Internet, czyli starcie wolności z własnością

Rewolta dostępu
Zmiana się dokonała. Teraz szuka sobie miejsca w systemie. Lepiej jej pomóc, niż tracić energię na zawracanie rzeki.
Dla społeczności sieciowej udział w  kulturze jest prawem, obowiązkiem i znakiem.
BEW

Dla społeczności sieciowej udział w kulturze jest prawem, obowiązkiem i znakiem.

Kilka tygodni temu Izba Wydawców Prasy zaproponowała mi, bym był twarzą kampanii pod hasłem „Nie kradnij”. Że kraść nie należy, nie wątpię. Chodziło o to, by ludzi zniechęcić do korzystania z serwisów bezpłatnie udostępniających treści, na których wydawcy chcą zarabiać. Na przykład moje teksty. Czyli chodziło o moje pieniądze. A także o pieniądze Zbigniewa Hołdysa, „Gazety Wyborczej”, POLITYKI, Axela Springera, Sony Corporation, Disneya, Bloomberga, Warnera, „New York Timesa”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną