Pisowsko - rządowy pojedynek na raporty smoleńskie

Raportem w raport
Antoni Macierewicz przedstawił emocjonalny akt oskarżenia Rosji i polskiego rządu w związku z katastrofą smoleńską. Raport ministra Millera w sprawie katastrofy czeka na publikację. A Polacy jesienią zagłosują na wersję, która im bardziej odpowiada.
'Obecność Jarosława Kaczyńskiego na obu wielogodzinnych konferencjach prasowych, na których prezentowano Białą Księgę, sprawiła, że zyskała ona rangę oficjalnego dokumentu PiS.'
Tomasz Adamowicz/Forum

"Obecność Jarosława Kaczyńskiego na obu wielogodzinnych konferencjach prasowych, na których prezentowano Białą Księgę, sprawiła, że zyskała ona rangę oficjalnego dokumentu PiS."

'O tym, co mogło doprowadzić do smoleńskiej katastrofy, wiemy praktycznie prawie wszystko; w tej sprawie wypowiedzieli się nie tylko domorośli, ale także bardzo poważni eksperci.'
Rafał Milach/Forum

"O tym, co mogło doprowadzić do smoleńskiej katastrofy, wiemy praktycznie prawie wszystko; w tej sprawie wypowiedzieli się nie tylko domorośli, ale także bardzo poważni eksperci."

'Biała Księga i jej prezentacja nie mają wyjaśnić mechanizmu katastrofy, pokazywać rzeczywistej jej przyczyny, mają za to wprowadzać do obiegu publicznego tę „całą prawdę”, jaką wyznaje PiS'.
Stanisław Kowalczuk/EAST NEWS

"Biała Księga i jej prezentacja nie mają wyjaśnić mechanizmu katastrofy, pokazywać rzeczywistej jej przyczyny, mają za to wprowadzać do obiegu publicznego tę „całą prawdę”, jaką wyznaje PiS".

Mimo zastrzeżeń, że tak zwana Biała Księga to dokument wstępny, a nie pełny raport, prawda PiS o katastrofie smoleńskiej została ustalona. Może się jeszcze powiększyć liczba winnych, nie jest też wykluczony powrót do jakiejś wersji zamachu. Bo skoro samolot został „obezwładniony” na wysokości 15 m i wówczas, a nie w momencie zderzenia z ziemią, nastąpiła katastrofa – a tak brzmi chyba najbardziej sensacyjna hipoteza zespołu Macierewicza – można przypuszczać, że do zamachu wrócimy. Za jakieś półtora miesiąca – wówczas bowiem ma nastąpić ustalenie przez zespół przyczyny owego „obezwładnienia”, polegającego na tym, że wszystko skutkiem braku zasilania przestało działać.

Przebiegiem lotu i samą katastrofą zespół się dotychczas nie zajmował. Prześwietlał głównie okoliczności, w jakich doszło do wizyty, czy raczej dwóch wyjazdów do Katynia, i w nich szukał wyjaśnień, a przede wszystkim winnych.

Pierwsze typowanie winnych już się odbyło i jest oczywiste, że na „krótkiej liście” znalazł się premier i ministrowie: spraw zagranicznych Radosław Sikorski oraz obrony Bogdan Klich. Ważne miejsce zajmuje na niej tradycyjnie minister Tomasz Arabski z Kancelarii Premiera, minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller oraz szef BOR. Dość nieoczekiwanie znalazła się na niej minister Ewa Kopacz czy polski akredytowany przy MAK płk Edmund Klich. Najbardziej winni są wszakże Rosjanie, bowiem to oni wprowadzili polski samolot w „śmiertelną pułapkę”, z której dowódca Tupolewa wprawdzie próbował się wyrwać, ale już nie zdołał.

Do Białej Księgi, którą wielu fachowców określa jako brednie czy manipulacje, może nie warto byłoby przywiązywać większej wagi, ale przez aktywną obecność Jarosława Kaczyńskiego na obu wielogodzinnych konferencjach prasowych, na których ją prezentowano, zyskała ona rangę oficjalnego partyjnego dokumentu PiS.

W rzeczywistości stanowi zlepek fragmentów różnych wypowiedzi, czasem okrojonych do jednego, dwóch zdań, oficjalnych wystąpień na forum Sejmu i w jego komisjach, oficjalnych pism krążących między instytucjami państwa, głównie pochodzących z kancelarii nieżyjącego prezydenta, pokawałkowanych rozmów na smoleńskiej wieży, przy prawie całkowitym pominięciu rozmów z zapisu czarnych skrzynek. Z tego fragmentarycznego materiału można sobie wybierać dowolne kawałki i wedle swej potrzeby interpretować.

Weźmy kwestię lotniska zapasowego; są wypowiedzi funkcjonariusza BOR, mówiącego, że nigdy w sposób szczególny nie przygotowuje się lotnisk zapasowych, ale są też takie, z których można wnioskować, że być może w bałaganie towarzyszącym wizycie nie zrobiono tego, co było normalną praktyką. Wszystko zależy od intencji interpretującego.

Prezentacja była o wiele bardziej politycznie emocjonalna niż sam zbiór „dokumentów”. Przedstawiono hipotezy, uznane zresztą za tzw. oczywistą oczywistość, które żadnym dokumentem nie są podparte, a więc i w Białej Księdze ich nie ma. Np. mocno rozwijana na konferencji teza, że wizyta premierów Tuska i Putina w Katyniu, będąca oczywiście rodzajem spisku przeciwko prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, miała dwa cele – swego rodzaju rozmycie określenia „ludobójstwo” w przypadku katyńskiego mordu oraz zawarcie niekorzystnego dla Polski kontraktu na dostawy gazu do Polski. Macierewicz twierdzi wręcz, że takie porozumienie właśnie 7 kwietnia zawarto.

Biała Księga i jej prezentacja w żadnym razie nie mają więc wyjaśnić mechanizmu katastrofy, pokazywać rzeczywistej jej przyczyny, mają za to wprowadzać do obiegu publicznego tę „całą prawdę”, jaką wyznaje PiS. Prawdę, którą już znamy z wcześniejszych wypowiedzi, przemówień, niezliczonych artykułów, filmów i którą wieńczy motto, będące zresztą także mottem obecnej publikacji, o „zdradzonych o świcie”.

Ta prawda jest prosta i można ją zamknąć w kilku zdaniach. Tusk i Putin chcieli wyeliminować prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który był przeszkodą w imperialnej polityce Rosji, a Tuskowi zawadzał w prowadzeniu służalczej polityki wobec Moskwy. Dlatego zorganizowano dwie wizyty, a prezydencką przygotowano wyjątkowo źle.

Tu przytacza się szereg argumentów w rodzaju, że prezydent nie miał samolotu do wyboru, musiał lecieć tym pełnym usterek, na smoleńskim lotnisku nie było funkcjonariuszy BOR do ochrony, wszystko oddano Rosjanom.

Katastrofę spowodowali Rosjanie, bo źle prowadzili samolot, nie dali odpowiednich prognoz pogody, kart podejścia do lotniska, po katastrofie nie rozpoczęli na czas akcji ratunkowej, nie próbowali nikogo reanimować, bo z góry uznali, że wszyscy zginęli. Tymczasem na przykład mecenas Rogalski widział ciała nieuszkodzone, na których nie było nawet śladów próby reanimacji, a przecież może te osoby jeszcze żyły. I co się działo z pasażerami przez kilkanaście minut, skoro akty zgonu wystawione są na inną godzinę niż ta, którą podano jako godzinę katastrofy.

Można uznać, że ten rodzaj pytań i jednostronnych hipotez obniża wartość pisowskiej prezentacji, gdyż przegrzanie każdej sprawie szkodzi i stawia pod znakiem zapytania jej wiarygodność, ale Kaczyński i Macierewicz przemawiają głównie do swoich wyznawców. Przedstawiają wersję prostą, wpisaną w odwieczny scenariusz zmagania się dobra ze złem, łatwo przyswajalny – o wiele łatwiej niż skomplikowane łańcuchy bardzo wielu przyczyn prowadzących do katastrofy.

Zrekonstruowany przez nich łańcuch wprawdzie rwie się praktycznie przy każdym ogniwie, ale całość niewątpliwie niesie duży ładunek emocjonalny. Mnóstwo tu pretensji: że wyjaśnianie wszystkiego trwa tak długo, że Rosja rzuca nam kłody pod nogi, że państwo się nie sprawdza, skoro nawet o wrak samolotu nie potrafiło odpowiednio zadbać.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną