskiego wzbudził fakt, że zamierzała odwiedzić grób księdza Jerzego Popiełuszki, a w Gdańsku spotkać się z Lechem Wałęsą; skomentował to następująco: „Paskudna baba, przecież anglikanie w ogóle tych papistów nie znoszą, a ona zaczyna wszystko od Popiełuszki”. Z kolei miejsce planowanego obiadu brytyjskiej premier z Wałęsą i przedstawicielami opozycji (kościół św. Brygidy) nazwał „parafią u tego bandziora” – mówiąc o bliżej niesprecyzowanych aspektach działalności proboszcza Henryka Jankowskiego. Władze PRL, chcąc jednak doprowadzić do wizyty, nie miały pola manewru i te niekorzystne punkty programu zaakceptowały.

Gen. Jaruzelski dostrzegał wprawdzie pewną korzyść z wizyty premier Wielkiej Brytanii w Polsce dla propagandy peerelowskiej, podkreślającej normalizację sytuacji w kraju, ale także nie miał większych złudzeń co do możliwości otrzymania istotnej zachodniej pomocy bez spełnienia ciągle powtarzanych warunków w postaci przywrócenia pluralizmu związkowego i nawiązania dialogu z Solidarnością. Obawiał się natomiast, że przywódcy opozycji wzmocnią się po rozmowie z Thatcher, bo „dostają zupełnie innego wigoru” po spotkaniach z zachodnimi politykami. Sami dyplomaci brytyjscy nie wierzyli jednak jesienią 1988 r. w zbyt daleko idące możliwości zmian w Polsce i innych krajach bloku.

Paradoks sytuacji polegał na tym, że w Warszawie – wobec fiaska modelu gospodarki nakazowo-rozdzielczej, który próbowano bezskutecznie usprawniać – dojrzewało wśród części komunistycznych władz przekonanie o konieczności radykalnych zmian gospodarczych w kierunku przyjęcia mechanizmów rynkowych. Grupa doradców gen. Jaruzelskiego zdecydowanie wychwalała nawet zniesienie przez Margaret Thatcher, kiedy była ministrem oświaty, szklanki darmowego mleka, przysługującej dzieciom w brytyjskich szkołach.

Jej wizyta (2–4 listopada 1988 r.) była pierwszą podróżą premiera Wielkiej Brytanii do Polski. Zbiegiem okoliczności w dniu przyjazdu brytyjskiej premier minister spraw wewnętrznych gen. Czesław Kiszczak wystosował list do Lecha Wałęsy, proponując rozpoczęcie rozmów w celu przygotowania spotkania tzw. Okrągłego Stołu.

Pierwszego dnia wizyty Thatcher rozmawiała z premierem Mieczysławem Rakowskim, który przedstawił jej swoje zamierzenia w dziedzinie reform gospodarczych, przywołując podjętą decyzję o likwidacji Stoczni im. Lenina w Gdańsku jako przykład niemal thatcherowskiej polityki nowego rządu. Brytyjska premier unikała jednak odniesień w rozmowach i wystąpieniach publicznych do tej kwestii, uznając, że była to propagandowa pułapka zastawiona na nią przez władze PRL.

Kolejnego dnia, przed rozmową z przewodniczącym Rady Państwa i I sekretarzem KC PZPR Wojciechem Jaruzelskim, premier Thatcher złożyła kwiaty na grobie ks. Popiełuszki. Była wyraźnie przejęta entuzjastycznym przyjęciem ze strony przeciwników komunistycznych władz.

Generał przedstawił brytyjskiej premier swoje zamiary polityczne, podkreślając, że „Okrągły Stół nie jest taktycznym chwytem ze strony władz”. Dziesięć dni wcześniej Rakowski uspokajał Michaiła Gorbaczowa, że celem Okrągłego Stołu jest podzielenie opozycji. O specyficznie pojmowanej przez Jaruzelskiego idei Okrągłego Stołu świadczyło przywołanie proponowanej przywódcy PSL Stanisławowi Mikołajczykowi w 1946 r. przez komunistów koncepcji wspólnego bloku wyborczego. Generał wskazał na determinację władz w kwestii reform gospodarczych, wyrażając obawy o możliwe strajki i wysuwanie radykalnych żądań przez Solidarność. W odpowiedzi Thatcher przypomniała z dumą swoje zmagania ze związkami zawodowymi, zauważając jednak różnice ustrojowe pomiędzy obu państwami. Brytyjska premier nie byłaby sobą, gdyby nie przedstawiła Jaruzelskiemu, chwilami w mentorski sposób, zalet gospodarki kapitalistycznej. Generał wyraził nadzieję, że „wiele rozwiązań systemu kapitalistycznego” uda się zastosować w socjalistycznym.

Thatcher została następnie triumfalnie przyjęta 4 listopada przez mieszkańców Gdańska. W jej pamięć szczególnie zapadł widok wiwatujących stoczniowców, kiedy płynęła z Westerplatte na Stare Miasto, aby złożyć kwiaty pod pomnikiem Poległych Stoczniowców. W trakcie wystawnego obiadu u księdza Henryka Jankowskiego brytyjska premier dyskutowała z Lechem Wałęsą i przedstawicielami opozycji, w jaki sposób może im pomóc w nawiązaniu dialogu z władzami PRL. Thatcher chętnie pokazywała się w towarzystwie opozycjonistów, ale daleka była od zachęcania ich do jakichś radykalnych kroków. W trakcie spotkania uzgodniono, że najważniejszą kwestią była legalizacja Solidarności. Wiesław Górnicki, doradca gen. Jaruzelskiego, twierdzi, że SB zdołała podsłuchać wymianę zdań pomiędzy Thatcher a jej współpracownikami po spotkaniu z Lechem Wałęsą, w której brytyjska premier „nie taiła ostrych uwag krytycznych” o poglądach opozycjonistów na kwestie gospodarcze, dalekich od uwielbienia dla liberalizmu ekonomicznego.

Po powrocie do Warszawy szefowa brytyjskiego rządu w rozmowie z gen. Jaruzelskim podjęła kwestię legalizacji Solidarności, wskazując na obawy przedstawicieli opozycji, że zaproszenie do rozmów może zostać w każdej chwili wycofane. Jaruzelski był ostrożny w kwestii przywrócenia Solidarności, obawiając się, że stanie się ona szybko rewindykacyjną organizacją, która uniemożliwi przeprowadzenie reform gospodarczych planowanych przez rząd Rakowskiego. Generał stwierdził: „sprawą dla nas kluczową jest wyeliminowanie ekstremizmu, tego, co i dla samej Solidarności jest zgubne”. Chwalił swoją stronę, iż pozbyła się „przeciwników porozumienia”. Starał się też wyjaśnić Thatcher, że przyjęcie, jakie ją spotkało w Gdańsku, było czymś wyjątkowym. Stwierdził: „Tłumy ludzi wiwatujące solidarnościowe hasła to nie cała Polska, to tylko pewna grupa”.

Po wyjeździe premier Thatcher bieg wypadków w Polsce wyprzedził najśmielsze brytyjskie oczekiwania. Zawarto porozumienie Okrągłego Stołu, odbyły się tzw. kontraktowe wybory. Kiedy gen. Jaruzelski przybywał 10 kwietnia 1989 r. jako przewodniczący Rady Państwa do Londynu po przegranych przez jego obóz polityczny wyborach, przestawał być dla Thatcher symbolem komunistycznego despoty. Stał się dla niej rzecznikiem odważnych reform, których mu pogratulowała, przyjmując w Chequers – podmiejskiej siedzibie brytyjskich premierów, gdzie podejmowani są specjalni goście.

Na Zachodzie, także w Londynie, zaczęto się obawiać, że proces rozkładu systemu komunistycznego w Polsce i na Węgrzech postępuje zbyt szybko. Uważano, że grozi to destabilizacją w tej części Europy i utratą władzy przez Michaiła Gorbaczowa. Świadectwem obaw Thatcher była jej rozmowa z radzieckim przywódcą 23 września 1989 r. w Moskwie, już po powstaniu w Polsce pierwszego w krajach bloku wschodniego rządu na czele z niekomunistycznym premierem Tadeuszem Mazowieckim. Thatcher w głębokim zaufaniu powiedziała Gorbaczowowi: „Jestem pod wrażeniem patriotyzmu i odwagi gen. Jaruzelskiego. Dla Pana przyszłość Polski i jej sojusz z Wami ma wielkie znaczenie. Zauważyłam, że przyjął Pan ze spokojem procesy, jakie się dokonały w tym i innych krajach wschodnioeuropejskich. Rozumiem Pańską pozycję następująco: popiera Pan przyjęcie przez każdy kraj własnej drogi rozwoju tak długo, jak długo pozostaje w Układzie Warszawskim. Rozumiem w pełni to stanowisko”. Następnie Thatcher wyraziła nadzieję, że ZSRR nie dopuści do zjednoczenia Niemiec.

Ta jej gotowość do uznania w gruncie rzeczy podziału jałtańskiego Europy została jednak szybko postawiona pod znakiem zapytania przede wszystkim przez dezintegrację reżimu NRD i pojawienie się problemu zjednoczenia obu państw niemieckich oraz upadek systemów komunistycznych w pozostałych państwach Układu Warszawskiego. Otworzyło to nową perspektywę w dziejach Polski i jej stosunkach z Wielką Brytanią.

Autor jest historykiem, profesorem Uniwersytetu Gdańskiego i Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.

Polityka 06.2012 (2845) z dnia 08.02.2012; Historia; s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Żelazna i ostrożna"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną